Malezyjski samolot zestrzelony na Ukrainie

W Charkowie pożegnano ofiary z zestrzelonego Boeinga

Na pewno nie uda się wydobyć szczątków wszystkich tych, którzy zginęli w katastrofie Boeinga zestrzelonego nad wschodnią Ukrainą. Jednak robimy wszystko, co w naszej mocy - mówił w Charkowie szef holenderskiej dyplomacji Bert Koenders, który uczestniczył w pożegnaniu kolejnych ofiar malezyjskiego samolotu, zestrzelonego 17 lipca.

Jak informuje Interfax-Ukraina, w uroczystości na miejscowym lotnisku, oprócz holenderskiego ministra, wziął udział szef szef charkowskiej administracji obwodowej Igor Bałuta. Nie zaproszono na nią dziennikarzy. Do Eindhoven wysłano kolejnych pięć kontenerów ze szczątkami ofiar. 

Reklama

Holenderscy specjaliści przed kilkoma dniami wrócili na miejsce zdarzenia. Było to możliwe po raz pierwszy od kilku tygodni. Holendrom towarzyszyli ukraińscy strażacy i przedstawiciele Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

Boeing 777 Malaysia Airlines lecący z Amsterdamu do Kuala Lumpur rozbił się na wschodzie Ukrainy. Na jego pokładzie było 298 osób, wszyscy zginęli. Wśród ofiar jest 196 Holendrów, 44 obywateli Malezji, 27 Australijczyków oraz obywatele Indonezji, Niemiec, Belgii, Filipin, Wielkiej Brytanii, Kanady i Nowej Zelandii. 

Kijów oraz Zachód twierdzą, że Boeing został zestrzelony przez prorosyjskich separatystów rakietą klasy ziemia- powietrze z wyrzutni BUK dostarczonej przez Rosją. Moskwa jednak odrzuca stanowczo te oskarżenia, wskazując na Kijów jako stronę odpowiedzialną za zastrzelenie maszyny. 

Rada Bezpieczeństwa Holandii poinformowała przed dwoma dniami, że wrak Boeinga zostanie w najbliższym czasie zabrany z miejsca katastrofy i przewieziony do Holandii. Jak podano, opracowano i uzgodniono plan podniesienia wraku i przekazania do stronie holenderskiej. Obecnie trwają przygotowania do operacji od strony technicznej.
Samolot w ramach śledztwa zostanie zrekonstruowany.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje