Stanisław Piotrowicz: Kandydatury na prezesa TK wyłonione wbrew prawu

Część sędziów TK wyłoniła kandydatury na prezesa Trybunału Konstytucyjnego wbrew prawu; nie powinny być rozważane, ale to do prezydenta należy ostateczna decyzja - podkreślił w czwartek poseł PiS, szef sejmowej komisji sprawiedliwości Stanisław Piotrowicz.

W czwartek biuro TK podało, że środowa uchwała wskazująca prezydentowi trzech kandydatów na nowego prezesa Trybunału Konstytucyjnego nie jest uchwałą Zgromadzenia Ogólnego TK, lecz sędziów zebranych na ZO, którzy uznali, że mimo braku kworum należy wykonać ustawowy obowiązek wyłonienia kandydatów. 

Reklama

Piotrowicz ocenił na konferencji w Sejmie, że prezes TK zaprosił na czwartkowe posiedzenie "tylko tych sędziów, których uznał za stosowne". - W związku z tym, że nie dopuścił do udziału części sędziów TK, przeto tego rodzaju zgromadzenie, jako niespełniające wymogów prawnych nie mogło zaowocować skutkami prawnymi. Zgromadzenie nie dysponowało wymaganym kworum i nie było władne do podejmowania jakichkolwiek uchwał - podkreślił.

- A za tym wyłonione kandydatury zostały wbrew obowiązującym regułom prawnym. Nie mogą być rozważane w toku dalszego procedowania, ale ta decyzja, ta ocena pozostaje w gestii prezydenta. Działania bezprawne nie mogą rodzić zamierzonych skutków prawnych, mogą zrodzić odpowiedzialność prawną - dodał.

Piotrowicz był pytany o to, czy nie zastanawia go nieobecność w środę trzech sędziów, którzy przedstawili zwolnienia lekarskie. - Mnie zastanawia przede wszystkim to, dlaczego pan prezes nie dopuścił do udziału w Zgromadzeniu pozostałych trzech sędziów. Gdyby dopuścił, wypadki losowe, wypadki zdrowotne nie miałyby znaczenia - powiedział.

Posiedzenie ZO TK zwołał na środę prezes TK Andrzej Rzepliński

Posiedzenie ZO TK zwołał na środę prezes TK Andrzej Rzepliński (którego kadencja wygasa 19 grudnia) według zapisów ustawy o TK z 22 lipca. Z protokołu przesłanego w środę PAP wynikało, że nieobecni byli sędziowie: Julia Przyłębska, Zbigniew Jędrzejewski i Piotr Pszczółkowski - wszyscy troje poinformowali drogą elektroniczną lub telefonicznie o przebywaniu na zwolnieniu lekarskim.

Obradowało natomiast 9 sędziów, oprócz Rzeplińskiego, Stanisław Biernat, Leon Kieres, Małgorzata Pyziak-Szafnicka, Stanisław Rymar, Piotra Tuleja, Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz, Andrzej Wróbel i Marek Zubik. Wskazali oni prezydentowi trzech kandydatów na nowego prezesa TK: Marka Zubika, Stanisława Rymara i Piotra Tuleję.

Zgodnie z zapisami ustawy o TK z 22 lipca, ZO w sprawie wyboru kandydatów zwołuje się między 30 a 15 dniem przed upływem kadencji prezesa. Ustawowym warunkiem ważności uchwał ZO jest obecność minimum 10 sędziów.

Prezes TK pytany w czwartek rano w radiu TOK FM o środową uchwałę odrzucał zarzut złamania prawa przez sędziów TK, którzy wydali uchwałę o wskazaniu prezydentowi kandydatów na prezesa TK mimo braku kworum. "Zgromadzenie nie podjęło takiej decyzji" - podkreślił.

Jak wyjaśniał Rzepliński, po tym jak sędziowie obecni na początku Zgromadzenia ustalili, że "koledzy wybrani przez sejm VIII kadencji nie pojawią się" (sędziowie: Przyłębska, Pszczółkowski i Jędrzejewski), zdecydowano, że podejmą uchwałę jako sędziowie zebrani na posiedzeniu ZO.

- Czyli nie ZO, proszę tego nie mylić, to jest co innego. Oczywiście sędziowie konstytucyjni, w tym również ja jako prezes, jesteśmy świadomi, że to nie była uchwała Zgromadzenia, bo nie mogła być podjęta uchwała Zgromadzenia, nie mogła być ta procedura zakończona uchwałą ZO - zaznaczył.

Rzepliński dodał, że wszystkie czynności, które przewiduje ustawa z 22 lipca o TK zostały wykonane. - Ponieważ nikt nie może sędziów konstytucyjnych zwolnić od obowiązku, który wprost jest zapisany w konstytucji - powiedział prezes TK. Jak dodał, nie można było także odstąpić od podjęcia uchwały do czasu stawienia się na ZO pozostałych sędziów lub uchwalenia przez Sejm nowej ustawy o TK, bo - jak zaznaczył - obecna ustawa określa termin zwołania ZO TK ws. wyboru kandydatów na prezesa  między 15 a 30 dniem do końca kadencji prezesa Trybunału.

Uchwałę przekazano już prezydentowi Andrzejowi Dudzie

Środową uchwałę przekazano już prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Szef prezydenckiego biura prasowego Marek Magierowski powiedział PAP w środę wieczorem, że prezydent przyjrzy się uchwale i oceni, czy w tym wypadku TK działał zgodnie z obowiązującym prawem.

Według jednego z projektów ustaw PiS ws. TK - który ma przejść pierwsze czytanie w czwartek w Sejmie - wyłonienie kandydatów na prezesa TK byłoby nieważne. W projekcie - Przepisy wprowadzające ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK oraz o statusie sędziów TK - zapisano, że jeśli do dnia ogłoszenia tej ustawy ZO przedstawiło prezydentowi kandydatów na prezesa TK (a prezydent nie powołał prezesa), albo m.in. dokonało wyboru kandydatów z naruszeniem obecnej ustawy, to całą tę procedurę przeprowadza się ponownie na zasadach określonych w nowej ustawie; wtedy też tracą moc wcześniejsze "wszystkie czynności i akty dokonane w ramach procedury przedstawienia prezydentowi RP kandydatów na stanowisko prezesa".

W środę Sejm uchwalił z kolei ustawę o organizacji i trybie postępowania przed TK autorstwa posłów PiS. Stanowi ona m.in., że ZO przedstawia prezydentowi kandydatów na prezesa "w terminie miesiąca od dnia, w którym powstał wakat". Według tej ustawy, ZO tworzą sędziowie TK, którzy złożyli ślubowanie wobec prezydenta - co oznacza dopuszczenie do ZO sędziów wybranych w grudniu ub. roku: Mariusza Muszyńskiego, Lecha Morawskiego i Henryka Ciocha. Ustawa nie precyzuje liczby kandydatów na prezesa przedstawianych głowie państwa (dziś ustawa mówi, że ma być ich trzech). Stanowi, że ZO ma przedstawiać prezydentowi jako kandydatów wszystkich sędziów, którzy otrzymali co najmniej 5 głosów. Według ustawy obradom ZO ws. wyboru kandydata na prezesa przewodniczy sędzia najmłodszy stażem (w miejsce Rzeplińskiego PiS zgłosił już w Sejmie jako kandydata na nowego sędziego Michała Warcińskiego).

Ustawa ta stanowi też, że od dnia wakatu na stanowisku prezesa TK, do czasu powołania jego następcy, pracami TK kieruje sędzia "posiadający najdłuższy, liczony łącznie, staż pracy: jako sędzia w TK; jako aplikant, asesor, sędzia w sądzie powszechnym; w administracji państwowej szczebla centralnego". Z wyliczeń PAP wynika, że najdłuższy taki staż ma sędzia Przyłębska.

Przepisy nowych ustaw mają wejść w życie po 14 dniach od ich ogłoszenia, z tym że zapisy ws. wyłaniania kandydatów na prezesa mają wejść w życie następnego dnia po ogłoszeniu. Straci też moc ustawa o TK z 22 lipca.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje