Wraca sprawa referendum edukacyjnego. "Będziemy walczyć do końca"

Sejmowa komisja ustawodawcza zajmuje się obywatelskim wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie reformy edukacji. - Wierzymy w to, że posłowie z należytą troską i zaangażowaniem odniosą do 910 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum - powiedział w środę prezes ZNP Sławomir Broniarz.

Posiedzenie Komisji Ustawodawczej zwołano w trybie art. 152 ust. 2 regulaminu Sejmu, czyli na pisemny wniosek co najmniej jednej trzeciej ogólnej liczby członków komisji. W takim trybie przewodniczący komisji musi zwołać posiedzenie w terminie maksymalnie 30 dni od złożenia wniosku. 

Techniczne prace nad uchwałą

Reklama

"Dziś komisja przygotowuje od strony technicznej projekt uchwały Sejmu. Innymi słowy, nie prowadzimy dyskusji merytorycznej nad celowością przeprowadzenia referendum bądź nie. Komisja w tej sprawie nie wyraża opinii o tym, czy to referendum powinno zostać przeprowadzone, czy też nie" - zaznaczył przewodniczący Komisji Ustawodawczej Marek Ast (PiS).

Jak mówił, gdy tekst uchwały zostanie przygotowany, wystąpi do Państwowej Komisji Wyborczej w postaci załącznika w postaci kalendarza wyborczego. "Prawdopodobnie nie uda się nam tego zrealizować w tym momencie w dniu dzisiejszym. Będę oczekiwać ze strony dyrektora z PKW, kiedy będzie deklaracja, w jakim terminie ewentualnie PKW będzie mogła nam tę propozycję kalendarza przedstawić. Gdy będziemy ten kalendarz mieli, przyjęlibyśmy cały projekt uchwały z załącznikiem" - dodał Ast.

PO kontra MEN

Krystyna Szumilas (PO) zarzuciła Astowi, że "rozciąga całą procedurę w czasie". "Uciekacie od powiedzenia suwerenowi, że nie chcecie tego referendum" - oceniła. 

Z kolei Urszula Augustyn (PO) zaproponowała konkretną datę 3 września, później 10 września, a w końcu 17 września, tak by spełnić wymogi prawne dotyczące ogłoszenia referendum. Komisja nie wniosła sprzeciwu wobec tego terminu.

Wiceminister edukacji Marzena Machałek powiedziała, że "reforma jest już zrealizowana", gdyż uczniowie, którzy w czerwcu zakończyli naukę z VI klasach szkoły podstawowej, dostali świadectwa promocyjne do VII klasy.

Broniarz liczy na "należytą troskę" posłów

Przed posiedzeniem komisji przed Sejmem zebrali odbyła się konferencja prasowa Broniarz. W jej takcie prezes ZNP wyraził nadzieję, że posłowie "z należytą troską i zaangażowaniem" odniosą się do wniosku o referendum, pod którym udało się zabrać "prawie milion podpisów". 

"Wydawało nam się, że 23 dzień czerwca jest ostatnim dniem zajęć szkolnych, ale okazuje się, że lekcja trwa nadal, tą lekcją są także te wydarzenia, które mają miejsce od kilku dni, młodzież ma doskonałą lekcję wychowania patriotycznego, wychowania obywatelskiego, poczucia odpowiedzialności za losy kraju" - dodał.

Dorota Łoboda z ruchu "Rodzice przeciwko reformie edukacji" podkreśliła, że choć nie ma "wielkich nadziei", że referendum się odbędzie, to będzie walczyć do końca. 

"Walczymy o to, żeby państwo demokratyczne, procedury demokratyczne, wychowanie obywatelskie, żeby to było zrozumiałe dla wszystkich, a tego po reformie nie będzie wcale" - mówiła.

Przed Sejmem przeciwko reformie edukacji protestowała również grupka rodziców. Manifestujący trzymali transparent "Rodzice przeciwko reformie edukacji" i skandowali: "My żądamy referendum!".

910 tys. podpisów pod wniosek o referendum

Pomysłodawcą referendum jest Związek Nauczycielstwa Polskiego, a w skład komitetu wspierającego inicjatywę wchodzą przedstawiciele partii politycznych, stowarzyszeń, organizacji i ruchów społecznych, w tym ruchów rodzicielskich. Pytanie referendalne, które chcą zadać obywatelom autorzy wniosku, brzmi: "Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?".

Pod wnioskiem o jego przeprowadzenie zebrano ponad 910 tys. podpisów. Złożono go w Sejmie 20 kwietnia. Pierwsze czytanie przeprowadzono w Sejmie w nocy z 20 na 21 czerwca. 22 czerwca - w przeddzień zakończenia roku szkolnego - posłowie zdecydowali o skierowaniu wniosku do sejmowej Komisji Ustawodawczej. Wnioskował o to PiS; w uzasadnieniu Dariusz Piontkowski (PiS) mówił, że jego klub robi to, "szanując podpisy Polaków pod wnioskiem referendalnym".

Reforma edukacji

Zgodnie z reformą edukacji, w miejsce obecnych pojawią się 8-letnie szkoły podstawowe, 4-letnie licea ogólnokształcące, 5-letnie technika i dwustopniowe szkoły branżowe; gimnazja zostaną zlikwidowane. Reforma oświaty rozpocznie się od nowego roku szkolnego, czyli od roku szkolnego 2017/2018; rok szkolny rozpocznie się 4 września. Uczniowie, którzy w tym roku skończyli klasę VI szkoły podstawowej, staną się we wrześniu uczniami VII klasy szkoły podstawowej.

Rozpoczęło się już stopniowe wygaszanie gimnazjów - w tym roku nie prowadzono do nich rekrutacji. W roku szkolnym 2018/2019 gimnazja opuści ostatni rocznik kończący klasy III. Od 1 września 2019 r. gimnazjów nie będzie już w ustroju szkolnym.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje