Ostra krytyka kolejnego projektu ustawy ws. TK autorstwa PiS

Opozycja zgodnie krytykuje kolejny projekt ustawy ws. Trybunału Konstytucyjnego autorstwa PiS. "Ma służyć podtrzymaniu chaosu i niepewności" - uważają przedstawiciele Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

W czwartek PiS złożył kolejny projekt ws. Trybunału: Przepisy wprowadzające ustawę o organizacji i trybie postępowania przed TK oraz ustawę o statusie sędziów TK. Projekt dostał już numer druku; skierowano go do I czytania na posiedzeniu Sejmu (najbliższe obrady Izby mają się odbyć od 29 listopada do 2 grudnia).

PO: Koniec z niezależnością TK

Reklama

Zdaniem PO projekt to dowód, że PiS chce zlikwidować TK, jako instytucję niezależną. "Bodajże ósma ustawa o Trybunale Konstytucyjnym ma służyć podtrzymaniu chaosu i niepewności. Ta ustawa ma dać możliwość wytrychowego przyjęcia prezesa Trybunału" - powiedział poseł PO Krzysztof Brejza na konferencji prasowej w Sejmie.

Jak ocenił, PiS cały czas paraliżuje Trybunał. "Ale jeżeli kieruje się do TK byłego, albo nie byłego funkcjonariusza służb, to może chodzi o to, żeby Trybunał nie mógł funkcjonować, a jeżeli już będzie funkcjonować w oparciu o tak zwanych swojaków PiS-owskich, to może chodzi o to, żeby (TK) podejmował odpowiednie rozstrzygnięcia na korzyść określonych środowisk politycznych w Polsce" - podkreślił poseł PO.

"Gazeta Wyborcza" napisała w środę, że w niezależnych źródłach potwierdziła informację, iż sędzia Mariusz Muszyński ukrył przed Sejmem, jako kandydat na sędziego TK, że w latach 90. służył w wywiadzie. Mariusz Kamiński, koordynator służb specjalnych oświadczył w czwartek, że sędzia Muszyński nie jest funkcjonariuszem ani tajnym współpracownikiem Agencji Wywiadu.

Zdaniem Brejzy, projekt PiS służy też prezydentowi do tego, żeby "przejąć prezesa TK, tak, żeby PiS mógł tę funkcję przejąć i kontrolować Trybunał". "Trybunał ma być rozbijany od środka, to czysto rewolucyjne, destrukcyjne działanie PiS" - przekonywał poseł PO.

W ocenie Andrzeja Halickiego, kolejny projekt ws. TK, to dowód na to, że Prawo i Sprawiedliwość "chce zlikwidować Trybunał, jako instytucję niezależną". "To praktyczna likwidacja Trybunału" - podkreślił.

Nowoczesna: Zabawka w rękach Kaczyńskiego

Projekt krytykuje też posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz. "TK stanie się zabawką w rękach Jarosława Kaczyńskiego" - uważa. Według niej, "PiS celowo zastosował wybieg z ustawą z przepisami wprowadzającymi, właśnie po to, żeby do ostatniej chwili" uniemożliwić Trybunałowi w obecnym składzie sprawdzenie, czy te dwie ustawy dot. TK są konstytucyjne.

Posłanka Nowoczesnej zwróciła uwagę, że przepisy wprowadzające ustawy dot. TK wejdą w życie na kilka dni przed upłynięciem w grudniu kadencji obecnego prezesa Trybunału Andrzeja Rzeplińskiego.

Zdaniem Gasiuk-Pihowicz, projekt przepisów wprowadzających zawiera szereg niekonstytucyjnych rozwiązań. "Jeden z zapisów stanowi, że prezydent będzie miał prawo wybrać osobę, która będzie kierowała pracami Trybunału podczas wakatu na stanowisku prezesa. To rozwiązanie niezgodne z zasadą trójpodziału władzy, ale także z zapisami, które mówią, że mamy funkcję wiceprezesa TK" - podkreśliła.

Jej zdaniem, "głównym celem ustawy jest dopilnowanie tego, żeby Trybunałem kierowała osoba, która jest nominatem PiS".

"Kolejne zapisy, które budzą nasze wątpliwości mówią o tym, że prezydentowi zostanie przedstawiona nieograniczona z góry liczba kandydatów.(...) Kolejny punkt, który budzi nasze wątpliwości to próba wpychania po raz kolejny sędziów, którzy zostali wybrani na już obsadzone stanowiska" - dodała.

Według Nowoczesnej projekt nie zawiera odpowiednich rozwiązań dot. vacatio legis. "Zmiana reguł gry w trakcie gry jest nieuczciwa. Przepisy projektu w oczywisty sposób wręcz sankcjonują łamanie prawa - zakłada, że prezydent nie powoła prezesa TK" - powiedziała Gasiuk-Pihowicz.

PSL: Niekończąca się opowieść

O sprawę dziennikarze pytali w Sejmie między innymi lidera PSL, Władysława Kosiniaka-Kamysza. "To dziś niekończąca się opowieść o TK; od roku na każdym prawie posiedzeniu Sejmu jest rozpatrywana ustawa o Trybunale. Nie ma przewidywalności prawa, nie ma też dobrej jakości stanowionego prawa" - ocenił.

"Nasze zarzuty dotyczą ciągłego wrzucania kolejnych ustaw. Już nikt w Polsce nie wie, o co w nich chodzi, nikt naprawdę nie wie, czym TK powinien się zajmować" - podkreślił.

Lider PSL pytany, czy jego zdaniem projekt PiS ma na celu podporządkowanie sędziów Trybunału władzom i wpływaniu na skład TK, powiedział, że sędziowie Trybunału "to jest kolejna grupa, która tego doświadczy". "Tak było z pracownikami służby cywilnej" - zauważył.

"Ale najważniejszym problemem jest podział Polski, także w wyniku sporu o TK. I to jest sprawa fundamentalna, pozostałe są szczegółami. Całe podejście do TK jest błędne: obniżono jego rangę, spadło zaufanie do tej instytucji" - ocenił Kosiniak-Kamysz. "A to, że PiS chce mieć swojego prezesa TK to jest sprawa oczywista" - podkreślił.

Projekt PiS

W uzasadnieniu do złożonego w czwartek projektu podkreślono, że "proponowane rozwiązanie ma umożliwić uporządkowanie sytuacji w Trybunale związanej z organizacją jego działania i doprowadzić organizację i tryb postępowania przed TK do stanu zgodnego z prawem". "W szczególności przewidziane w projekcie procedury mają umożliwić sprawny i zgodny z prawem wybór kandydatów na prezesa TK przez Zgromadzenie Ogólne (ZO), gdyby do momentu wejścia w życie ustawy nie doszło do powołania tego organu przez prezydenta" - czytamy.

Według projektu, jeśli do dnia ogłoszenia tej ustawy ZO TK przedstawiło prezydentowi kandydatów na prezesa TK (a prezydent nie powołał prezesa), albo m.in. dokonało wyboru kandydatów z naruszeniem obecnej ustawy z 22 lipca, to całą tę procedurę przeprowadza się na zasadach określonych w tej ustawie. Według projektu wtedy "tracą moc wszystkie czynności i akty dokonane w ramach procedury przedstawienia prezydentowi RP kandydatów na stanowisko prezesa" - dokonane wcześniej.

Prezes TK Andrzej Rzepliński - którego kadencja wygasa 19 grudnia - zapowiedział już zwołanie ZO ws. wyboru kandydatów na prezesa na 28-30 listopada, według obecnych zasad. Niedawno TK orzekł, że przepisy obecnej ustawy o TK co do wyłaniania kandydatów są zgodne z konstytucją. Uznał też, że kandydaci przedstawieni prezydentowi muszą mieć poparcie większości ZO.

Warunkiem ważności uchwał ZO jest obecność na nim minimum 10 sędziów. Dziś w TK orzeka (licząc z Rzeplińskim) dziewięcioro sędziów wybranych przez Sejmy poprzednich kadencji oraz troje wybranych przez obecny Sejm (Julia Przyłębska, Piotr Pszczółkowski i Zbigniew Jędrzejewski). Trzech innych sędziów wybranych przez obecny Sejm (Mariusza Muszyńskiego, Lecha Morawskiego i Henryka Ciocha) Rzepliński nie dopuszcza do orzekania i do udziału w ZO.

Projekt stanowi, że w przypadku konieczności nowej procedury ws. prezesa, do czasu jego powołania, Trybunałem kieruje sędzia TK, "któremu prezydent RP w drodze postanowienia powierzy pełnienie obowiązków prezesa". "Do ważności postanowienia wymagany jest podpis prezesa Rady Ministrów" - głosi projekt. Według niego, prezydent wybiera p.o. prezesa spośród sędziów o "najdłuższym stażu pracy w sądownictwie powszechnym lub w administracji państwowej szczebla centralnego na stanowiskach związanych ze stosowaniem prawa".

P.o. prezesa w terminie miesiąca od dnia po ogłoszeniu ustawy przeprowadza procedurę przedstawienia prezydentowi kandydatów na prezesa TK, m.in. zwołuje posiedzenie ZO ws. wyboru kandydatów. Prezydentowi, jako kandydatów na prezesa, ZO przedstawi wszystkich sędziów, którzy uzyskali co najmniej 5 głosów.

Projekt głosi też, że p.o. prezesa zarządza ogłoszenie w dziennikach urzędowych wyroków TK wydanych przed dniem wejścia ustawy w życie - "w sprawach zainicjowanych skargami konstytucyjnymi i pytaniami prawnymi, w składzie innym niż pełny".

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje