Tajne więzienia CIA w Polsce

Ziobro: Raport na temat CIA rodzi pytania wobec polskich przywódców

Szef SP Zbigniew Ziobro powiedział, że nie potępia Amerykanów za metody walki z terroryzmem, uznaje jednak za naganne motywy angażowania w nią Polski. W jego ocenie raport Senatu USA dotyczący CIA rodzi pytania wobec byłych przywódców Leszka Millera i Aleksandra Kwaśniewskiego.

- Nikt nie ma wątpliwości, że z terroryzmem należy walczyć brutalnie. Nie wpiszę się do chóru tych wszystkich, którzy potępiają Amerykanów za stosowanie brutalnych i twardych metod - mówił lider Solidarnej Polski na środowej konferencji prasowej w Sejmie.

Uznał, że opublikowany we wtorek raport Senatu USA na temat przesłuchań CIA "rodzi pytania co do motywacji polskich przywódców, pana Kwaśniewskiego i Millera, w czasie, kiedy kierowali polskim państwem, co do decyzji, które podjęli angażując Polskę w te działania".

Reklama

- Czas rządów SLD z perspektywy polskiej polityki kojarzył się z powiedzeniem, że afera ściga aferę, gdzie pieniądze odgrywały wiodącą rolę w życiu publicznym i były tolerowane jako element narzędzi politycznych władzy. Okazuje się, że (...) pieniądze były też najlepszym środkiem perswazji CIA, by wpłynąć na wówczas rządzących, by stali się bardziej elastyczni, narażali nasz kraj na wizerunkową porażkę. Przypominam, że prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, a premierem Leszek Miller - mówił Ziobro.

Według szefa SP decyzja o zaangażowaniu się w walkę powinna wynikać z przyczyn ideowych i pryncypialnych, a "nie dlatego, że dotarło w kartonach bodaj 15 mln dolarów". - To daje jak najgorsze świadectwo ówczesnej władzy - podkreślił. Ziobro uznał, że decyzja o włączeniu Polski do walki z terroryzmem wiązała się z bardzo poważnym ryzykiem dla naszego kraju. - Naganne jest to, że po pierwsze taka decyzja była motywowana względami związanymi z dolarami w reklamówkach czy kartonach, po drugie, naganne jest to, że nawet jeśli możemy zrozumieć i uzasadnić tego rodzaju walkę prowadzoną przez CIA, to nie oznacza to, że Polska ma być na jej pierwszym froncie - mówił.

W dokumencie, będącym streszczeniem liczącego ponad 6 tys. stron raportu, nie padają nazwy państw, które współpracowały z USA i zgodziły się mieć na swym terytorium tajne ośrodki CIA. Nazwy miejsc, w których przetrzymywani byli więźniowie, zakodowano kolorami - "zielone", "niebieskie" czy "czarne" miejsce zatrzymań. Różne źródła dopatrują się, że jednym z tych państw była Polska.

W kwestii tego, czy w Polsce istniały takie więzienia, toczy się śledztwo prowadzone przez krakowską prokuraturę apelacyjną.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje