Marsz w Brukseli odwołany. "Bezpieczeństwo jest priorytetem"

Organizatorzy odwołali jutrzejszy marsz "NIE dla strachu", który miał odbyć się w Brukseli. Decyzja zapadła po apelu burmistrza miasta oraz ministra spraw wewnętrznych Belgii, by manifestację przełożyć ze względów bezpieczeństwa. Miała być ona odpowiedzią na ostatnie ataki terrorystyczne, w których zginęło 31 osób, a około 300 zostało rannych.

Trzeci stopień zagrożenia terrorystycznego oraz zaangażowanie policji w śledztwo dotyczące ostatnich zamachów to powody dla których - według ministra Jana Jambona - teraz nie jest odpowiedni czas na marsz obywatelski.

"Rozumiemy emocje naszych obywateli i to, że chcą wyrazić co czują, ale ponosimy odpowiedzialność, by wszystko odbyło się w bezpiecznych warunkach. Apelujemy więc, by odłożyć demonstrację" - powiedział na konferencji prasowej szef resortu spraw wewnętrznych.

Organizatorzy marszu ze zrozumieniem podeszli do obaw belgijskich władz.

Reklama

Jak napisali w oświadczeniu "bezpieczeństwo obywateli jest priorytetem" i poprosili, aby w niedzielę nie udawać się do Brukseli.

Marsz miał rozpocząć się na głównym deptaku na brukselskiej starówce. Plac przed siedzibą giełdy stał się symbolicznym miejscem dla mieszkańców, którzy składają tam kwiaty i zapalają znicze ku pamięci ofiar.

Na jednym z portali społecznościowych zainteresowanie marszem wyraziło około 6 tysięcy osób.

W zamachach terrorystycznych na lotnisku w Brukseli i w tamtejszym metrze zginęło 31 osób, a trzysta zostało rannych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje