Afera podsłuchowa

"Potrójny agent trząsł Polską". CBŚ reaguje na doniesienia

"Nie jest prawdą, że Marka Falentę rozpracowywał i prowadził jako 'źródło' funkcjonariusz delegatury lubelskiej CBŚ, Krzysztof S., który w 2012 roku odszedł na emeryturę i jest obecnie prywatnym detektywem, pracującym dla pana Falenty. Detektyw Krzysztof S. nigdy nie był funkcjonariuszem Centralnego Biura Śledczego" - czytamy w oświadczeniu przesłanym do "Gazety Wyborczej" przez Komendę Centralnego Biura Śledczego Policji.

"Gazeta Wyborcza" w artykule "Potrójny agent trzęsie Polską" informuje dzisiaj, że Falenta był współpracownikiem trzech służb - ABW, CBA i CBŚ, które nawzajem o tym nie wiedziały. CBŚ stanowczo dementuje te doniesienia. 

W oświadczeniu w tej sprawie biuro zaznacza, że "informacja jest nieprawdziwa i wprowadza czytelników w błąd". 

Reklama

Wcześniej, w rozmowie z PAP minister-koordynator służb specjalnych Marek Biernacki tłumaczył, że "nie było gry między służbami specjalnymi ws. Marka Falenty, wszystkie procedury w sprawie przepływu informacji zostały zachowane". 

"Potrójny agent"

Według "GW" Falenta prowadził z ABW "dialog operacyjny", przekazywał  treść nielegalnych nagrań agentom CBA, a także współpracował z CBŚ. W artykule czytamy, że najmniej wiadomo o relacjach Falenty właśnie z CBŚ. 

Dzisiaj Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga poinformowała, że najprawdopodobniej we wrześniu zostanie sporządzony akt oskarżenia wobec m.in. Marka Falenty w sprawie nielegalnie nagranych rozmów osób publicznych w stołecznych restauracjach.




Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje