"Rzeczpospolita": Dyscyplinarki prezesa Rzeplińskiego nie są groźne

Poniedziałkowa "Rzeczpospolita" wskazuje, że możliwe dyscyplinarki dla sędziów Trybunału Konstytucyjnego z rekomendacji PiS za to, że odmówili udziału w rozprawie 7 listopada, nie są w stanie usunąć ich ze stanowisk.

Marek Domagalski przypomina w swoim artykule opublikowanym na łamach "Rzeczpospolitej", że sędziowie Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska i Zbigniew Jędrzejewski odmówili udziału w posiedzeniach. Swój protest mają podtrzymywać do moment aż  prezes nie włączy do orzekania trzech sędziów z rekomendacji PiS, od roku blokowanych. Podobnego zdania jest Piotr Pszczółkowski, ale on przedstawił zwolnienie lekarskie.

Reklama

Jakimi możliwościami nacisku dysponuje w obecnej sytuacji prezes TK? Ma między innymi prawo wzywać ich na posiedzenia, przekonywać, a nawet mówić mówić o dyscyplinarce za nieusprawiedliwione niestawiennictwo. Większych szans na karę dyscyplinarną usunięcia ze stanowiska sędziego TK jednak nie ma - punktuje "Rzeczpospolita". 

Domagalski przypomina, że sędzia TK odpowiada dyscyplinarnie m.in. za naruszenie prawa, gdyż tylko ta ewentualnie podstawa mogłaby tu być rozważana. W świetle obowiązujących przepisów, czyli zgodnie z ustawą o Trybunale Konstytucyjnym z 22 lipca 2016 r. w postępowaniu dyscyplinarnym w pierwszej instancji TK orzeka w składzie pięciu sędziów, a w drugiej instancji - w składzie siedmiu. Z tym że w losowaniu do składu w drugiej instancji nie uczestniczą sędziowie, którzy orzekali w pierwszej. A zatem na dwie instancje nie starczy sędziów TK, gdyż obwiniony nie może orzekać we własnej sprawie.

Więcej w poniedziałkowej "Rzeczpospolitej".


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje