Środek-Wschód. Raport INTERIA.PL

Ukraińska prokuratura żąda śledztwa ws. akcji milicji

Ukraińska Prokuratura Generalna skrytykowała rozpędzenie manifestantów na Placu Niepodległości w Kijowie. W sobotę przed świtem oddziały specjalne milicji rzuciły się na protestujących bijąc pałkami i kopiąc. Ponad 30 osób zostało rannych, wśród nich dwóch Polaków.

W wydanym oświadczeniu prokurator generalny Wiktor Pszonka napisał, że każda minuta wydarzeń na Placu Niepodległości będzie dokładnie zbadana, a winni ustaleni.

Na razie urzędnik podkreślił, że demonstranci nie naruszali prawa, a konstytucja gwarantuje im możliwość pokojowych demonstracji. Prokurator zaznaczył przy tym, że organy ścigania powinny im taką możliwość zapewnić.

- Jeżeli doszło do przepychanek, są ranni - to znaczy, że naruszono prawo - zaznaczył Wiktor Pszonka. Prokuratura żąda śledztwa w sprawie zastosowania środków specjalnych przez milicję, a także możliwych prowokacji.

Wczoraj tuż przed świtem na plac wtargnęły oddziały specjalne Berkut. Rzuciły się na tysiąc manifestantów, którzy pozostali tam na noc. Funkcjonariusze bili pałkami i kopali wszystkich, nawet leżących i niestawiających oporu.

Według wersji MSW, demonstrantów trzeba było usunąć z placu, bo przeszkadzali oni w stawianiu świątecznych dekoracji.

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Ukraina w UE

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje