Środek-Wschód. Raport INTERIA.PL

"Precz z bandą!", "Rewolucja!", "Boże Narodzenie bez prezydenta"

We Lwowie na ulice wyszło 10 tysięcy studentów domagając się podpisania umowy stowarzyszeniowej Ukrainy i Unii Europejskiej. W zachodniej części kraju władze sprzyjają protestującym, a na Wschodzie starają się im przeszkodzić.

Studenci siedmiu lwowskich szkół wyższych uczestniczą w proteście za zgodą kierownictwa tych zakładów. Przemaszerowali oni ulicami Lwowa krzycząc: "Boże Narodzenie bez Janukowycza", "Janukowycz podpisz [umowę stowarzyszeniową]", "Precz z bandą" i "Rewolucja". Manifestują także studenci z Tarnopola i Iwano-Frankowska. Proeuropejskie demonstracje poparł zwierzchnik Cerkwi Greckokatolickiej Światosław Szewczuk. Ten kościół ma najwięcej wiernych w zachodniej części kraju. 

O ile we Lwowie protesty wspierają władze lokalne, o tyle w Charkowie, na wschodzie Ukrainy, mer zabronił organizacji masowych akcji jakoby z powodu epidemii grypy. Z tego też powodu dziś do szpitala, w którym przebywa Julia Tymoszenko, nie wpuszczono liderów opozycji. Zakaz organizacji manifestacji wprowadzono do końca roku także w Odessie. Nad ranem, milicja zlikwidowała miasteczko namiotowe zwolenników integracji europejskiej. 

Tymczasem protest w ukraińskiej stolicy, na placu Europejskiem, jest oficjalnie ogłoszony "bezterminowym spotkaniem deputowanych z obywatelami". Liczba osób biorących udział w tego rodzaju konsultacjach to 35 tysięcy. Zgodnie z prawem, władze nie mogą przeszkadzać w takich spotkaniach, a - wręcz przeciwnie - są zobowiązane do pomocy w ich organizacji. W ten sposób opozycja zabezpieczyła się przed ewentualnymi działaniami milicji. 

Piotr Pogorzelski,Kijów

Dowiedz się więcej na temat: Członkowie demonstracji atakują milicjanta

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy