Sędziowie wybrani przez Sejm odmówili udziału w rozprawie TK

Troje sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez obecny Sejm odmówiło udziału w poniedziałkowej rozprawie TK w pełnym składzie, dopóki nie będą do niego włączeni sędziowie niedopuszczani do orzekania.

Sędziowie wybrani przez obecny Sejm to Julia Przyłębska, Piotr Pszczółkowski i Zbigniew Jędrzejewski, Mariusz Muszyński, Lech Morawski i Henryk Cioch - trzech ostatnich prezes TK Andrzej Rzepliński nie dopuszcza do orzekania powołując się na rozstrzygnięcie Trybunału, w myśl którego miejsca te są zajęte przez wybranych w poprzedniej kadencji Krzysztofa Ślebzaka, Romana Hausera i Andrzeja Jakubeckiego, od których prezydent nie odebrał ślubowania.

Reklama

Przed planowaną rozprawą TK w sprawie zasad wyłaniania kandydatów na prezesa Trybunału cała szóstka wydała oświadczenie, w którym powołuje się na zapis ustawy i konstytucji, że TK składa się z 15 sędziów. Dziennikarzom powiedzieli, że ich zachowanie nie jest bojkotem, lecz niezgodą na łamanie prawa przez prezesa TK.

Prezes TK Andrzej Rzepliński odmówił uwzględnienia wniosku o włączeniu naszej trójki do składu TK - poinformował dziennikarzy sędzia Muszyński. Muszyńskiego, Morawskiego i Ciocha prezes Rzepliński nie dopuszcza ani do orzekania, ani do udziału w Zgromadzeniu Ogólnym sędziów TK - co uznają oni za łamanie prawa (katowicka prokuratura prowadzi śledztwo w tej sprawie - PAP).

Przyłębska powiedziała, że Rzepliński ma obowiązek dopuścić do orzekania trzech sędziów, którzy zostali wybrani i zaprzysiężeni przez prezydenta Andrzeja Dudę. Sędzia mówiła dziennikarzom, że wniosek polegał na uzupełnieniu składu TK zgodnie z obowiązującym prawem. "TK składa się z 15 sędziów" - dodała. Prezes ma obowiązek dopuścić trzech sędziów, którzy zostali wybrani i zaprzysiężeni przez prezydenta - podkreśliła.

Morawski dodał, że trójka niedopuszczanych sędziów będzie chciała wziąć udział w zapowiedzianym na wtorek Zgromadzeniu Ogólnym TK ws. nowego regulaminu TK. Wcześniej Rzepliński ich nie dopuszczał. Morawski krytykował Rzeplińskiego za to, że do uzasadnienia swej decyzji przywołuje przepisy prawa pracy podczas gdy - dodał Morawski - jego status sędziego wynika z konstytucji i ustawy o TK.

"Sędziego Trybunału Konstytucyjnego wybiera Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Wybór ten jest autonomicznym aktem i nie podlega kontroli innych organów państwa. Wybrany sędzia Trybunału po złożeniu ślubowania wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej staje się pełnoprawnym członkiem tego organu" - napisała szóstka sędziów w oświadczeniu rozdanym dziennikarzom.

"Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Działania Prezesa Trybunału stanowią naruszenie art. 7 i art. 197 Konstytucji RP. Pozbawiają Trybunał Konstytucyjny możliwości rozpoznawania spraw w jego pełnym składzie obsadzonym zgodnie z wymogami Konstytucji i obowiązującej ustawy z 22 lipca 2016 r. o trybunale Konstytucyjnym. Nasza decyzja ma charakter merytoryczny. Ślubowaliśmy wobec Prezydenta RP służyć wiernie Narodowi i stać na straży Konstytucji. Jako sędziowie niezawiśli, podlegający w sprawowaniu naszego urzędu jedynie Konstytucji, nie godzimy się na jej łamanie przez Prezesa Trybunału" - czytamy w tym oświadczeniu.

Po oświadczeniu szóstki sędziów TK wydał oświadczenie przypominające, że 9 marca TK orzekł, iż pełny skład TK tworzą sędziowie "mający zdolność orzekania".

Poniedziałkowe zdarzenia w TK komentowali reprezentanci N. i PO, którzy mieli brać udział w rozprawie jako wnioskodawcy. "Wystąpienie trzech nominatów PiS-u tłumaczące, że osoby wybrane w grudniu 2015 roku powinny zostać dopuszczone do orzekania w Trybunale Konstytucyjnym, jest konstrukcją karkołomną (...) od wielu miesięcy w Polsce mamy łamaną konstytucję przez prezydenta, który nie przyjmuje ślubowania od trzech prawidłowo wybranych sędziów. Natomiast PiS-owscy nominaci, którzy przed chwila zabierali głos nigdy nie byli sędziami. Zostali bowiem wybrani na już obsadzone stanowiska i nie ma co do tego żadnych wątpliwości" - mówiła Kamila Gasiuk-Pihowicz (N).

Według reprezentanta PO Borysa Budki, chodzi o to, by Polacy zostali pozbawieni możliwości ochrony ich konstytucyjnych praw. "Ja nie wiem jak zachowa się większość sędziów Trybunału, ale usilne wmawianie opinii publicznej, że prezydent Andrzej Duda miał prawo zaprzysiąc trzy nielegalnie wybrane osoby jest wprowadzeniem w błąd. Skoro podstawa prawa wyboru trzech sędziów w październiku była zgodna z Konstytucją, to konstytucyjny był również ich wybór. Skoro był on zgodny z Konstytucja, to Sejm nie miał prawa tego wyboru anulować" - mówił poseł.

Dziś w TK orzeka dziewięcioro sędziów wybranych przez Sejmy poprzednich kadencji (Leon Kieres, Andrzej Wróbel, Małgorzata Pyziak-Szafnicka, Marek Zubik, Piotr Tuleja, Stanisław Rymar, Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz, Stanisław Biernat i Rzepliński) oraz troje wybranych przez obecny Sejm (Julia Przyłębska, Piotr Pszczółkowski i Zbigniew Jędrzejewski).

Grzegorz Dyjak, Łukasz Starzewski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje