Środek-Wschód. Raport INTERIA.PL

Niemcy nie dają się zwieść "łaskawemu" Putinowi

​Niemieckie dzienniki piszą w weekendowych wydaniach z aprobatą o uwolnieniu rosyjskiego biznesmena Michaiła Chodorkowskiego. Podkreślają jednocześnie, że ułaskawienie go było cynicznym "aktem marketingu" ze strony prezydenta Rosji Władimira Putina.

"Każdy, kto ma jakiekolwiek poczucie sprawiedliwości, może się tylko cieszyć" z przyjazdu Chodorkowskiego do Berlina - pisze wysokonakładowy "Bild".       

Reklama

Konserwatywny "Die Welt" przypomina, że ta historia "mogła się dla Chodorkowskiego skończyć znacznie gorzej. Można się było obawiać o jego życie".       

Dzienniki przestrzegają jednak przed zbiorową euforią i złą interpretacją gestu Putina: "Ułaskawienie Chodorkowskiego nie oznacza, że Putin zmienił się w pełnego wiary zwolennika państwa prawa (...). Wręcz odwrotnie, tylko system autorytarny może decydować o tym, jakie decyzje ma podjąć sąd i kiedy ma się zakończyć kara (więzienia)" - pisze "Bild".       

 Nie mamy do czynienia z przemianą polityczną Putina, ale z "aktem marketingu" - kontynuuje "Bild".       

 Centrolewicowy "Suddeutsche Zeitung" pisze, że sprawa Chodorkowskiego pozostawia "gorzki posmak", skoro tak nagły akt łaski nastąpił dopiero po dziesięciu latach więzienia.       

"Ci, którzy sądzą, że Rosja zmienia się teraz w państwo prawa, nic nie zrozumieli" - komentuje dalej "SZ" i dodaje: "Wyjeżdżając z Rosji, Chodorkowski wyświadcza Putinowi przysługę. Łatwiej mu (Putinowi) teraz będzie ignorować wszystko, co Chodorkowski powie zza granicy, w Rosji jego głos byłby bardziej słyszany" - pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung".       

 Inaczej ocenia sytuację "Die Welt": "Chodorkowski jest popularny przede wszystkim za granicą i - tak jak Gorbaczow - w kraju postrzegany jest jako zdrajca kraju na żołdzie imperialistów".       

"To dobrze, że przyjechał do nas. I jeśli jego życzeniem jest tu pozostać, powinniśmy mu na to pozwolić" - konkluduje "FAZ".       

Chodorkowski, który jest znanym krytykiem polityki Kremla, przybył do Niemiec na pokładzie prywatnego samolotu należącego do firmy z branży elektrycznej OBO Bettermann. O jego użyczenie poprosił były minister spraw zagranicznych Niemiec Hans-Dietrich Genscher. W zorganizowaniu przelotu udział miała też ambasada Niemiec w Moskwie oraz niemieckie MSZ.       

Chodorkowski - podobnie jak jego partner biznesowy Płaton Lebiediew - odbywał karę 10 lat i 10 miesięcy pozbawienia wolności za domniemane przestępstwa gospodarcze, w tym pranie brudnych pieniędzy. Miał wyjść z więzienia w sierpniu 2014 roku. Obaj utrzymują, że stawiane wobec nich zarzuty są natury politycznej.

Dowiedz się więcej na temat: Chodorkowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje