PO: Prace w komisji nad projektami dot. TK - pod dyktat PiS

Poseł PO Arkadiusz Myrcha ocenił, że prace w sejmowej komisji sprawiedliwości nad projektami dot. Trybunału Konstytucyjnego były prowadzone pod dyktat jednej partii - PiS. Zdaniem posła PO, taka postawa polityków PiS to przejaw politycznej arogancji i buty.

- Prace w komisji sprawiedliwości nad czterema projektami ustaw stały pod znakiem dyktatu, realizowanego przez PiS, ale też pod znakiem politycznej arogancji i buty polityków Prawa i Sprawiedliwości - powiedział Myrcha w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie. Jak ocenił, prace w komisji sprawiedliwości to "kolejna odsłona zamachu na Trybunał Konstytucyjny, realizowanego konsekwentnie przez PiS".

Reklama

- Partia Jarosława Kaczyńskiego jest wyłącznie odpowiedzialna za trwający obecnie kryzys wokół Trybunału - mówił Myrcha. Poseł PO powiedział, że w czasie prac komisji PiS nie przyjęło ani jednej merytorycznej poprawki opozycji.

Komisja odrzuciła m.in. poprawki opozycji, by Sejm wybierał sędziego TK większością 2/3 głosów - a nie bezwzględną. Nie znalazły też poparcia poprawki PO, by kandydatów do TK mogły zgłaszać także KRS, SN i NSA. Przepadła propozycja KOD, by ślubowanie nowego sędziego odbierał marszałek Sejmu, a nie prezydent.

Według Myrchy, przedmiotem prac komisji był wyłącznie projekt ustawy autorstwa PiS, a nie pozostałe projekty: autorstwa PSL, Kukiz'15 oraz KOD, zgłoszonego jako obywatelski. - Projekt PiS jest najgorszy i najbardziej niebezpieczny spośród wszystkich projektów złożonych do tej pory przez PiS (..) kolejny raz PiS wprowadziło niekonstytucyjne zapisy - ocenił poseł PO.

Pełen skład Trybunału to co najmniej 11 sędziów

W środę po 12 godzinach pracy sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka przyjęła projekt nowej ustawy o TK; jego podstawą był wypracowany wcześniej przez podkomisję projekt, oparty na propozycji PiS, uznanej za "projekt bazowy".

Zgodnie z nim, pełen skład Trybunału to co najmniej 11 sędziów. W tym składzie TK ma orzekać m.in. w sprawach o szczególnej zawiłości, m.in., gdy z wnioskiem o uznanie sprawy za zawiłą zwróci się prezydent, prokurator generalny, trzech sędziów TK lub skład z danej sprawy. Orzeczenia co do zasady mają zapadać zwykłą większością głosów, ale w przypadku spraw rozstrzyganych w pełnym składzie część orzeczeń ma zapadać większością 2/3 głosów. Chodzi m.in. o sprawy odnoszące się do wybranych zapisów konstytucji, m.in. dotyczących wolności obywatelskich czy zakazu dyskryminacji.

Sędziów TK, którzy złożyli ślubowanie wobec prezydenta, a do dnia wejścia w życie planowanej ustawy nie podjęli swych obowiązków, prezes TK będzie musiał włączyć do składów orzekających i przydzielić im sprawy.

Projekt bazowy powtarza zapis PiS o badaniu przez TK wniosków według kolejności ich wpływu - wyjątkiem od tej zasady byłoby badanie weta prezydenta, ustaw: budżetowej i o TK, a także - przeszkody w pełnieniu urzędu przez prezydenta i sporu kompetencyjnego organów władzy. Wiążący dla prezesa TK byłby wniosek prezydenta o pominięciu zasady kolejności wpływu sprawy przez niego wskazanej.

Zgodnie z projektem, po wejściu w życie nowej ustawy opublikowane byłyby wyroki wydane przez TK od 10 marca br. Zapis ten nie obejmuje wyroku z 9 marca o niekonstytucyjności grudniowej nowelizacji ustawy o TK autorstwa PiS. Według rządu nie był to wyrok - bo TK nie orzekał w oparciu o tę nowelizację - i dlatego nie został opublikowany. Niepublikowane są też kolejne wyroki wydawane przez TK po 9 marca - przedstawiciele władz mówią, że TK ma orzekać zgodnie z grudniową nowelą.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy