Malezyjski samolot zestrzelony na Ukrainie

RBNiO publikuje mapę obecności separatystów

Ukraińska Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) opublikowała dzisiaj dokładną mapę, na której pokazano miejsca zajęte przez siły rządowej operacji antyterrorystycznej i tereny pozostające w rękach separatystów.

Prorosyjscy separatyści, którzy nie dopuszczają przedstawicieli władz Ukrainy i obserwatorów OBWE na miejsce katastrofy malezyjskiego Boeinga 777, kontrolują południowo-wschodnią część obwodu ługańskiego i północno-wschodnią obwodu donieckiego.

RBNiO poinformowała, że siły rządowe wciąż zaciskają pierścień wokół rebeliantów i w ostatnim czasie przesunęły się o 10-25 kilometrów w głąb kontrolowanych przez nią terytoriów. Obecnie starają się odciąć ich od granicy z Rosją, skąd - zdaniem ukraińskich władz - wciąż nadsyłane jest im wsparcie w ludziach i sprzęcie wojskowym. "W rejonie granicy (z Rosją) utrzymują się wyznaczone linie (podziału między siłami ukraińskimi a prorosyjskimi), jednak nie mamy pełnej możliwości kontrolowania granicy państwowej" - czytamy w komunikacie.

Reklama

Na mapie RBNiO widać, że terytorium, które znajduje się w rękach rebeliantów, ciągnie się od wsi Mykołajiwka w obwodzie ługańskim przy granicy z Rosją, przez Ługańsk, a następnie wysuwa się na północ obwodu ługańskiego i obejmuje miasta Siewierodonieck i Lisiczańsk.

Na południe od tych punktów, w obwodzie donieckim, separatyści znajdują się w Gorłówce i w położonym na południe od niego Doniecku i zajmują terytoria w rejonie miast Szachtarsk i Torez, w okolicach których spadł samolot malezyjskich linii lotniczych. Dalej linia ich obecności prowadzi przez miasto Roweńky do Izwarino nad granicą rosyjską.

Bojownicy prorosyjscy uzbrojeni są w broń maszynową i dysponują transporterami opancerzonymi, co najmniej kilkoma czołgami oraz zestawami rakietowymi. W informacjach z pola walki często mówi się o używaniu przez nich wyrzutni rakietowych Grad, a w związku z katastrofą malezyjskiego samolotu - o systemach rakiet ziemia-powietrze Buk.

Szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) Wałentyn Naływajczenko powiedział w piątek, że istnieją dowody, iż z katastrofą malezyjskiego samolotu mieli związek rosyjscy wojskowi. Tuż przed nią na terytorium Ukrainy trafił z Rosji system Buk-M wraz obsługą.

Szef SBU mówił o tym na briefingu, na którym przedstawiono nagranie, zawierające zapis słów dwóch szefów grup separatystów. W nagraniu jest m.in. mowa o otrzymaniu 17 lipca przez ukraiński kontrwywiad danych, że "bojownikom (samozwańczej) Donieckiej Republiki Ludowej przekazano do użytku jeden z systemów Buk-M z załogą, który trafił na Ukrainę z Rosji przez granicę w rejonie Suchodilska".

Naływajczenko podkreślił, że nagrania dokumentują, iż system Buk przez rosyjską granicę trafił na Ukrainę tuż przed aktem terrorystycznym. Zdaniem szefa SBU obecnie separatyści próbują wywieźć z Ukrainy niewystrzelone rakiety systemu Buk, żeby ukryć przestępstwo.

Na pokładzie Boeinga 777 malezyjskich linii lotniczych znajdowało się 283 pasażerów i 15 członków załogi. Wszyscy zginęli.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje