Afera podsłuchowa

FAZ o wystąpieniu Tuska: Kelner, handlarz i inne dziwne okoliczności

Nie ma konkretnych dowodów na tropy, o których piszą polskie media - pisze niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ).

FAZ w artykule pt. "Kelner, handlarz węglem i inne dziwne okoliczności. Jak Donald Tusk znalazł w polskiej aferze taśmowej rosyjski ślad" pisze, że w środowym wystąpieniu w Sejmie Donald Tusk dużo mówił o węglu i gazie, ponieważ "ślady nielegalnie nagranych rozmów jego ministrów w dwóch warszawskich najwyższej klasy restauracjach prowadzą na Wschód i do Rosji". Autor zaznacza przy tym, że w aferze nie znaleziono, jak na razie, bezpośrednich powiązań z Rosją, dlatego Donald Tusk ograniczył się wyłącznie do sugestii, jeśli chodzi o scenariusz wydarzeń, który powstał "nie wiadomo gdzie" i "nie wiadomo jakim był pisany alfabetem".

Reklama

Autor artykułu, Reinhard Veser, pisze dalej, że Donald Tusk podkreślał w tym kontekście ważność czwartkowego szczytu energetycznego w Brukseli oraz roli Polski w propagowanej przez nią unii energetycznej. Zaznaczył też ważną pozycję Polski w konflikcie ukraińsko-rosyjskim. Stąd oczekiwał od Sejmu jednoznacznego sygnału, że w przeddzień negocjacji w Brukseli "polski rząd dysponuje mandatem wynikającym z wyborów i z większości parlamentarnej". Tusk uzasadnił tym, jak pisze publicysta FAZ, wniosek o wotum zaufania dla rządu. "Krok ten nie był pozbawiony ryzyka, ponieważ przewaga większościowa koalicji rządowej składającej się z Platformy Obywatelskiej oraz PSL jest niewielka"- komentuje autor.

Ślad prowadzący na Wschód

Korespondent frankfurckiego dziennika wraca następnie do afery podsłuchowej i wątku śladów prowadzących na Wschód. Jak pisze, najważniejszy z tych śladów prowadzi do przedsiębiorstwa SkładyWęgla.pl, jednego z największych polskich handlarzy tym surowcem, którego głównym udziałowcem jest aresztowany Marek Falenta. Jednocześnie przypomina, że prokuratura prowadzi już od jakiegoś czasu przeciwko SkładomWęgla.pl dochodzenie, ponieważ przedsiębiorstwo importuje rosyjski węgiel nie tylko na drodze legalnej. Dlatego na początku czerwca aresztowano licznych menedżerów tej spółki.

"Rosyjski węgiel jest dla polskich kopalń na Górnym Śląsku wielkim problemem, ponieważ jest o 30 procent tańszy. Jednocześnie od tych kopalń zależy w dużym stopniu dobrobyt w tym regionie przemysłowym" - konstatuje FAZ. Następnie przypomina ostatnią wizytę premiera Tuska na Śląsku na początku maja i jego zapewnienia o podjęciu kroków przeciwko nieuczciwemu importowi węgla. Autor pisze dalej, że, jak informują polskie media, premier zlecił szefowi MSW Bartłomiejowi Sienkiewiczowi włączenie tajnych służb do wyjaśnienia nielegalnych praktyk z importem rosyjskiego węgla. "Opublikowanie nielegalnie nagranych rozmów, które rozpoczęło się właśnie od rozmowy ministra spraw wewnętrznych miało na celu, jak spekulują polskie media, doprowadzenie do destabilizacji wywiadu i rządu, tak, by dochodzenie spełzło na niczym" - pisze autor artykułu.

"Rosyjska historia" Łukasza N.

Autor, kontynuując dalej wątek śladów rosyjskich w aferze taśmowej, przechodzi do osoby aresztowanego przed tygodniem menedżera restauracji Łukasza N., który miał być organizatorem akcji podsłuchowej. Jego zleceniodawcą, wg doniesień polskich mediów, miał być Marek Falenta.

"A jednak Łukasz N. ma także swoją rosyjską historię" - zaznacza FAZ przypominając, że restauracja, w której pracował Łukasz N. należała do pewnego menedżera rosyjskiego koncernu naftowego Lukoil, mającego powiązania z osobą, która reprezentowała jednocześnie w Polsce interesy Siemiona Mogilewicza (ukraiński biznesmen, podejrzany o powiązania z mafią i działalność przestępczą, przyp. red.). Ten zaś, będąc udziałowcem w spółce gazowej RosUkrEnergo, był przez dług czas ważnym graczem w handlu gazem w Europie Wschodniej, szczególnie w okresie rosyjsko-ukraińskiego kryzysu gazowego w latach 2005 - 2006 oraz 2009 - 2010.

"Restauracja, w której pracował Łukasz N. ze względu na te powiązania, podpadła polskim służbom specjalnym, które podejrzewały podsłuch. Dlatego odradziły politykom spotkania tam i poufne rozmowy - wyjaśnia Reinhard Veser. Autor powołując się na "Puls Biznesu" pisze, że Łukasz N. "zabrał" grupę klientów do swego nowego miejsca pracy i tam podsłuchani byli szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz, szef MSZ Radosław Sikorski, prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka oraz inni urzędnicy państwowi.

"Wszystkie te przypuszczalne powiązania, o których wyczerpująco donoszą polskie media, niczego jeszcze nie dowodzą. Dlatego Tusk wystrzegał się w swoim wystąpieniu w Sejmie konkretnych oskarżeń" - podsumowuje wystąpienie premiera FAZ.

oprac. Aleksandra Jarecka/ Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje