30. rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce

Kiszczak po raz czwarty przed sądem ws. "Wujka"

Dzisiaj rozpoczął się czwarty proces byłego szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka za przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników z kopalni "Wujek" w 1981 r. 84-letni podsądny po raz kolejny nie przyznał się do zarzutu.

Oskarżyciele mają nadzieję na szybki proces; adwokat Kiszczaka chce, by lekarze stwierdzili, czy może być sądzony.

Reklama

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie ponownie odczytano akt oskarżenia. Według prokuratury Kiszczak umyślnie sprowadził "powszechne niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzi", wysyłając 13 grudnia 1981 r. szyfrogram do jednostek milicji, mających m.in. pacyfikować zakłady strajkujące po wprowadzeniu stanu wojennego. Zdaniem prokuratury, bez podstawy prawnej Kiszczak przekazał w nim dowódcom "oddziałów zwartych" MO swe uprawnienia do wydania rozkazu użycia broni przez te oddziały, co miało być podstawą działań plutonu specjalnego ZOMO, który 15 i 16 grudnia strzelał w kopalniach "Manifest Lipcowy" i "Wujek".

Podsądny znów nie przyznał się do tych zarzutów i składał obszerne wyjaśnienia. - Oskarżenia nadal nie rozumiem; prawa nie naruszyłem - powiedział. Poprosił prokuraturę o "wycofanie aktu oskarżenia", a sąd - o umorzenie sprawy. Grozi mu od 2 do 10 lat więzienia. Odpowiada z wolnej stopy.

Kiszczak twierdzi, że nie wydał rozkazu otwarcia ognia do górników, zakazał użycia broni w "Wujku", gdy zwracał się o to do niego szef MO na Śląsku, oraz nakazał wycofanie MO i wojska z kopalni. Dodał, że strzały jednak padły, a milicjanci strzelali "spontanicznie, w obronie własnej" (Sąd Najwyższy, utrzymując w 2009 r. wyroki skazujące zomowców spod "Wujka", podkreślił, że użyli oni broni bezprawnie, gdyż nie byli w bezpośrednim zwarciu z górnikami, oddawali "mierzone strzały z bezpiecznej odległości", a ich życiu nie groziło bezpośrednie niebezpieczeństwo - red.).

Oskarżony mówił, że nie ma związku między szyfrogramem, który - jego zdaniem - był tylko przypomnieniem zapisów dekretu Rady Państwa o stanie wojennym, a zdarzeniami w kopalniach. Dodał, że w szyfrogramie dopisał, iż użyć broni można tylko w razie zagrożenia życia. Kiszczak ponownie złożył wyrazy ubolewania rodzinom poległych. Według niego, stan wojenny uchronił Polskę przed "wielowymiarową tragedią"; wymienił w tym kontekście interwencję wojsk ZSRR.

Po niecałych dwóch godzinach rozprawy, podczas których strony zadawały oskarżonemu szczegółowe pytania, proces odroczono do 22 lutego.

Pełnomocnik górników z "Wujka" mec. Janusz Margasiński uważa, że ponowny proces mógłby się skończyć po kilku rozprawach, być może już w marcu br. Prok. Zbigniew Zięba mówi, że wiele zależy od stanu zdrowia Kiszczaka, ale sprawa powinna się ograniczyć do analizy materiału dowodowego, bo oskarżenie wniesie o przesłuchanie najwyżej dwóch świadków.

Według wcześniejszych zaleceń lekarzy, Kiszczak może brać udział w rozprawie nie dłużej niż dwie godziny dziennie i powinien zeznawać na siedząco. Kiszczak powiedział sądowi, że w ostatnim roku jego zdrowie pogorszyło się i "czuje się słabo". Jego obrońca mec. Grzegorz Majewski złożył wtedy sądowi wniosek o nowe badania lekarskie swego klienta przez internistę, kardiologa, neurochirurga, urologa, okulistę i otolaryngologa, by odpowiedzieli, czy Kiszczak może być sądzony. Adwokat dodał, że nie oznacza to wniosku o odroczenie rozprawy. Sąd rozpatrzy ten wniosek po zaplanowanym na koniec lutego zabiegu operacyjnym Kiszczaka.

Sprawę Kiszczaka wyłączono w 1993 r., z powodu złego zdrowia, z katowickiego procesu zomowców spod "Wujka", w którym zapadły już ostateczne wyroki skazujące ich na kary od 3,5 do 6 lat więzienia.

Pierwszy proces Kiszczaka ruszył przed warszawskim sądem w 1994 r. W 1996 r. uniewinniono go, a w 2004 r. skazano na 2 lata więzienia w zawieszeniu. Oba wyroki uchylał potem Sąd Apelacyjny w Warszawie.

W trzecim procesie SO w 2008 r. uznał, że karalność nieumyślnego czynu Kiszczaka przedawniła się w 1986 r. i umorzył proces. Według SO Kiszczak - zobowiązany jako szef MSW do określenia zasad użycia broni przez oddziały MO - nie spełnił tego obowiązku, poprzestając na wydaniu szyfrogramu, przez co nieumyślnie sprowadził niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia górników. SO uznał, że szyfrogram miał podstawę prawną i nie był rozkazem, lecz powieleniem dekretu o stanie wojennym, choć Kiszczak samodzielnie dopisał, że strzelanie jest możliwe jedynie wobec zagrożenia życia milicjantów. Sąd zwrócił uwagę, że Kiszczak zabronił użycia broni w "Wujku", gdy zwracał się o to do niego szef katowickiej milicji - mimo to ZOMO strzelało.

W październiku 2009 r. SA uwzględnił apelacje prokuratury i pełnomocników oskarżycieli posiłkowych (czyli górników z "Wujka") i nakazał ponowny proces. SA uznał, że nie można mówić o nieumyślnej winie Kiszczaka i dlatego sprawa nie przedawniła się. SA dodał, że po tragedii w kopalniach winni nie zostali ukarani, a pacyfikujący "za wiedzą i zgodą Kiszczaka zostali odznaczeni".

Od września 2008 r. przed tym samym sądem toczy się proces autorów stanu wojennego, w którym Kiszczak - wraz z Wojciechem Jaruzelskim i Stanisławem Kanią - jest oskarżony o udział w "zorganizowanym związku przestępczym o charakterze zbrojnym", za co grozi mu do 8 lat więzienia.

Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie prowadzi ponadto proces prokuratorów wojskowych, oskarżonych o utrudnianie w początku lat 80. śledztwa w sprawie wydarzeń w kopalni "Wujek".

Górnicy z "Wujka" zastrajkowali 13 grudnia 1981 r., domagając się m.in. zniesienia stanu wojennego i zwolnienia internowanych. 16 grudnia doszło do starć górników z zomowcami, którzy wdarli się na teren kopalni. Od ich strzałów na miejscu zginęło sześciu górników, siódmy zmarł kilka godzin później, a dwóch kolejnych - w styczniu 1982 r.

W innych procesach z oskarżenia IPN Kiszczak został uznany przez ten sam sąd za winnego w dwóch sprawach o dyskryminację wyznaniową podległych funkcjonariuszy: wyrzucenia ze służby jednego milicjanta za to, że zawarł ślub kościelny, a innego - bo posłał córkę do pierwszej komunii św. Obie sprawy umorzono zarazem na mocy amnestii z 1989 r.

W grudniu 2009 r. pion śledczy IPN zarzucił zaś Kiszczakowi przekroczenie uprawnień przez utrudnianie i kierowanie na fałszywe tory śledztwa w sprawie śmiertelnego pobicia przez milicję Grzegorza Przemyka w 1983 r. Podejrzany nie przyznał się i odmówił wyjaśnień. Grozi mu do 5 lat więzienia.

Od 1945 r. Kiszczak był funkcjonariuszem Informacji Wojskowej, a od 1957 r. - Wojskowej Służby Wewnętrznej. W 1972 został szefem wywiadu wojskowego. Od 1979 r. - szef kontrwywiadu WSW. W 1981 r. został szefem MSW jako bliski współpracownik Jaruzelskiego. Członek WRON. Był w Biurze Politycznym KC PZPR w latach 1986-90. Uczestnik rozmów w Magdalence i prac Okrągłego Stołu w 1989 r. Desygnowany na premiera w lipcu 1989 r.; nie zdołał utworzyć rządu. W rządzie Tadeusza Mazowieckiego miał funkcję wicepremiera. W lipcu 1990 r. wycofał się z polityki, przekazując resort Krzysztofowi Kozłowskiemu.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje