Malezyjski samolot zestrzelony na Ukrainie

Władze USA: Malezyjski samolot został trafiony rakietą

Trwa dochodzenie w sprawie malezyjskiego samolotu, który rozbił się w czwartek na wschodzie Ukrainie. Na pokładzie maszyny było 295 pasażerów i członków załogi. Wszyscy zginęli. Przedstawiciele amerykańskich władz są zdania, że samolot został strącony rakietą ziemia-powietrze.

Jak zaznaczył jeden z nich, pochodzenie rakiety nie jest jasne. Odmówił  jednocześnie dalszego komentowania tej sprawy i zastrzegł, by nie ujawniano jego tożsamości.

Reklama

Natomiast drugi z rozmówców Reutera zadeklarował, iż Waszyngton ma silne podejrzenia, że rakietę wystrzelili wspierani przez Rosję ukraińscy separatyści. Dodał, że nie ma żadnych dowodów na to, by rakietę wystrzeliły ukraińskie siły rządowe lub by zaginął im jakikolwiek system rakietowy.

Kijów oskarżył "terrorystów" - czyli walczących o przyłączenie wschodniej Ukrainy do Rosji rebeliantów - o zestrzelenie lecącego z Amsterdamu do Kuala Lumpur Boeinga 777 towarzystwa Malaysia Airlines pochodzącą z czasów  radzieckich ciężką rakietą przeciwlotniczą Buk (w kodzie NATO SA-11 Gadfly). Przywódcy samozwańczej separatystycznej Donieckiej Republiki Ludowej zaprzeczają, by mieli z tym cokolwiek wspólnego.

Nagranie rozmów telefonicznych prorosyjskich separatystów


 Jeszcze w czwartek Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) opublikowała nagranie rozmów telefonicznych prorosyjskich separatystów na wschodzie kraju, z których wynika, że to oni strącili samolot pasażerski malezyjskich linii lotniczych w tym regionie.

W katastrofie, do której doszło w czwartek późnym popołudniem, zginęło wszystkich 295 pasażerów i członków załogi Boeinga 777. W napisach początkowych w udostępnionym filmie SBU stwierdza, że samolot został zestrzelony przez bojowników separatystycznego oddziału dowodzonego przez obywatela Rosji Igora Biezlera, znanego pod pseudonimem "Bies". Maszynę trafiono z "rosyjskiego zestawu rakietowego" - czytamy.

"O godzinie 16.40 (15.40 czasu polskiego) "Bies" raportował o zestrzelonym samolocie swemu kuratorowi, pułkownikowi Głównego Zarządu Wywiadu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej Wasylowi Nikołajewiczowi Gieraninowi" - głoszą napisy, po których następuje nagranie rozmowy.

"Dopiero co zestrzelili samolot. Grupa "Minera". Spadł za Jenakijewo (miasto w obwodzie donieckim)" - mówi Biezlier. Jego rozmówca dopytuje się, gdzie są piloci samolotu i kiedy dokładnie to nastąpiło.

Następnie słychać rozmowę z godziny 16.33, w której występują osoby o pseudonimach "Major" i "Grek". Pierwszy mówi, że samolot zestrzelili kozacy z punktu kontrolnego w miejscowości Czernuchino, na północ od okolic miast Szachtarsk i Torez, gdzie spadła maszyna. "Major" relacjonuje "Grekowi", że wśród szczątków znaleziono pierwszą ofiarę.

"Jest to na sto procent samolot pasażerski"

"To cywil" - mówi. "Jest to na sto procent samolot pasażerski" - dodaje. "Major" oświadcza potem, że znaleziono także dokumenty indonezyjskiego studenta.

Kolejna rozmowa toczy się między osobą, która przedstawiona została jako "bojownik" a człowiekiem o nazwisku Kozicyn. "Okazało się, że jest to samolot pasażerski. Spadł w rejonie Hrabowo, jest tam morze trupów kobiet i dzieci. Kozacy teraz to tam oglądają" - mówi "bojownik".

"W telewizji mówią, że jest to niby ukraiński An-26, transportowiec, ale mówią, że ma napis "Malezyjskie linie lotnicze". I co on robił na terytorium Ukrainy?" - kontynuuje.

"To oznacza, że przywozili szpiegów. Nie ma co latać teraz, teraz idzie wojna" - odpowiada na to Kozicyn.

Malezyjski Boeing 777 zniknął z ekranów radarów około godziny 16. czasu polskiego. Samolot leciał z Amsterdamu do Kuala Lumpur. 50 kilometrów przed wejściem w rosyjską przestrzeń powietrzną zaczął się zniżać. Uderzył w ziemię w okolicach Szachtarska w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje