Świńska grypa

Kochanowski: Pozwę Skarb Państwa za moją chorobę

Jako Kochanowski wystąpię w najbliższym czasie z pozwem cywilnym przeciwko Skarbowi Państwa o symboliczną złotówkę z powodu mojej choroby - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski.

Konrad Piasecki: Jak idzie rekonwalescencja?

Reklama

Janusz Kochanowski: Z oporami, ale idzie.

Świńska grypa rzeczywiście jest tak straszna, jak ją malują?

W niektórych przypadkach jest bardzo straszna, bo śmiertelna.

Pytam o pańskie osobiste doświadczenia.

W moim przypadku i w przypadku członków mojej rodziny była średnio ciężka, dlatego że trzy osoby chorowały mniej więcej jednocześnie.

A kto był rozsadnikiem tej straszliwej choroby?

Tego nie wiem. Moja córka przyjechała z Anglii i nie była już zdrowa. Ja w tym momencie też byłem niezdrowy. Położyliśmy się w dwóch pokojach.

A córka się nie szczepiła w Anglii?

Córka się nie szczepiła, bo nie należała do grupy wysokiego ryzyka.

A pan nawoływał Polaków w Anglii, żeby się szczepili. I nie posłuchała córka.

Moje dzieci poszły, tylko powiedziano im, że będzie szczepienie dla nich dostępne po świętach. Niedawno mój syn poszedł po raz drugi po świętach, bo jest bardzo grzeczny i poważny. Znowu mu powiedziano, że na niego kolej nie nadeszła.

Panie doktorze, z perspektywy tych paru dni i z perspektywy tego wszystkiego, co dzieje się dzisiaj na świecie wokół szczepionek na świńską grypę, warto było tę krucjatę podejmować?

Krucjata się dopiero zaczęła. Wystąpiłem po pierwsze do prokuratora o wszczęcie sprawy...

I co się z tym dzieje? Ma pan jakiś odzew?

Dzieje się to, co się zawsze dzieje w prokuraturze.

Czyli sprawa się toczy swoim trybem.

Pytanie jest czysto retoryczne. Wystąpię w najbliższym czasie z pozwem cywilnym przeciwko Skarbowi Państwa o symboliczną złotówkę.

Rozumiem, że w związku ze swoją chorobą.

Tak, jako Kochanowski, bo przepraszam bardzo, od miesiąca blisko jestem chory ponosząc z tego powodu odpowiednie wydatki i cierpiąc na różnego rodzaju dolegliwości. Państwo straciło kilka tygodni pracy.

Czyli Janusz Kochanowski mówi państwu polskiemu - to państwo jest odpowiedzialne za to, że ja zachorowałem?

Państwo nie wykonało podstawowych obowiązków walki z epidemią i jest z tego powodu dumne, przy aplauzie mediów i przyklaskiwaniu opinii publicznej. Polska jest jedynym krajem, znanym, Światowej Organizacji Zdrowia, który odmówił - mimo że ją było na to stać - przyjęcia szczepionek i zorganizowania odpowiedniej akcji.

Ale inne kraje, które kupiły za ciężkie miliony i miliardy dolarów te szczepionki, mówią, że zostały oszwabione przez koncerny farmaceutyczne, naciągnięte.

Po pierwsze to są doniesienia medialne.

To nie są doniesienia medialne. Widzimy, co się dzieje we Włoszech, w Niemczech, we Francji.

Będziemy widzieli, gdy dostanę dane z WHO. To, że ktoś kupił za dużo, to nie znaczy, że ten, kto nic nie kupił, zrobił dobrze. To są dwa, zupełnie odrębne zagadnienia.

Jest na pewno tak, że ten, kto nie kupił, oszczędził. A ten, kto kupił, wydał niepotrzebnie pieniądze.

Guzik prawda. Oszczędził na głupie szczepionki kilka, czy kilkanaście milionów euro, natomiast wydał z kieszeni obywateli olbrzymie sumy na różnego rodzaju lekarstwa, np. Tamiflu. Tamiflu jest kilkakrotnie droższe; na antybiotyki, na absencję. Czy pan wie, ile w przypadku jednego pacjenta może kosztować leczenie na grypę?

W przypadku rzecznika praw obywatelskich ile kosztowało?

Kilka tysięcy złotych sumując trzech członków rodziny.

To dlaczego tylko symboliczna złotówka od Skarbu Państwa, a nie koszty leczenia?

Dlatego, że chcę pokazać, że chodzi mi o coś zupełnie innego, o wypracowanie standardów. I dojdę z tym nawet do Stasburga, żeby pokazać, że Polska nie wykonuje podstawowych obowiązków i wprowadza obywateli w błąd. Jest to antydemokratyczne, pozbawiając nas prawa wyboru, takiego obywatela na przykład, jak mnie, który chciał zaszczepić siebie i członków swojej rodziny, i narażenie obywateli na niebezpieczeństwo utraty zdrowia.

Panie doktorze, jak rzecznik praw obywatelskich będzie skarżył państwo polskie w Strasburgu, to Europa pęknie ze śmiechu.

Nie, proszę pana. Już się zwróciłem do dyrektora Światowej Organizacji Zdrowia i do komisarza zdrowia i zwróciłem się do rady Unii, ciała, w którym występują ministrowie zdrowia Unii Europejskiej, o umożliwienie mi wystąpienia, by przedstawić, w jaki sposób robiono to na terenie mojego kraju. Jesteśmy w Europie i pomijając mój ambiwalentny stosunek do tej instytucji, jedno chcę z tej Europy uzyskać, to znaczy podniesienie standardu w szeregu dziedzin życia. I tutaj się ich nie podniosło.

Ale to wystąpienie na jakim forum? Na forum WHO?

Jest taka rada Unii...

I tam chce pan wystąpić.

... w której brała udział 12 października i 1 grudnia pani minister zdrowia Polski, wprowadzając nas następnie w błąd co do przebiegu tych obrad i ja tam zamierzam wystąpić.

Panie doktorze, a dlaczego pan nie złożył ponownego doniesienia do prokuratury po tym skandalu z chemioterapią? Bo to wydaje się być znacznie bardziej kryminogenne niż ta historia ze szczepionkami.

Jeśli powiem, że leżałem obłożnie chory, to będzie próbowanie się usprawiedliwić? Nie, nie wystąpiliśmy, mimo że nie było mnie wtedy w urzędzie, wystąpiliśmy z prośbą o wyjaśnienia. Ja występuję wtedy... Nie mogę się wygłupiać za każdym razem lecąc do prokuratury. Ja przygotowuję tę sprawę. Do prokuratury zgłosiłem się w sprawie świńskiej grypy po pół roku działań bezskutecznych.

Rozumiem, że w sprawie chemioterapii też pan wystąpi do prokuratury.

Nie, nie.

Wykluczone.

Nie wykluczam, niczego nie wykluczam. Natomiast mogę panu powiedzieć, że ponieważ pan premier i nasz rząd jest zainteresowany reformami służby zdrowia, więc w niedługim czasie przedstawimy na konferencji prasowej propozycję reformy służby zdrowia ze strony urzędu rzecznika.

I ostatnie pytanie, o parytety. Pan jest zwolennikiem parytetów i promowania w ten sposób kobiet?

Absolutnie nie. Jestem zagorzałym przeciwnikiem parytetów. Jest to instytucja antydemokratyczna, podważając podstawowe założenia wyboru i reprezentacji.

Czyli stanie pan na czele męskiej, antyparytetowej krucjaty?

Nie, proszę pana. Ja mam lepsze środki. Ja wystąpię z wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego, jeśli tylko dojdzie do tego nieszczęsnego pomysłu i jeśli jeszcze będę miał na to czas.

Niezależnie od tego, czy to będzie 50-procentowy parytet, czy nawet 30-procentowy?

Proszę pana, co to znaczy parytet? Najpierw kobiety, potem powinni być łysi, potem powinni być starzy, potem powinni być młodzi, potem powinni być geje, lesbijki, potem powinni być Murzyni, potem powinni być katolicy... To było już za socjalizmu, pan tego nie pamięta. Były prządki z Łodzi, tak właśnie układano listę martwego później Sejmu PRL-owskiego.

Chociaż w sprawie łysych, jak spojrzę na nasze fryzury, może nie byłoby to źle ich trochę popromować?

Też uważamy, że są niedoreprezentowani.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje