Rewolucja w krajach islamskich

Francuski minister o nowych dowodach użycia broni chemicznej w Syrii

Francja konsultuje się ze swoimi partnerami w sprawie ewentualnej odpowiedzi na coraz bardziej przekonujące dowody świadczące o stosowaniu broni chemicznej w Syrii - poinformował w poniedziałek w Brukseli francuski minister spraw zagranicznych Laurent Fabius.

- Istnieją coraz bardziej przekonujące dowody na punktowe wykorzystanie broni chemicznej w Syrii - powiedział Fabius dziennikarzom, wychodząc ze spotkania szefów dyplomacji krajów UE w Brukseli.

Reklama

Zaznaczył, że informacje te są obecnie "bardzo dokładnie weryfikowane".

- Konsultujemy się z naszymi partnerami, aby zobaczyć, jakie wyciągniemy z tego konkretne konsekwencje - podkreślił francuski minister.

W poniedziałek francuski dziennik "Le Monde" napisał, że syryjski reżim prezydenta Baszara el-Asada stosuje w walce z powstańcami broń chemiczną w trudnych do wykrycia małych dawkach, ale za to często, i to nawet w pobliżu Damaszku.

Atak chemiczny jest dyskretny, nie przywodzi początkowo na myśl niczego groźnego: najpierw cichy metaliczny dźwięk, "jakby rzucono na ziemię puszkę Pepsi" - relacjonuje gazeta.

"Nie ma dymu, w powietrzu nie unosi się żaden alarmujący zapach. Potem jednak pojawiają się symptomy. Ludzie zaczynają gwałtownie kaszleć, pieką ich oczy, źrenice kurczą się do absolutnego minimum, pojawiają się kłopoty z widzeniem, oddychaniem, potem wymioty i omdlenia" - piszą wysłannicy "Le Monde", którzy w kwietniu i w maju byli świadkami takich ataków, ponawianych przez wiele dni na przedmieściach stolicy.

Dowiedz się więcej na temat: Syria | broń chemiczna | dowody

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje