Malezyjski samolot zestrzelony na Ukrainie

Sikorski dla WaS: Nie możemy dalej odwracać wzroku

Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski oczekuje po zestrzeleniu Boeinga 777 większej determinacji w podejściu do Rosji.

W wywiadzie dla "Welt am Sonntag" Radosław Sikorski, polski minister spraw zagranicznych, zapoznaje ze swoim stanowiskiem ws. Rosji. Po ostatniej wizycie w Kijowie (we wtorek 15.07) Sikorski był mocno zaniepokojony faktem, iż prorosyjscy separatyści weszli w posiadanie supernowoczesnych rakiet ziemia-powietrze i że zamiast odprężenia we wschodniej Ukrainie niezmiennie obserwuje się eskalację napięcia.

Reklama

W dalszej części wywiadu jest mowa o Rosji, która, po zorientowaniu się, że strona ukraińska odnotowuje sukcesy w walce z prorosyjskimi separatystami, natychmiast zaczęła ich zaopatrywać w nowoczesne systemy broni.

Sikorski ocenił też w rozmowie z "WaS" obecną sytuację na Ukrainie: "Ukraina znalazła się w obliczu bardzo trudnych zadań, jakimi są modernizacja gospodarki i konieczność ograniczenia zużycia energii, przy jednoczesnym uwikłaniu w wojnę z większym od siebie sąsiadem".

Tego konfliktu można było uniknąć

Na pytanie "WaS" czy tego konfliktu można by uniknąć, Sikorski odparł: "Europa zrobiła za mało, żeby wpłynąć na postawę Rosji w różnych fazach konfliktu. Po ogłoszeniu przez Moskwę w ubiegłym roku bojkotu handlowego wobec Ukrainy, by ją ukarać za kurs proeuropejski, usilnie prosiłem kolegów o podjęcie stosownych działań. Gdybyśmy wtedy pokazali Moskwie granice, a jednocześnie okazali solidarność Ukrainie, prawdopodobnie nie doszłoby do tej eskalacji".

Niejeden miał nadzieję na zbliżenie z Rosją

Na stwierdzenie "WaS", że "Polska i inne kraje Europy Wschodniej stale ostrzegały Zachód przed ignorowaniem potencjalnego zagrożenia ze strony Rosji" Sikorski zareagował słowami: "My, Europejczycy ze wschodu, raczej nie mieliśmy złudzeń, co do tendencji neoimperialnych w polityce Rosji". Szef polskiej dyplomacji zapewnił, że, podobnie jak reszta Europy, również Polacy mieli nadzieję na zbliżenie z Rosją. "Ale jeśli przesuwa się granice siłą, pod pretekstem ochrony mniejszości w innym kraju, to nie możemy dalej odwracać wzroku".

Polska wolała nie ryzykować

Sikorski zapytany, czy naiwnością było skracanie wydatków na cele obronne po opadnięciu żelaznej kurtyny, zaznaczył, że Polska nigdy nie była gotowa podejmować ryzyka skrócenia wydatków na cele obronne, mimo że też wierzyła w symboliczny nowy początek w relacjach polsko-rosyjskich; zwłaszcza wtedy gdy Władimir Putin, jako pierwszy prezydent Rosji, udał się w 2010 roku do Katynia.

Niemcy w Europie

O Niemczech szef polskiej dyplomacji powiedział w wywiadzie dla "WaS", że "z uwagi na ich położenie geograficzne i sytuację gospodarczą mogą sobie pozwolić na pewną bierność". Nie rozumie tylko, dlaczego Berlin nie chce nawet pozwolić zabezpieczyć swego przedpola przez innych.

Pytanie, czy afera taśmowa zaszkodziła Polsce, Sikorski krótko zripostował: "Nie sądzę, by można było dowiedzieć się z nich czegoś, czego by się nie znalazło na portalu WikiLeaks".

Opr. Iwona D. Metzner, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje