Środek-Wschód. Raport INTERIA.PL

Rosja boi się Franciszka? "Spisek jezuitów"

Z punktu widzenia hierarchów moskiewskiej cerkwi prawosławnej, nowy papież to nie dobrotliwy, przygarbiony staruszek z krańca świata, który przybrał imię "świętego biedaków", ale kolejne wcielenie knutego od pięciu wieków spisku jezuitów, którego celem jest podporządkowanie Świętej Rusi pazernym biurokratom z rzymskiej kurii.

Wybór pierwszego w dziejach papieża jezuity jest dla rosyjskich hierarchów potwierdzeniem tego, że pomimo pozornego zawieszenia ognia między Kościołem katolickim i Cerkwią prawosławną, walka o wiernych i prymat w chrześcijaństwie trwa i, co więcej, będzie się nasilać.

Reklama

Aby zrozumieć stosunek współczesnej moskiewskiej hierarchii do Rzymu i jego polityki, należy wziąć pod uwagę historyczne uprzedzenia, kompleksy i fobie, ze szczególnym uwzględnieniem roli, jaką według Cerkwi odgrywało w nim Towarzystwo Jezusowe.

"Żołnierze Watykanu"
Jezuici od zarania swej działalności byli żołnierzami Watykanu i szermierzami jedności Kościoła, co z punktu widzenia pretendującej - jeśli nie do prymatu, to do równości z nim - Cerkwi prawosławnej  oznaczało, że stawali się dla niej ucieleśnieniem agresji, wrogości i przewrotności Rzymu w stosunku do kwestionujących jego uniwersalną władzę innych kościołów chrześcijańskich.
To, co dla mnichów w białych habitach było realizacją świętej misji jednoczenia chrześcijan i zawracania heretyków z drogi grzesznego błędu, dla popów z Siergiejew Posadu było zamachem na ich prymat moralny i status materialny na obszarze wywalczonej wiekami strefy wpływów. A biorąc pod uwagę organiczne zrośnięcie rosyjskiej cerkwi z państwem, wszelkie działania zmierzające do podmycia ideologicznego monopolu postrzegane były (i prezentowane rosyjskim władcom przez hierarchów) jako zamach na duchową niezależność rosyjskiego państwa i próbę podporządkowania ludu zewnętrznej sile moralnej i, co gorsza, politycznej.

Polub raport ŚRODEK-WSCHÓD na Facebooku

Tradycyjny dla Rosji sposób tłumaczenia powstających wewnątrz państwa problemów i trudności spiskami sił zewnętrznych zyskał więc, w miarę aktywizacji jezuitów, stałego i okresowo potwierdzającego słuszność takich wywodów zbiorowego bohatera negatywnego.

Z punktu widzenia Cerkwi prawosławnej hierarchia religijnych szwarccharakterów kształtuje się następująco: Kościół katolicki to demoniczna machina dążąca do rozszerzenia swych wpływów na cały świat, a jezuici to jej fanatyczna awangarda, używająca potencjału intelektualnego i potęgi organizacyjnej do przekabacania państw i narodów na służbę watykańskich inkwizytorów.

Taka interpretacja obecności Kościoła katolickiego w Rosji propagowana jest tym silniej, im głębiej Cerkiew pogrąża się w samozadowoleniu, im mniej wykazuje woli do wewnętrznych reform i coraz bardziej dramatycznie potrzebuje zracjonalizować fakt spadku zaangażowania i zainteresowania wiernych swoimi pasterzami i ich nauką.

"Niebezpieczny papież"

Wybór papieża jezuity jest dla rosyjskich hierarchów tym bardziej niebezpieczny, że zwiększa kontrast pomiędzy, z jednej strony, Rosją i pełniącą w istocie funkcje wydziału ideologicznego Kremla cerkwią, a współczesnym światem i globalizującym się wraz z nim Kościołem powszechnym z drugiej. Zwiększająca się izolacja rosyjskiej elity politycznej i kościelnej od świata i własnego społeczeństwa powoduje, że w epoce powszechnej telewizji i internetu przywódcy polityczni i duchowi tracą kontrolę nad mieszkańcami kraju, z łatwością znajdującymi sobie bardziej atrakcyjne autorytety moralne.

A przenikanie się cerkwi i państwa sprawia, że problemy państwa (deficyt demokracji, brak legitymizacji, kompromitacja autorytetu) stają się także problemami kościoła i muszą zostać przez hierarchów wyjaśnione ludowi w niedzielnych kazaniach. Dopóki na tronie piotrowym siedział Włoch, Polak czy Niemiec, nie było to szczególnie trudne. Wystarczyło tylko odwołać się do klasycznych fobii rosyjskiego ludu przed wszystkim, do tego co europejskie i zachodnie, i nałożyć na nie myślową kalkę o wiecznej walce między "prawdziwą" cerkwią i wspieraną przez zachodnich przywódców watykańską machiną do nawracania.

W tej konwencji, przeciętnemu mieszkańcowi Rosji nietrudno było uwierzyć, że Wojtyła pod rękę z Reaganem uknuli spisek, w efekcie którego upadł ZSRR, a Ratzinger to kolejna odsłona krucjaty, której celem jest przejęcie władzy nad rosyjską duszą i materialnymi zasobami kraju.

Co z tym spiskiem?

Wraz z wyborem papieża z byłego "Trzeciego Świata" dyskurs o zachodnim spisku przestaje skutecznie objaśniać działania Rzymu w Rosji. Kierowany przez pasterza ubogich, kolorowych i zapomnianych Kościół wychodzi poza europejskie misjonarstwo i staje się strukturą globalną, w której nawet na najwyższych szczeblach obowiązuje kulturowy i cywilizacyjny pluralizm.

Franciszek jest najlepszym dowodem na to, że siła Kościoła rzymskiego nie ogranicza się do bycia jednokierunkowym pasem transmisyjnym między Europą a resztą świata, a staje się on zbudowaną na bazie uniwersalnych wartości organizacją otwartą dla wszystkich. I w takiej formie Kościół katolicki jest dla moskiewskich hierarchów nie do przyjęcia.

Dopóki był instrumentem podporządkowania innych kultur Zachodowi, można było bez obaw przypisywać mu wszelkie podłości i być spokojnym o to, że katolicki proboszcz w Rosji postrzegany będzie w logicznym ciągu negatywnych postaci: polskich interwentów, francuskich najeźdźców i niemieckich okupantów. Działalność papieża z Argentyny coraz trudniej będzie przedstawić jako krucjatę Europy przeciwko innym kulturom. W swojej nowej, globalnej postaci Kościół rzymski staje się niebezpieczny dla ideologicznego monopolu cerkwi i stwarza nie tylko religijną, ale także kulturową alternatywę dla rosyjskich wiernych.

Bo uczestnictwo w katolickiej mszy jest w Rosji nie tylko przeżyciem religijnym, ale także i formą uczestnictwa w szerszej wspólnocie cywilizacyjnej, której wartości stoją w jaskrawej sprzeczności z polityką cerkwi i państwa. To, do jakiego kościoła chodzą Rosjanie, jest w istocie deklaracją opowiedzenia się po jednej ze stron konfliktu według kryteriów: izolacja/globalizacja, zamknięcie/otwarcie, ekskluzywizm/inkluzywizm, nacjonalizm/internacjonalizm etc.

Nowy papież jest więc realnym zagrożeniem dla ideologicznego monopolu Cerkwi prawosławnej w Rosji, tym bardziej, jeżeli w swych działaniach będzie równie skuteczny jak inny jezuita o tym imieniu, czyli św. Franciszek Ksawery.

Ku przerażeniu zblatowanych z Kremlem batiuszek to właśnie papież Franciszek może złożyć zagubionym w globalnym świecie, szukającym wyjścia z materialnej i moralnej biedy Rosjanom najbardziej atrakcyjna ofertę.

Jakub Korejba

Dowiedz się więcej na temat: Franciszek | papież | Watykan | spisek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje