Środek-Wschód. Raport INTERIA.PL

Sadyzm i bezkarność ukraińskiej milicji. Ludzie mają dość

Około tysiąca mieszkańców osiedla typu miejskiego Wradijiwka szturmowało lokalny posterunek milicji. Chcieli dokonać samosądu na milicjantach, którzy, według nich, zgwałcili i ciężko pobili 29-letnią kobietę. A to tylko czubek góry lodowej. "Na Ukrainie dojrzewa rewolucja" - mówią obserwatorzy.


Reklama

 29-letnia Irina Kraszkowa oskarżyła dwóch milicjantów i jednego z mieszkańców Wradijiwki  o gwałt i pobicie. Do przestępstwa miało dojść 29 czerwca. Oskarżeni przebywają w areszcie, władze zapowiadają, że zostaną ukarani. Ale gdy sprawa z położonej na południu Ukrainy Wradyjiwki  zaczęła być szeroko omawiana w państwie okazało się, że w to tylko fragment większej, przerażającej całości.

  W 2001 roku w tej samej Wradijiwce zgwałcono i zamordowano 15-letnią Alinę Porkul. Igor Porkul, ojciec Aliny, powiedział ukraińskim redaktorom "Radia Wolna Europa", że sprawa jego córki jest bardzo podobna do sprawy Iriny Kraszkowej. Wskazuje, że ślady pobicia na ciałach obu ofiar były podobne. Twierdzi, że sprawcy doskonale wiedzieli, co robią. Nie zostawili odcisków palców ani żadnych śladów.

Mieszkańcy Wradijiwki mówią, że jeden z milicjantów zamieszanych w gwałt i pobicie Kraszkowej już od dawna ma opinię sadysty i pijaka. Uważają, że jest chroniony przez powiązania polityczne jego rodziny.

Sprawa Aliny Porkul pozostaje oficjalnie nierozstrzygnięta, ale milicja zatrzymała w związku z nią 11 osób. Pytanie, czy te osoby faktycznie mają z nią cokolwiek wspólnego. Dwóch zatrzymanych popełniło samobójstwo po przyznaniu się do winy, które to przyznanie, według obrońców praw człowieka było wymusozne torturami.

Jeden z nich, Ołeksandr Pidhurski, powiesił się w celi. Milicja zatrzymała go na 7 dni bez kontaktu z najbliższymi, jego matka nie wiedziała, gdzie się podział jej syn. "Radiu Wolna Europa" opowiadała, że gdy w końcu dowiedziała się o miejscu jego pobytu, okazało się, że jej syn jest głodzony jest głodzony. Gdy przyniosła mu jedzenie, milicjanci odebrali je jej i nie pozwolili przekazać synowi.

Obserwatorzy już od dawna zwracają uwagę na brutalność ukraińskiej milicji.

Amnesty International informuje o wielu przypadkach nadużyć. W 2010 roku, na przykład, Ihor Indilo zmarł w policyjnym areszcie. Został najprawdopodobniej pobity, a na nagraniach wideo widać jednego z policjantów, który ciągnie go nieprzytomnego do celi, w której siedem godzin został znaleziony martwy później. Oficjalna wersja głosi, że Indilo się udusił, mimo, że sekcja zwłok wskazała liczne obrażenia głowy i krwotok w jamie brzusznej.

W raporcie AI przeczytać można również m.in. o sprawach Witalija Lewczenki i Andeirja Melnyczenki, którzy przez trzy miesiące pracowali na budowie, za które odmówiono im zapłaty. 20 listopada 2012 poszli do kierownika w celu jej wyegzekwowania. Ochrona wezwała milicjantów, którzy pobili pracowników pałkami i zaciągnęli w kajdankach na posterunek, gdzie bito ich nadal. Melnyczeko ma rozerwany bębenek uszny, a Lewczence złamano rękę. Mimo to prokuratura odmówiła wszczęcia sprawy przeciw milicjantom, przyjmując za wystarczajace ich wytłumaczenia, że Melnyczenko upadł na ziemię, a Lewczenko uderzył się ramieniem o drzwi.



  16 października 2012 roku Ołeksander Popow został uprowadzony z ulicy w Mariupolu i zakuty w kajdanki przez ludzi, którzy oznajmili mu, że są z milicji. Na głowę nałożono mu plastikowy worek, a następnie wywieziono do lasu, gdzie przez kilka godzin poddawano go wstrząsom elektrycznym i zmuszano do przyznania się do zabicia człowieka nazywanego przez nich "Achman". Popow nie znał nikogo takiego i o niczym nie wiedział, zawieziono go więc na posterunek milicji. Po uwolnieniu Popow poddał się obdukcji, która wykazała ślady tortur. Również w tym przypadku prokurator odmówił wszczęcia sprawy.

18 kwietnia 2012 roku Artiom Gieraimowicz-Mealias został zatrzymany w Symferopolu oskarżony o kradzież. Do przyznania się próbowano go zmusić ciężkim pobiciem i torturami. Gieraimowicz-Megalias zeznaje, że jeden z milicjantów rozerwał mu nos metalowym hakiem. Pobicie dp[prowadziło do trwałych zniekształceń jego twarzy. Mężczyzna nie wytrzymał tortur i stracił przytomność, ocknął się w szpitalu tydzień później. Prokuratura odmówiła wszczęcia sprawy. Gieraimowicz jest trwale oszpecony.

W raporcie Amnesty Interational  na temat brutalności milicji na Ukrainie można przeczytać, że "pobicia i tortury trwają na Ukrainie, niezależnie od nowego kodeksu postępowania karnego, który obowiązuje na Ukrainie od końca zeszłego roku". 

Wiedza na temat korupcji panującej w ukraińskiej milicji jest powszechna i uznawana za coś powszechnego. Kierowcy - na przykład - montują w samochodach kamery, by utrudnić milicjantom wymuszanie na nich łapówek.

Wołodymyr Czemerys, aktywista działający na rzecz ochrony praw człowieka w Kijowie. Twierdzi, że społeczne tarcia na Ukrainie akumulują się. Ukraina jest w ciąży z rewolucją - powiedział w rozmowie z "Radiem Wolna Europa".

W samym 2012 roku złożono 114 474 skargi na milicjantów. Tylko 1750 z nich zostało zbadanych, a tylko 320 skończyło się wszczęciem postepowania. Oskarżonych zostało 438 milicjantów.

   Ziemowit Szczerek

 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje