Raport SZLACHETNA PACZKA

Michał Jurecki: Dopóki walczę, jestem zwycięzcą

Michał Jurecki wie, jak wygrywać w życiu i w sporcie. Choć porażki go wkurzają, mówi, że są nawozem sukcesu. Trudno mu przegrywać nawet z córką w karty. Dzisiaj przekazuje SZLACHETNEJ PACZCE piłkę, która była z jego drużyną w czasie meczu Ligii Mistrzów w Niemczech, kiedy dzień po porażce w półfinale, zdobyli brąz. Jego historia jest motywacją do walki po upadkach.

Jakub Marczyński, SZLACHETNA PACZKA:  4 złote medale Mistrzostw Polski, 5 Pucharów Polski. Podkreślasz, że brązowy medal nigdy nie jest Twoim celem, że chcesz złota i to na arenie międzynarodowej. Co zrobisz jak zrealizujesz ten cel? 

Reklama

Michał Jurecki: - Złoto włożę do szafy i znajdę sobie kolejny cel. 

Jaki? 

- Kolejne złoto, Francuzi mają kolekcję złotych medali. Ja mam teraz cel, żeby wygrać jeden złoty medal, kolejne będą po nim. 

Trzymam kciuki. A masz momenty, w których mówisz sobie: zostaw to, daj spokój? 

- Nie, w trudnych chwilach raczej pytam siebie: dlaczego nie dałeś z siebie wszystkiego? Jak mogłeś przegrać? Jak dostaję czerwoną kartkę, to jestem tak wkurzony, że mógłbym całą halę przenieść na drugą stronę Polski. 

Radzisz sobie z porażkami? 

- Ciężko, choć wiem, że są nawozem sukcesu. Wiem, że nie zawsze się wygrywa, ale mam taki charakter, że nie potrafię przegrywać. Nawet jak gram w karty z córką, to chcę z nią wygrać. Chcę ją nauczyć dążenia do realizacji marzeń. Po przegranej jest ból, ale jest też motywacja, żeby starać się lepiej, dać z siebie więcej, patrzeć w przyszłość. 

Pomóż rodzinom w potrzebie i daj im siłę do walki!

Takiego ducha walki ktoś Cię nauczył?

- Mój ojciec był alkoholikiem i kiedy miałem 13 lat zmarł. Wtedy moja mama sama musiała wyżywić trójkę dzieci. Ja widziałem jej walkę. Chciała dać nam wszystko, żebyśmy mieli dobre dzieciństwo. Mam też dwóch starszych braci - oni też mnie wychowywali, pokazywali jak żyć. Bartosz - jeden z nich, pokazał mi sport, on pierwszy grał w piłkę ręczną, ja zawsze chciałem być taki, jak on. I tak to się zaczęło. 

Przegrana w Katarze była dla Ciebie ciosem. Duch walki i patrzenie w przyszłość pomogły Ci, dać sobie radę? 

- Po tym meczu siedziałem w szatni i ryczałem, bo moje marzenie pękło jak mydlana bańka. Bo nie zdobyliśmy złota. 

Co zrobiłeś potem?  

- Przyszedł nasz fizjoterapeuta i powiedział kilka dobrych słów, a potem rozmawialiśmy całą drużyną, choć każdy pewnie miał ochotę zamknąć się w pokoju. W takich momentach trzeba rozmawiać. Piłka ręczna nie jest sportem indywidualnym, wygrywamy i przegrywamy razem. 

No tak. I po tym upadku, po dwóch dniach zagrałeś bezbłędnie. Jak to zrobiłeś? 

- Człowiek musi zapomnieć o tym, co było i wiedzieć, że ma szansę na odbicie się. Zauważyć okazję do zwycięstwa, poszukać motywacji. Po przegranej z Wisłą Płock, kiedy łatwo było się załamać, miałem w głowie taki obraz, że w kolejnym meczu oni odbierają złoto, a ja siedzę na ławce. Więc postanowiłem zrobić wszystko, żeby to oni siedzieli na ławce, taka była wtedy moja motywacja. 

Wyobraź sobie, że Twoja siła może wpłynąć na życie potrzebujących rodzin. Jak zmotywujesz ich do walki o lepszą przyszłość? 

- Wierzę w karmę, wiem, że dobro wraca. Trzeba walczyć o marzenia, bo dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. Szczególnie wtedy, kiedy jest ciężko - trzeba walczyć i być uważnym na innych. 

***

Michał Jurecki nie poddaje się. Nie pozwala na przegraną, walczy do końca, a po każdym upadku wstaje i wygrywa. Dzisiaj tysiące potrzebujących rodzin walczą z biedą. Potrzebują pomocy i impulsu do walki. 

Pomagaj ze SZLACHETNĄ PACZKĄ i daj im siłę do walki!

materiały promocyjne
Dowiedz się więcej na temat: Szlachetna Paczka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje