​Kolorowy festiwal na ulicach Krakowa

Festiwal radości na ulicach Krakowa trwa w najlepsze. Pielgrzymi tańczą, głośno śpiewają, wzajemnie się oklaskują, spontanicznie przybijają piątki z obcymi ludźmi, którzy w mig stają się dobrymi znajomymi. Zaskakują tutejszych otwartością i niekończącą się energią, jakiej miasto chyba jeszcze nie widziało.

I tak non stop od kilku dni. Od rana do późnych godzin nocnych. Niestraszny im upał, nie przegania ich deszcz. Na nic nie narzekają, wszystko im się podoba.

Reklama

- Wiedzieliśmy, że będzie szaleństwo na ulicach, że będzie głośno, kolorowo, wielonarodowo, i przede wszystkim bardzo przyjaźnie. Mimo pogłosek, że może być niebezpiecznie, miałam nadzieję, że będzie po prostu fajna zabawa wśród młodych ludzi z całego świata - mówi zadowolona Małgorzata Skorupa z komitetu organizacyjnego ŚDM.

Pielgrzymi stosują się do słów papieża Franciszka i "robią hałas".

Wszystkie drogi prowadzą na Rynek Główny. Najbardziej oblegany jest pomnik Adama Mickiewicza.

Monument stał się miejscem, w którym trzeba koniecznie być. Młodzi oblepiają pomnik z każdej strony. Grupę, której udało się wspiąć najwyżej, słychać najgłośniej.

Dopiero co narodowego wieszcza okupowali Hiszpanie. Po chwili dołącza do nich grupka chłopaków, obwiniętych amerykańskimi flagami. Przybijają sobie piątki i już razem szaleją w najlepsze. Podchodzą kolejni i znów to samo. Wyciągnięta ręka, odwzajemniony gest. I znów kolejni. 

W pobliżu słychać angielski, francuski, włoski, chiński.

Raz śpiewają wspólnie, za chwilę każdy po swojemu. Wielokulturowy tłum gęstnieje.

Mają ze sobą bębenki, trąbki, gitary. Wszystkie dźwięki mieszają się w radosny gwar, unoszący się nad Starym Miastem.

Od rana scenariusz się powtarza. Z każdą minutą atmosfera nakręca się na nowo. Od strony Brackiej grupka Azjatek wesoło podskakuje. Pod Mariackim wygibasy odprawiają siostry zakonne.

Na Placu Szczepańskim w egzotycznym rytmie tańczą przybysze z Afryki.

W oczekiwaniu na spotkania z papieżem Franciszkiem sami doskonale organizują sobie czas, ale też chętnie korzystają z tego, co proponują im organizatorzy.

Na kilkunastu scenach rozstawionych po mieście odbywają się koncerty, dyskusje, wystawy. Oferta kulturalna została przygotowana w ramach Festiwalu Młodych.

- Łatwiej jest im trafić pod sceny plenerowe, otwarte: na Rynku Głównym, na Małym Rynku, na Placu Szczepańskim. Niektóre miejsca są trochę bardziej zamknięte i schowane, i czasem mają problem z dotarciem tam, ale mimo to pojawiają się - relacjonuje Małgorzata Skorupa, która działa właśnie w sekcji odpowiedzialnej za przygotowanie festiwalu.

Frekwencja dopisała chociażby na warsztatach gospel.

- Bardzo dużym zainteresowaniem cieszył się Festiwal Sportu. Rozgrywki odbywały się we wtorek i w środę - opowiada Małgorzata Skorupa.

48 grup pielgrzymów wystartowało w turnieju piłkarskim Copa Catolica. W meczu finałowym triumfowała drużyna z Włoch. Atmosfera jak na prawdziwych mistrzostwach: hymny narodowe, niezmordowany doping z trybun, puchar dla zwycięzców.

Dwa kulminacyjne punkty Festiwalu Młodych to czwartkowy koncert hiphopowy na Błoniach, tuż po zakończeniu ceremonii otwarcia z udziałem papieża.

- W piątek, na zakończenie odbędzie się koncert "Strefa Chwały. Polska 1050, który nawiązuje do rocznicy chrztu Polski - przypominają organizatorzy.

Mieszkańcy Krakowa nieco oszołomieni i zaskoczeni, ale pozytywnie. Chyba nie spodziewali się aż takiego entuzjazmu.

Bacznie obserwują, ale tylko z oddali. Na ulice nie chcą wychodzić. Albo całkiem wyjechali z miasta, albo pochowali się na odległych od centrum osiedlach.

Nadrabiają za to w mediach społecznościowych. Zachwyty nad spontanicznością i otwartością młodzieży wylewają się z Twittera i Facebooka.

AG

Dowiedz się więcej na temat: Światowe Dni Młodzieży

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje