Malezyjski samolot zestrzelony na Ukrainie

Ekspertka: Holenderski premier pod ogromną presją obywateli

Jak oceniła ekspertka think tanku Carnegie Europe, Judy Dempsey, opinia publiczna prawdopodobnie wpłynie na stanowisko Holandii wobec Rosji. Jej zdaniem holenderski premier Mark Rutte jest teraz pod ogromną presją własnych obywateli.

Rutte zapowiedział dziś, że jeżeli dostęp do miejsca katastrofy malezyjskiego samolotu na wschodzie Ukrainy będzie nadal blokowany, to będą brane pod uwagę "wszystkie polityczne i ekonomiczne opcje" przeciwko Rosji.

Reklama

Sytuacja na Ukrainie i sankcje wobec Rosji będą tematem wtorkowego spotkania ministrów spraw zagranicznych w Brukseli.

- Mark Rutte znajduje się teraz pod ogromną presją własnych obywateli - powiedziała Dempsey. Jej zdaniem dotychczasowe stanowisko Holandii wobec Rosji nie było ani miękkie, ani bardzo stanowcze.

- Teraz mamy nowy wymiar i jest to opinia publiczna, co prawdopodobnie wpłynie na stanowisko Holandii - oceniła ekspertka.

Uważa ona, że groźba holenderskiego premiera dotycząca sankcji wobec Rosji, jeśli na miejsce katastrofy nie zostaną wpuszczeni holenderscy eksperci, jest "bardzo małym krokiem na początek i małym promykiem nadziei", ale to reakcja daleka od "adekwatnej".

 "To technika opóźniania, to bardzo niebezpieczne"

- UE będzie musiała zdecydować, czy wybierze twardą postawę, czy też da (prezydentowi Rosji Władimirowi - PAP) Putinowi więcej czasu. W rzeczywistości Putin dostał bardzo dużo czasu w ostatnich miesiącach i stosował on taktyczną politykę (opóźniania - PAP) - oceniła ekspertka. - Nie sądzą, żeby to był moment, w którym UE powinna dawać więcej czasu rebeliantom, absolutnie nie - podkreśliła Dempsey.

W jej opinii, efekt wtorkowego spotkania szefów dyplomacji UE zależy od tego, "czy UE rzeczywiście będzie działać razem w jasny i zdecydowany sposób". Dodała, że trzeba osiągnąć pełen dostęp do miejsca katastrofy i doprowadzić do "pełnego, międzynarodowego dochodzenia".

- Po pięciu dniach (od katastrofy - PAP) Putin pod presją powiedział, że będzie jakieś dochodzenie: nie podał ani daty, ani jak będzie ono zorganizowane. To technika opóźniania, to bardzo niebezpieczne - powiedziała Dempsey. Jej zdaniem UE straciła wystarczająco dużo wiarygodności od czasu aneksji Krymu, która de facto została zaakceptowana.

Na pokładzie strąconego w czwartek samolotu malezyjskich linii lotniczych było 298 osób, w tym 193 Holendrów. Panuje coraz większe przekonanie, że maszyna została zestrzelona pociskiem rakietowym odpalonym z terenów kontrolowanych przez separatystów i że broń tę - zapewne zestaw rakietowy Buk - separatyści musieli otrzymać z Rosji.

Z Brukseli Julita Żylińska

 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy