Morderstwo Krzysztofa Olewnika - tajemnicze śledztwo

Olewnik żądał od Skarbu Państwa 100 tys. zł. Pozew oddalony

Gdański Sąd Okręgowy oddalił powództwo Włodzimierza Olewnika, żądającego od Skarbu Państwa 100 tys. złotych zadośćuczynienia. Zdaniem biznesmena, prokuratura w 2011 r. podała nieprawdziwe i szkalujące go informacje.

W uzasadnieniu wyroku sędzia Mariusz Bartnik wyjaśnił, że pozew został oddalony w wyniku przedawnienia roszczenia - przedawnienie to nastąpiło w listopadzie 2014 r., podczas gdy pozew przedsiębiorcy wpłynął do sądu w kwietniu 2015 r. 

Reklama

Pozew związany był z przeszukaniami przeprowadzonymi w listopadzie 2011 r. w domu ojca porwanego w 2001 r. i zamordowanego dwa lata później Krzysztofa Olewnika. Informując media o tych czynnościach Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku podała, że zdecydowała się na nie, bo ma wątpliwości, czy rodzina przekazała im wszystkie dowody istotne dla śledztwa, w tym np. pełną korespondencję z porwanym oraz nagrania z monitoringu domu Krzysztofa Olewnika z momentu, gdy został on uprowadzony.

Rodzina zamordowanego twierdzi, że dom Krzysztofa nie był objęty monitoringiem, a śledczy otrzymali pełen zestaw dowodów. W maju 2012 r. Olewnikowie wezwali prokuraturę do przeprosin, a gdy to nie przyniosło efektu, siostra Olewnika wytoczyła śledczym proces cywilny. Roszczenie to sąd oddalił, a w kwietniu br. na wniesienie osobnego pozwu zdecydował się Włodzimierz Olewnik, który żąda od śledczych miliona złotych i przeprosin.

We wniosku ugodowym z maja 2012 r. rodzina Olewników żądała od gdańskiej prokuratury apelacyjnej przeprosin oraz wpłaty 600 tys. zł na fundację im. Krzysztofa Olewnika. Prokuratura uznała żądania za bezzasadne i w tej sprawie nie doszło do ugody. W lutym 2013 r. siostra Krzysztofa Olewnika złożyła w sądzie okręgowym w Gdańsku pozew w swoim imieniu, w którym żądała 100 tys. zł zadośćuczynienia oraz sprostowania przekazywanych przez śledczych informacji. Pod koniec 2013 r. gdański sąd oddalił w całości pozew, a sąd apelacyjny podtrzymał tę decyzję.

Z kolei na początku czerwca b.r. sąd w Radomiu oddalił - ze względu na przedawnienie, pozew w którym Włodzimierz Olewnik domagał się od mazowieckiej policji 1,3 mln zł odszkodowania. Kwota roszczenia została wyliczona na podstawie 300 tys. euro okupu, który Olewnikowie w 2003 r. przekazali porywaczom. Rodzina powiadomiła policję o miejscu i czasie przekazania okupu. Według W.Olewnika moment przekazania pieniędzy nie został jednak odpowiednio zabezpieczony przez funkcjonariuszy, przez co stracono okazję do namierzenia porywaczy i uwolnienia uprowadzonego.

Do porwania Krzysztofa Olewnika doszło w nocy z 26 na 27 październiku 2001 r. Mężczyzna został uprowadzony z własnego domu w Drobinie. Sprawcy kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną, żądając okupu. W lipcu 2003 r. pieniądze zostały przekazane jednak uprowadzony nie został uwolniony. Jak się później okazało, zamordowano go miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy. Jego ciało zakopano w lesie w pobliżu miejscowości Różan (Mazowieckie); odnaleźli je w 2006 r. śledczy z Olsztyna, którzy wówczas zajmowali się sprawą.

W sprawie porwania i zabójstwa w październiku 2007 r. na ławie oskarżonych zasiadło 11 osób. W 2008 r. sąd w Płocku skazał dwóch zabójców Olewnika na kary dożywotniego więzienia, a kolejnych osiem osób - na kary od roku więzienia w zawieszeniu do 15 lat pozbawienia wolności; jednego z oskarżonych sąd uniewinnił.

Mimo wyroków sądowych, olsztyńscy śledczy nadal badali sprawę, licząc się z tym, że mogli nie wykryć wszystkich osób odpowiedzialnych za te przestępstwa. W maju 2008 r. postępowanie trafiło do gdańskiej prokuratury apelacyjnej, gdzie prowadzone jest nadal: prokuratura wystąpiła właśnie z wnioskiem o przedłużenie śledztwa do końca roku.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje