Afera podsłuchowa

"Newsweek": Premier zbudowany podsłuchami

Donald Tusk podczas ostatniego posiedzenia zarządu PO stwierdził, że jest zbudowany tym, co usłyszał na nagraniach podsłuchanych rozmów - wynika z nieoficjalnych informacji "Newsweeka".

Opisując środowe posiedzenie, tygodnik podaje, że krytycznie premier odniósł się jedynie do podsłuchanej rozmowy Sławomira Nowaka. Poza nią, zdaniem szefa rządu, "nie ma tam śladu korupcji czy nieuczciwości, a przecież jesteśmy przy władzy już siedem lat".

Komentując te słowa, "Newsweek" zastanawia się, czy Tusk żartował, czy mówił poważnie.

Reklama

Wobec kolejnej wypowiedzi premiera nie ma już jednak wątpliwości. Szef rządu zapowiada, że taśm jest znacznie więcej i podsłuchany mógł zostać każdy - ludzie PO, opozycji, biznesu.

Tusk prognozuje także, że najprawdopodobniej na jednym baronie węglowym (chodzi o Marka Falentę, który usłyszał już zarzuty w związku z tzw. aferą podsłuchową - przyp. red.) się nie skończy. Sprawa może sięgać poza granice kraju, a ci, którzy za nią stoją, chcieli zdestabilizować sytuację w Polsce.

Szef rządu nie przedstawia jednak na te tezy żadnych dowodów.

Kolejne nagranie

Jak zapowiedział wczoraj Piotr Nisztor, dziennikarz, który we współpracy z "Wprost" rozpętał tzw. aferę podsłuchową, jutro tygodnik opublikuje kolejną podsłuchaną rozmowę.  

Według "Gazety Wyborczej", tym razem chodzi o spotkanie Romana Giertych z Nisztorem i Janem Pińskim. Tematem nagranej przez Nisztora rozmowy miała być sprzedaż za 400 tys. zł praw autorskich do książki, którą Nisztor napisał o Janie Kulczyku. Chodzić miało o to, by książka się nie ukazała. Giertych potwierdził "Wyborczej", że negocjował z Nisztorem sprzedaż praw autorskich "w imieniu przyjaciela pana Kulczyka", a zleceniodawca nie chciał, by Kulczykowi było przykro z powodu nieprzyjemnych dla jego ojca fragmentów publikacji. Negocjacje miały się nie powieść, bo Nisztor chciał więcej pieniędzy.

Ujawnienie stenogramu tej rozmowy "Wprost" anonsuje okładką, na której widnieją zdjęcia Jana Kulczyka i Giertycha, a pod nimi tytuł "Dorwać Kulczyka" i zdanie: "Roman Giertych, adwokat ludzi władzy, chciał tworzyć grupę, która będzie wymuszała pieniądze od najbogatszych Polaków: Kulczyka, Solorza, Czarneckiego, Sołowowa".

W reakcji na tę publikację Giertych zapowiedział już złożenie cywilnego pozwu o 500 tys. zł przeciw "Wprost" i doniesienia do prokuratury o złamaniu prawa przez Nisztora.

Jak dotąd tygodnik "Wprost" opublikował kilka rozmów czołowych polityków Platformy Obywatelskiej. W połowie czerwca ukazały się stenogramy i nagrania podsłuchanych rozmów między innymi szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem NBP Markiem Belką, byłego ministra transportu Sławomira Nowaka z Andrzejem Parafianowiczem oraz szefa MSZ Radosława Sikorskiego z byłym wicepremierem i ministrem finansów Jackiem Rostowskim.

Newsweek/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: afera podsłuchowa | taśmy 'Wprost'

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy