Rewolucja w krajach islamskich

Egipt: Rośnie liczba zabitych w starciach w Kairze

Co najmniej 42 osoby zginęły, a ponad 200 zostało rannych w poniedziałek w starciach wojska i zwolenników obalonego prezydenta Mohammeda Mursiego w Kairze pod budynkiem, w którym jest on przetrzymywany. Bractwo Muzułmańskie Mursiego wezwało do powstania.

"Partia Wolności i Sprawiedliwości (PWiS) apeluje do wielkiego narodu egipskiego, by powstał przeciwko tym, którzy chcą skraść jego rewolucję za pomocą czołgów i opancerzonych pojazdów choćby po trupach" - głosi oświadczenie politycznego skrzydła Bractwa, zamieszczone na jego profilu na Facebooku. PWiS została utworzona przez Bractwo.

Reklama

Według wstępnych informacji wojska krótko po świcie w poniedziałek uzbrojeni napastnicy powiązani z Bractwem Muzułmańskim usiłowali przypuścić szturm na budynek Gwardii Republikańskiej w Kairze, strzelając ostrą amunicją oraz rzucając ładunki zapalające z pobliskiego meczetu i dachów okolicznych budynków. Siły bezpieczeństwa miały jedynie odpowiedzieć ogniem na zagrożenie.

Podczas próby szturmu "zbrojnej grupy terrorystycznej" zginął jeden przedstawiciel sił bezpieczeństwa, a sześciu zostało poważnie rannych - głosi oświadczenie sił zbrojnych na stronie państwowej agencji prasowej. Aresztowano 200 napastników uzbrojonych w broń palną i amunicję - dodano.

Odmienną wersję wydarzeń podało Bractwo Muzułmańskie

Odmienną wersję wydarzeń podało Bractwo Muzułmańskie. Jego rzecznik Murad Ali podał, że to wojsko otworzyło o świcie ogień do osób w sposób pokojowy protestujących pod koszarami Gwardii. Potwierdza to relacja jednej z demonstrujących osób, przytaczana przez agencję AP. Twierdzi ona, że podczas porannych modlitw oddziały wojska i policji zaczęły strzelać z ostrej amunicji do tłumu i obrzuciły go gazem łzawiącym. Według niej wśród zgromadzonych były kobiety z dziećmi.

Telewizja Al-Dżazira pokazała zdjęcia z pobliskiego szpitala polowego, przedstawiające co najmniej sześć rozłożonych na ziemi ciał, w tym niektóre z ciężkimi obrażeniami. Według lekarza pracującego w tym rejonie karetki nie mogły przewieźć ponad 200 rannych do szpitali, bo armia zablokowała ulice. Rannych transportowano na motorach.

W środę wojsko odsunęło od władzy Mursiego po kilkudniowych protestach na ogromną skalę. Islamistyczny prezydent był oskarżany o niedemokratyczne rządy i zdradę ideałów społecznej rewolucji z 2011 roku, które obaliły reżim Hosniego Mubaraka.

Drugie co do wielkości ugrupowanie egipskich islamistów, ultrakonserwatywna Partia Nur, która początkowo opowiedziała się po stronie wojska, poinformowała, że po poniedziałkowych zajściach wycofuje się z negocjacji w sprawie utworzenia przejściowego rządu.

Dowiedz się więcej na temat: Egipt | starcia | ofiary śmiertelne

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy