Afera podsłuchowa

Nisztor: Próbują mnie zdyskredytować

Piotr Nisztor, dziennikarz, który razem z "Wprost" opublikował nagrania z nielegalnie podsłuchanych rozmów czołowych polityków w Polsce, uważa, że toczy się przeciwko niemu zmasowana kampania mająca na celu zdyskredytowanie go, a pośrednio podważenie wiarygodności tygodnika i osłabienie wydźwięku tzw. afery podsłuchowej.

W artykule w dzisiejszym "Wprost" Nisztor pisze, że "kolportowaniem wśród dziennikarzy nieprawdziwych informacji na jego temat zajmowało się przynajmniej trzech warszawskich  PR-owców: S., K. i Ł."

Reklama

Jak podaje dziennikarz, ma ich łączyć fakt, że prowadzone przez nich agencje PR mają intratne kontrakty ze spółkami Skarbu Państwa, obsadzonymi przez rząd.

Zdaniem Nisztora, działania PR-owców były inspirowane przez służby specjalne, "które w ten sposób próbowały zakamuflować swoją nieudolność i zmniejszyć rozmiar kompromitacji".

Więcej na ten temat - m.in. odpowiedź Nisztora na oskarżenia o wcześniejszą znajomość z Markiem Falentą - w dzisiejszym "Wprost".

Taśmy "Wprost"

Dwa tygodnie temu tygodnik "Wprost" opublikował m.in. treść rozmowy szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza i prezesa NBP Marka Belki oraz szefa MSZ Radosława Sikorskiego i byłego ministra finansów Jacka Rostowskiego. Sikorski miał m.in. powiedzieć w rozmowie z ministrem finansów, że "polsko-amerykański sojusz jest nic nie warty".

W poniedziałek premier Donald Tusk zapowiedział, że nie zamierza dymisjonować ministrów, których rozmowy zostały nielegalnie podsłuchane i upublicznione. Podkreślił, że dla niego kluczowe jest dziś zidentyfikowanie grupy, która działa na rzecz destabilizacji Polski. W środę wieczorem Sejm udzielił wotum zaufania rządowi Tuska. Za wnioskiem było 237 posłów, przeciw wyrażeniu wotum zaufania - 203, nikt nie wstrzymał się od głosu.


Dowiedz się więcej na temat: taśmy 'Wprost' | afera podsłuchowa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje