Malezyjski samolot zestrzelony na Ukrainie

Prezydent Komorowski zabrał głos ws. zestrzelonego samolotu na Ukrainie

Należy wskazać i napiętnować odpowiedzialnych za katastrofę malezyjskiego samolotu nad Ukrainą - powiedział dziś prezydent Bronisław Komorowski. Wyraził także niepokój "falą przemocy" w sąsiedztwie Polski, a zestrzelenie samolotu nazwał "haniebnym aktem".

Prezydent spotkał się dziś z polskimi dyplomatami, którzy przyjechali do Warszawy na coroczną naradę ambasadorów. Mówił o konflikcie ukraińsko-rosyjskim oraz o sytuacji w innych regionach świata.

Reklama

- Na naszych oczach doszło do zjawiska, które musi kształtować naszą opinię o stanie bezpieczeństwa świata, regionu, Europy i Polski - agresji Rosji przeciwko Ukrainie, co potwierdzają łatwe przemiany "zielonych ludzików" w żołnierzy armii rosyjskiej, jak i fakt aneksji liczącej się części terytorium Ukrainy, a także organizowanie ruchów separatystycznych, czego jednym z przejawów jest przeżywana przez cały świat, także przez Polskę, tragedia zestrzelonego malezyjskiego samolotu - powiedział Komorowski.

"To wszystko są wyzwania także dla Polski"

Mówiąc o katastrofie samolotu Komorowski ocenił, że wyjaśnienie wszystkich przyczyn i okoliczności tego "niesłychanego, haniebnego aktu, który coraz częściej nazywa się aktem terroru" zajmie prawdopodobnie dużo czasu.

- Pewnie długo będą mieliły młyny polityczne i prawne, ale już dzisiaj po reakcjach i po wielu ujawnianych okolicznościach łatwo jest wskazać i napiętnować tego, który ponosi odpowiedzialność za ten niebywały dramat - ocenił prezydent.

Komorowski odniósł się też do wydarzeń w innych regionach świata. Mówił m.in. o rosnącej fali przemocy w krajach Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Zdaniem Komorowskiego, sytuacja w Iraku "wymknęła się spod kontroli", a Syria "przeżywa jeden z najtragiczniejszych momentów w swojej historii".

- To wszystko są wyzwania także dla Polski, polskiej polityki i polskiej dyplomacji. Polska musi odnaleźć się w świecie, który coraz bardziej się komplikuje i coraz częściej jest narażony na konflikty - już nie na antypodach w stosunku do położenia Polski, ale już w rejonach stosunkowo bliskich - mówił Komorowski.

Jak mówił, w dzisiejszym świecie "chęć zachowania pokoju przestała być aksjomatem polityki międzynarodowej". - Trudno sobie wyobrazić, że z taką samą pewnością, jak jeszcze parę lat temu można mówić, iż cały cywilizowany świat konsekwentnie zmierza do pokoju i w zasadzie nie zakłada rozwiązań przez wywoływane konflikty - ocenił prezydent.  - Ten czas mamy niestety za sobą - dodał.

Komorowski zwrócił również uwagę, że tegoroczna narada polskich ambasadorów przypada w 25. rocznicę wyborów z 4 czerwca 1989 roku. - To jest także 25 lat od momentu wyznaczenia nowych, strategicznych kierunków polskiej polityki zagranicznej przez Polskę wolną, suwerenną, demokratyczną - podkreślił.

- Te główne kierunki polityki zagranicznej można by ująć w jednym prostym zdaniu - idziemy ku Zachodowi, ku odnalezieniu ponownie miejsca w świecie Zachodu, w integrującej się Europie, w Sojuszu Północnoatlantyckim - przypomniał prezydent.

Drogę, jaką przeszła Polska w ciągu ostatnich 25 lat, Komorowski nazwał "marszem ku zachodnim strukturom politycznym, gospodarczym i ku strukturom bezpieczeństwa". Podkreślił, że podjęto "wielki wysiłek na rzecz zbudowania relacji dobrosąsiedzkich, pełnego pojednania z sąsiadami i próby ułożenia relacji w naszym regionie Europy, by możliwa była współpraca sąsiedzka i regionalna".

Komorowski: To "święto dyplomacji polskiej"

Prezydent podziękował Ministerstwu Spraw Zagranicznych i ambasadorom za ich zaangażowanie w obchody 25-lecia wyborów 4 czerwca na całym świecie.

- Dziękuję, że wspólnym wysiłkiem mogliśmy utrwalić albo odbudowywać opinię o Polsce jako kraju, który nie tylko pierwszy odzyskał wolność, pierwszy rozerwał "żelazną kurtynę" oddzielającą świat wolny i niewolny, ale też o Polsce jako o kraju, który potrafił dobrze wykorzystać odzyskaną wolność i odniósł sukces w wielu obszarach - zaznaczył.

Zwrócił też uwagę, że 2014 rok to także setna rocznica wybuchu I wojny światowej, która przyniosła "gigantyczne straty i gigantyczne zmiany na świecie" oraz 75. rocznica wybuchu II wojny światowej.

Zdaniem Komorowskiego, te "okrągłe rocznice" związane ze światowymi konfliktami powinny skłaniać do refleksji o stanie bezpieczeństwa świata, Europy, naszego regionu i samej Polski.

Według prezydenta, można obecnie dostrzec "wzrost nastrojów nacjonalistycznych, napędzanych przez różnorakie kryzysy, także ekonomiczne". - Obserwujemy wzrost tendencji społecznych i politycznych, które w przeszłości doprowadziły do obu brzemiennych w skutki, dramatycznych wojennych konfliktów - mówił Komorowski.

Odnosząc się do pracy polskich ambasadorów Komorowski podkreślił, że "w praktyce realizują oni polską politykę zagraniczną" i "dźwigają na plecach odpowiedzialność za opinię o Polsce, za jej sukcesy i ewentualne porażki".

Mówiąc o rozpoczętej dziś naradzie ambasadorów Komorowski zaznaczył, że jest to "święto dyplomacji polskiej" i okazja, aby "podkreślić to wszystko, co nam się udało" - powiedział Komorowski.

Podczas odbywających się cyklicznie narad ambasadorowie dyskutują o założeniach polskiej polityki zagranicznej i wyzwaniach stojących przed polską dyplomacją.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje