Afera podsłuchowa

Bulwersujące szczegóły taśm "Wprost". Kogo jeszcze nagrano?

Dzisiejszy "Wprost" publikuje pełne zapisy rozmów przeprowadzonych w lipcu 2013 i lutym 2014 roku, których bohaterami są Marek Belka, Bartłomiej Sienkiewicz, Sławomir Cytrycki, Andrzej Parafianowicz i Sławomir Nowak. Kulisy rozmów polityków są bulwersujące. Tygodnik sugeruje dodatkowo, że są kolejne nagrania, które mogą ujrzeć światło dzienne. Bohaterami kolejnych materiałów mieliby być m.in. Elżbieta Bieńkowska, szef CBA Paweł Wojtunik, Krzysztof Kwiatkowski (prezes NIK), a także Jan Kulczyk i Paweł Graś.

Rozmowa pierwsza

Do pierwszego spotkania, które zostało nagrane, doszło w lipcu 2013 roku. Wzięli w nim udział: Marek Belka, Bartłomiej Sienkiewicz i Sławomir Cytrycki. Panowie prowadzą początkowo niezobowiązującą rozmowę, zamawiają jedzenie i alkohol.

Reklama

- Sześć wódeczek - ordynuje Sienkiewicz. To na początek. Po dwa kieliszki na głowę.

Amber Gold

Na nagraniach słyszymy, jak mężczyźni rozmawiają o aferze Amber Gold.  Marek Belka, przeklinając, mówi, że "młody Tusk, się okazuje, jest zatrudniony w firmie, k.., nie wiem jakiej". A później dodaje: "ja o tym nie wiedziałem. Ale kilka miesięcy przed faktem zadzwoniłem do Donalda i powiedziałem mu, że sprawa Amber Gold jest dość poważna, że jest to piramida finansowa, ale poważniejsza, ze względu na to, że oni są właścicielami tego szybko rozwijającego się OLT Express".

Po rozmowie nt. Amber Gold i deficytu na rynkach Marek Belka proponuje szefowi MSW przejście na ty. Padają kolejne przekleństwa.

"Handel głową Rostowskiego"

- A mogę zadać inne pytanie, znacznie trudniejsze? - na nagraniu słychać głos Sienkiewicza. Tu padają słowa, które już znamy. "PiS ma 43 proc. poparcia. W budżecie państwa brakuje pieniędzy, opóźniają się wpływy do kasy państwa, cięcia są niewystarczające. Rząd ma jednak świadomość, że sytuacja nie jest beznadziejna, bo w dłuższej perspektywie będzie lepiej. Ale w tej sytuacji wybory wygra PiS. A to oznacza katastrofę - z Polski wycofują się zagraniczni inwestorzy, pogarsza się sytuacja finansowa".

Belka i Sienkiewicz zaczynają rozmawiać o finansowaniu deficytu przez NBP. Sprawa jest skomplikowana, Belka stwierdza, że najlepiej byłoby odwołać Jacka Rostowskiego i na jego miejsce powołać nowego, technicznego i niepolitycznego ministra finansów. (Cztery miesiące później Jan Vincent Rostowski został odwołany, a jego miejsce zajął niepolityczny i techniczny Mateusz Szczurek).

Później Belka jeszcze kilka razy wymienia nazwisko Rostowskiego, najczęściej w negatywnym kontekście.

- My musimy przejść przez ćwiczenie pod tytułem "negocjacje na temat nowych monet". Bo te negocjacje w dużej mierze... Myśmy się zdecydowali te drobne monety, bo chcieliśmy je w ogóle zlikwidować, ale z jakiś powodów niezrozumiałych i szczerze mówiąc, jak to zwykle bywa. (...) Tutaj Jacek (Rostowski - red.) zachował się po prostu jak ci..." - mówi Belka zwracając się do rozmówców.

Rozkład państwa?

"Potrafię te sygnały rozkładu widzieć, zanim one następują. One jeszcze nie następują wbrew pozorom. Ale jeśli tak się zdarzy, to już nie będzie odwrotu. To już kartka, której nie da się przewrócić" - mówi na nagraniu Bartłomiej Sienkiewicz.

- (...) Jest kupa rzeczy, których ludzi wkur..., szkodzą im, są absurdalne, bo to państwo jest źle skonfigurowane  - kontynuuje minister.

Rozmowa druga

Do drugiego spotkania, które zostało uwiecznione na taśmach doszło w lutym 2014 roku. W restauracji Sowa i Przyjaciele spotkali się Sławomir Nowak i Andrzej Parafianowicz.

Z rozmowy wynika, że Nowak, a dokładniej jego żona, Monika, ma kłopoty. Prowadzi ona własną działalność gospodarczą, gabinet dentystyczny.

- I chcą ją trzepać. Cały 2012 rok. Chcą najpierw wziąć rachunek bankowy (...). Mam nadzieję, że to dotyczy tylko jej działalności, a nie będą chcieli crossować tego z moim rachunkiem - mówi Nowak.

Parafianowicz przestrzega Nowaka, aby nie próbował rozmawiać z na temat kontroli swojej żony z Jackiem Kapicą (wiceministrem finansów, który zajmuje się nadzorem skarbówki).  - Jedyne co osiągniesz, to notatkę. Jego. Na ciebie - straszy były wiceminister finansów.

W rozmowie obu panów pada zaskakujące wyznanie. Parafianowicz mówi: "Całą reprezentację Polski w siatkówkę tak wyciągnęliśmy za uszy. Widziałeś? (...) Chłopaki po kolei bały się, dopłaciły... I cisza znowu, wszystko załatwione".

"Pięknie skaczą do gardeł"

Sławomir Nowak w rozmowie wspomina sprawę transakcji prywatyzacji PKP Cargo. W tym kontekście były minister mówi: "Zrobiliśmy prywatyzację Cargo. No to zrobiliśmy ten numer, żeby ich trochę tam kupić, no to wprowadziliśmy członka zarządu PKP Cargo od związkowców. Oni się podjarali. Dzisiaj spektakl, jak oni sobie skaczą do gardeł jest po prostu piękny. Tylko kupić bilety, popcorn, okulary i sobie oglądać. Jak się rzucają na siebie liderzy związkowi, żeby od nich ktoś był w tym zarządzie".

"Wszystko się dobrze dla mnie skończy"

Sławomir Nowak zaskakuje jednak nadal. W żartobliwym tonie, przeklinając jednocześnie stwierdza, że jeśli wszystko się dla niego dobrze skończy to zostanie doradcą majątkowym. - Nie, no to są jaja, Hofman, kur..., 100 tys. na przelewach, wszystko udokumentowane i prokuratura mówi "sorry", nie wszczyna, odmawia. (...) Moja sprawa była skręcona w Prokuraturze Generalnej. To już nawet nie intuicja, a wiedza już" - kontynuuje Nowak nawiązując do kłopotów, jakie miał w sprawie niewpisania drogiego zegarka do oświadczenia majątkowego.

Później Nowak i Parafianowicz żartują sobie z Pawła Grasia, byłego rzecznika rządu. - On jest teraz taki. Nie wiem, czy to odpowiedzialność. Taki się zrobił spięty, kur..."

Całe obszerne fragmenty nagrań publikuje dzisiejszy "Wprost".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje