Środek-Wschód. Raport INTERIA.PL

Putin i jego szare eminencje. Kto rządzi na Kremlu?

Od chwili wprowadzenia się na Kreml przed 14 laty Władimir Putin otacza się zaufanymi ludźmi. Tworzą dwie frakcje: „Jastrzębi” i „Gołębi”. Jedna z nich zyskuje coraz większe wpływy.

Na Zachodzie prawie nikt ich nie zna. Unikają kamer i publicznych wystąpień, niechętnie udzielają wywiadów. To, że ich nie widać, nie znaczy, że ich głos się nie liczy. Putin nie sam utrzymuje od miesięcy konfrontacyjny kurs wobec Zachodu. Jego politykę wspiera niewielki, wewnętrzny krąg bliskich mu, zaufanych ludzi.

Reklama

"Politbiuro 2.0", mówi o nich znany rosyjski politolog Jewgienij Minczenko. Jest to aluzja do lat ZSRR, kiedy państwem trzęsło wpływowe gremium funkcjonariuszy partii. Skupieni wokół Putina ludzie są bardziej potężni, niż kiedykolwiek przedtem.

- Jastrzębie zdecydowanie nabierają w tej chwili wiatru w żagle - mówi w rozmowie z Deutsche Welle Ian Bremmer, znawca Rosji, szef firmy doradczej Eurasia Group. Wynika to z tego, że w kwestiach geopolitycznych właśnie pozycja "Jastrzębi" jest mocna. - Tocząca się wokół Ukrainy konfrontacja z Zachodem ma ekstremalnie nacjonalistyczny, rewanżystowski charakter. Putinowi chodzi nie tyle o gospodarkę, ile o geopolitykę. 'Gołębie' należą go gospodarczej części rosyjskiej elity. Ich polityczny wpływ jest znikomy - tłumaczy Bremmer.

Najważniejsi zaufani Putina

Zdaniem Jewgienija Minczenki największy wpływ na Putina i przyjęty przez Kreml kurs mają obecnie trzy osoby. - Ostatnio wzrosło znaczenie Siergieja Iwanowa, Siergieja Szojgu i Igora Sieczina. To oni głównie reprezentują twardy kurs - uważa politolog. Siergiej Szojgu jest po Putinie najbardziej popularnym politykiem w Rosji. Od listopada 2012 roku piastuje funkcję ministra obrony. Były człowiek KGB i wieloletni przyjaciel Putina Siergiej Iwanow jest szefem administracji Kremla. I wreszcie Igor Sieczin, były współpracownik służb bezpieczeństwa i jeden z najbliższych zaufanych Putina stoi na czele rosyjskiego państwowego koncernu naftowego Rosnieft.

Wszyscy trzej należą do tzw. siłowików. W Rosji mówi się tak na niemal wszystkich umundurowanych. Najpotężniejszą frakcją "siłowików" są czołowi politycy ministerstw Spraw Wewnętrznych i Obrony, ale też służb bezpieczeństwa. Należy do nich także Władimir Putin, swego czasu człowiek KGB. Byłych "siłowików" nie ma. Tłumaczy to, dlaczego grupa skupiona wokół Igora Sieczina, mimo że nie jest częścią oficjalnych struktur władzy, wywiera ogromny wpływ na politykę bezpieczeństwa, wyjaśnia Minczenko.

Krąg zaufanych stabilny od lat

Bremmer jest przekonany, że konfrontacja z Zachodem jeszcze silniej związała ten krąg z Putinem. - Większość z nich jako pierwsza została dotknięta sankcjami UE i USA. Ale jak widzimy, odniosły niewielki skutek - mówi ekspert. Jeżeli w ogóle wywarły jakikolwiek efekt, to wzmocniły tylko jeszcze uzależnienie elit od Putina.

"Politbiuro 2.0" sankcje zmieniły tylko w niewielkim stopniu. Obok Sieczina, Szojgu i Iwanowa większy wpływ zyskali lojalni oligarchowie. - Ze względu na słabą koniunkturę zewnętrzną najważniejsze postacie Politbiura otrzymały wysokie odszkodowania. Wśród nich przede wszystkim bracia Kowalczuk i Rotenbergowie i Giennadij Timczenko - mówi rosyjski politolog. Majątki najbliższych Putinowi przedsiębiorców urosły na zamówieniach publicznych. Dziś znajdują się na czarnych listach Zachodu.

Nie przeceniać "Jastrzębi"

Nie można jednak przeceniać wpływu rosyjskich twardogłowych, podkreśla Jewgienij Minczenko. - Gdyby "Jastrzębie" były górą, rosyjskie wojska dawno już byłyby w Kijowie. Byłoby to zwycięstwo "Jastrzębi" - uważa. Nie wierzy też w zwartą frakcję "siłowików" na Kremlu. - Istnieją wśród nich konkurujące z sobą grupy, z których każda wywiera swój wpływ - zaznacza Minczenko.

Także Ian Bremmer jest ostrożny w ocenie roli "siłowików". Jest przekonany, że konserwatyści z pewnością decydują o rozwoju dzisiejszej Rosji. Jednocześnie jednak błędem jest przypisywanie ludziom, skupionym wokół Putina, zbyt wielkiego znaczenia w kształtowaniu polityki Rosji. - Decyduje o niej Putin, nie jego otoczenie - mówi Bremmer.

Mikhail Bushuev / Elżbieta Stasik, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy