Zalewska: O referendum w sprawie edukacji zdecyduje Sejm

- O referendum w sprawie reformy edukacji zdecyduje Sejm - podkreśliła w czwartek w radiowej Jedynce minister edukacji narodowej Anna Zalewska. Zapewniła też, że jest członkiem rządowej drużyny i dobrze jej się współpracuje z minister Streżyńską.

Minister, pytana, czy MEN przygotowuje się do referendum w sprawie zmian w oświacie, odparła, że resort przygotuje się do wprowadzenia reformy.

Reklama

Podkreśliła, że realizuje referendum z 2013 r., które nie zostało przeprowadzone. "Tam również było pytanie o gimnazjum" - przypomniała. "Jeżeli popatrzymy, że aż 80 proc. rodziców decyduje, że sześciolatek uczy się w przedszkolu, to znaczy, że mieliśmy dobrą intuicję i odpowiedzieliśmy na potrzeby rodziców" - oceniła.

Podkreśliła, że zmiany w systemie już trwają. "Wydawcy złożyli 134 wnioski o dopuszczenie podręczników, by były proponowane nauczycielom i rodzicom. Za moment podręczniki będą drukowane" - zapowiedziała Zalewska.

"My szanujemy podpisy obywateli. One są w Sejmie, to Sejm będzie decydował, czy będzie referendum, czy też nie. Wiem, że prawnicy zastanawiają się nad pytaniem, które jest bardzo ogólne" - powiedziała.

Pytana o sytuację w rządzie i o to, czy jest w nim wolnym elektronem, odpowiedziała, że jest w drużynie. "Jestem elementem całej grupy, jestem w drużynie i odpowiadam za całą drużynę" - powiedziała szefowa MEN. "Jesteśmy razem, dyskutujemy, rozmawiamy, staramy się wzajemnie wspierać - po to, żeby widać było, słychać było, że wspólnie działamy dla dobra obywateli" - dodała.

Podkreślała, że środowe spotkanie z premier było zaplanowane dużo wcześniej. "Ono zostało przełożone, miało się odbyć w tamtym tygodniu" - zaznaczyła minister.

"Mówiliśmy, jak sprawnie m.in. pracować nad projektami ustaw - i to w rządzie, jak powinniśmy się spotykać z klubem, jak przestrzegać i wystrzegać projektów poselskich, w tym sensie, że zależy nam, aby były one właściwie konsultowane, żeby były konsultacje społeczne i ustalaliśmy właśnie formy współpracy" - mówiła w wywiadzie.

Powiedziała, że z minister cyfryzacji Anną Streżyńską pracuje na co dzień nad projektem dostępu szkół do szerokopasmowego internetu. "Współpracujemy doskonale" - zaznaczyła.

Pytana o opinię na temat wypowiedzi Streżyńskiej, która oceniła we wtorek, że zanim się zacznie wydawać pieniądze, lepiej zastanowić się, skąd je wziąć, odpowiedziała, że "ta opinia jest opinią, która jest oczywistością dla polskiego rządu".

"My realizujemy obietnice, a jednocześnie proszę zauważyć: wzrost gospodarczy, dobry deficyt poniżej 3 proc., świetne wystąpienia m.in. w Hanowerze na targach, gdzie ponad 200 firm się prezentowało, dobre wskaźniki - zdaje się, że jedna z firm ratingowych podniosła wskaźniki. To robimy razem" - mówiła Zalewska.

Dopytywana o toczącą się debatę na temat zmian w edukacji, m.in. na temat tego, czy łączyć język polski z historią, podkreśliła, że są to dyskusje jeszcze przed pokazaniem projektu rozporządzenia w sprawie podstaw programowych m.in. do liceum ogólnokształcącego "i nic nie jest jeszcze przesądzone". 

"Postanowiliśmy rozszerzyć dyskusję nad podstawami programowymi" - wyjaśniła.

Zapowiedziała, że w piątek resort rozpoczyna wysyłanie "do wybranych losowo szkół, rad pedagogicznych" podstaw programowych, żeby tam wypowiedzieli się praktycy. "Kiedy pod koniec maja, na początku czerwca będziemy przygotowywać projekt rozporządzenia, który zgodnie z ustawą będzie podlegał konsultacjom społecznym, już będziemy mieli efekt takiej wcześniejszej dyskusji" - podkreśliła minister.

Pytana o obawy nauczycieli o utratę miejsc pracy, poinformowała, że według danych na 26 kwietnia zebranych przez kuratorów, w szkołach jest 4 tys. 157 wakatów - "wolnych miejsc w systemie".

"Te zapisy prawa oświatowego są jednoznaczne i pokazują, że mają się pojawić dodatkowe miejsca pracy, dlatego że pojawiają się dodatkowe klasy, dodatkowe oddziały. Szacujemy, że będzie ich 5,5 tys." - podkreśliła minister edukacji. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje