Środek-Wschód. Raport INTERIA.PL

Ukraina: Robi się gorąco. Wezwanie do impeachmentu Janukowycza

​Coraz więcej ludzi przybywa w piątek wieczorem na Plac Niepodległości w Kijowie, gdzie na tzw. Euromajdanie trwają protesty przeciwko niepodpisaniu przez władze Ukrainy umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Opozycja wzywa do impeachmentu prezydenta Wiktora Janukowycza.

Po niewielkich potyczkach z milicją, do których doszło kilka godzin wcześniej, wieczorem sytuacja się uspokoiła. Milicyjne oddziały specjalne Berkut, które starały się zapobiec zajęciu przez ludzi jezdni przecinającej Majdan Niepodległości, wycofały się. Ulicę zalali demonstranci.       

Reklama

Według różnych źródeł może ich być ponad 10 tysięcy. Gazeta internetowa "Ukrainska Prawda" mówi aż o 30 tysiącach osób.       

O godzinie 19 czasu polskiego na Euromajdan powrócili z Wilna przywódcy ukraińskiej opozycji. To właśnie tam, na zakończonym szczycie Partnerstwa Wschodniego, miała być podpisana umowa o stowarzyszeniu. W ubiegłym tygodniu ekipa Janukowycza niespodziewanie ogłosiła, że wstrzymuje przygotowania do tego porozumienia.       

 Arsenij Jaceniuk, szef klubu parlamentarnego opozycyjnej partii Batkiwszczyna oświadczył podczas wystąpienia przed zgromadzonymi, że winę za niepodpisanie umowy ponosi prezydent kraju.       

"Naszym celem jest podpisanie umowy stowarzyszeniowej, wdrożenie jej w życie i zrobienie z Ukrainy europejskiego państwa. Jedyną przeszkodą na tej drodze jest Wiktor Janukowycz!" - wykrzykiwał.       

Jaceniuk wyjaśnił, że opozycja będzie zabiegać o usunięcie prezydenta sposobami parlamentarnymi, dążąc do przyjęcia ustawy o impeachmencie, jednak zapowiedział dalsze protesty na rzecz zbliżenia z UE.       

"Pójdziemy po całej Ukrainie. Powinniśmy widzieć naszą siłę, jedność opozycji, społeczeństwa obywatelskiego i proeuropejsko nastawionych obywateli" - oświadczył.       

W godzinach popołudniowych po informacji, że Janukowycz nie podpisał umowy stowarzyszeniowej, w centrum Kijowa pojawiły się liczne oddziały milicji, w tym funkcjonariusze jednostek specjalnych Berkut.       

Doszło wówczas do przepychanek. Konflikt wybuchł na skrzyżowaniu przy Majdanie Niepodległości, gdy milicja zablokowała dwa samochody wiozące nagłośnienie na protesty zwolenników integracji europejskiej. Ruch samochodowy w centrum Kijowa nadal jest częściowo zablokowany.         

Uczestnicy akcji na Majdanie wciąż apelują przez sieci społecznościowe, by ludzie przyłączali się do protestów, aby bronić znajdujących się na placu studentów. Ze sceny płyną ostrzeżenia o możliwych prowokacjach wobec uczestników demonstracji.          

Ludzie ostrzegają także przed grupkami dresiarzy, których około tysiąca znajdowało się po południu w Parku Maryjskim. Demonstranci są przekonani, że ci młodzi, wysportowani mężczyźni mają wywoływać bójki wśród uczestników akcji na rzecz podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE.       Prounijne demonstracje w Kijowie i innych miastach Ukrainy trwają już ponad tydzień.       Z Kijowa Jarosław Junko 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy