Środek-Wschód. Raport INTERIA.PL

PISM: Niepodpisanie umowy z UE pogorszy sytuację gospodarczą Ukrainy

Niepodpisanie przez Ukrainę umowy stowarzyszeniowej z UE pogorszy sytuację gospodarczą tego kraju i nasili napięcia między opozycją a władzą - oceniają analitycy PISM. Według nich decyzja Ukrainy obniża wiarygodność krajów Partnerstwa Wschodniego w oczach UE.

Analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Jewgen Worobiow powiedział na piątkowej konferencji prasowej w Warszawie, że niepodpisanie przez Kijów umowy stowarzyszeniowej z UE podczas wileńskiego szczytu PW będzie miało negatywne skutki gospodarcze dla Ukrainy, m.in. poprzez znaczne pogorszenie się klimatu inwestycyjnego.

Reklama

Jak zauważył, ukraiński rząd będzie potrzebował wsparcia finansowego z zewnątrz i będzie próbował uzyskać kredyty, zarówno od Rosji, jak i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

- Niepodpisanie umowy będzie skutkowało dalszymi napięciami między władzą a opozycją - ocenił. Według Worobiowa decyzja Ukrainy spowoduje wzmocnienie społeczeństwa obywatelskiego, w tym ruchów zaangażowanych w akcję protestacyjną na kijowskim Majdanie.

Jednak, jak podkreślił, te ruchy nie mają przełożenia na partie opozycyjne, co daje szanse prezydentowi Ukrainy Wiktorowi Janukowyczowi na doprowadzenie do fragmentaryzacji obozu opozycji.

- Protest na Majdanie spowoduje, że zobaczymy nowych liderów w 2014 roku. To może być bardzo korzystne dla rządu, który będzie wykorzystywał fragmentaryzację opozycji, by nie dopuścić do wyłonienia jednego czy dwóch kandydatów reprezentujących obóz opozycji - tłumaczył.

Na negatywne skutki niepodpisania przez Ukrainę umowy stowarzyszeniowej w Wilnie zwróciła też uwagę analityk PISM Elżbieta Kaca. Jak podkreśliła, Unia Europejska nie ma jednej polityki zagranicznej, a unijna dyplomacja "dopiero kiełkuje".

- Unia Europejska nie ma pomysłu, jaką politykę prowadzić wobec Ukrainy i Armenii - krajów, które są skazane na politykę balansowania między Rosją a UE - oceniła.

Według analityk decyzja Ukrainy będzie miała bardzo negatywne konsekwencje dla całej polityki Partnerstwa Wschodniego, bo obniża wiarygodność całego regionu w oczach unijnych polityków.

- Na politykę Partnerstwa Wschodniego patrzy się przez pryzmat Ukrainy, bo jest największym i najważniejszym graczem w regionie - dodała.

Zdaniem Kacy, Unia po szczycie w Wilnie musi się zastanowić, jak sobie radzić z rosyjską presją wymierzoną w Partnerstwo Wschodnie.

- Można się spodziewać nasilającej się presji wobec Mołdawii i Gruzji w najbliższej przyszłości. Dlatego Unia powinna być przygotowana na udzielanie pomocy tym krajom wschodnim, które będą poddane jakiemukolwiek szantażowi ze strony Rosji - przekonywała.

Gruzja i Mołdawia parafowały w piątek w Wilnie podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego umowy stowarzyszeniowe z UE. Wbrew wcześniejszym planom w Wilnie nie podpisano umowy o stowarzyszeniu UE-Ukraina.

W ubiegłym tygodniu władze w Kijowie ogłosiły, że wstrzymują przygotowania do zawarcia tego porozumienia. Rząd Ukrainy wyjaśnił, że Unia nie zaproponowała stronie ukraińskiej wystarczającego zadośćuczynienia za straty, które kraj poniósłby w związku z pogorszeniem relacji handlowych z Rosją.

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy