Mija rok od serii zamachów terrorystycznych w Brukseli

To był najbardziej krwawy akt terroru w historii Belgii. Rok temu, 22 marca 2016 roku, doszło do serii zamachów terrorystycznych w Brukseli.

Dwie potężne eksplozje miały miejsce na lotnisku Zaventem, a jedna w centrum miasta, na stacji metra Maelbeek. Zginęły 32 osoby, a rannych zostało - według różnych źródeł - od 316 do ponad 340 osób.

Reklama

Jedną z ofiar śmiertelnych terrorystów była pochodząca z Węgrowa 61- letnia Polka, a troje naszych rodaków odniosło obrażenia - dwaj pracownicy służb celnych, którzy pojechali do Brukseli służbowo, a także mieszkanka Białegostoku, która wracała z Ghany. W atakach zginęli również trzej zamachowcy-samobójcy, a odpowiedzialność za nie wzięło tzw. Państwo Islamskie.

Zamachowcy-samobójcy, którzy zginęli w atakach w Brukseli, zostali zidentyfikowani jako obywatele Belgii marokańskiego pochodzenia. To dwaj bracia urodzeni w belgijskiej stolicy - Khalid i Ibrahim El Bakraoui oraz Najim Laachraoui, który wychowywał się w tym mieście. Jak ustalono w śledztwie, wszyscy trzej byli powiązani z komórką terrorystyczną odpowiedzialną za ataki w Paryżu w listopadzie 2015 roku, w których zginęło 137 osób.

Belgijska policja zatrzymała jeszcze dwóch podejrzanych o przygotowywanie zamachu w Brukseli. Obaj przebywają w areszcie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje