Udaremniono zamach na Sejm

RMF24: Brunon K. trafi na obserwację psychiatryczną

Biegli psychiatrzy zbadają Brunona K., naukowca z Krakowa, który - według prokuratury - planował zamach na Sejm i Senat. W przyszłym tygodniu zapadnie decyzja o tym, że mężczyzna zostanie poddany obserwacji sądowo-psychiatrycznej - ustalił dziennikarz RMF FM Roman Osica.

Z wnioskiem o zbadanie Brunona K. przez psychiatrów wystąpili prokuratorzy prowadzący śledztwo. Chodzi o odpowiedź na pytanie, czy mężczyzna jest poczytalny, czy też nie. To trudny przypadek - podkreślają specjaliści. Na podstawie krótkiego, jednorazowego badania nie można ustalić stanu psychicznego Brunona K. Dlatego śledczy wystąpili z wnioskiem do sądu, aby mężczyzna trafił na dłuższą obserwację.

Decyzja w tej sprawie zapadnie prawdopodobnie we wtorek w przyszłym tygodniu. Sam Brunon K. twierdził podczas przesłuchania, że działał z pełną świadomością.

Śledczy: Chciał zdetonować 4 tony materiałów wybuchowych

Reklama

Brunon K. był pracownikiem naukowym Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Został zatrzymany 9 listopada ubiegłego oku. Jest głównym podejrzanym w śledztwie dotyczącym przygotowywania zamachu bombowego na konstytucyjne organy RP. Według śledczych, zamierzał zdetonować w pobliżu Sejmu cztery tony materiałów wybuchowych umieszczonych w samochodzie. Do eksplozji miało dojść podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów, w trakcie rozpatrywania w Sejmie projektu budżetu.

Brunon K. miał się przyznać również do prowadzenia szkoleń dla osób, które zwerbował, oraz przeprowadzenia próbnych detonacji. Nie przyznał się natomiast do przygotowywania zamachu. W trakcie przeszukań w kilkudziesięciu miejscach funkcjonariusze odnaleźli m.in. materiały wybuchowe, zapalniki, piloty do zdalnego inicjowania wybuchu, kilkanaście sztuk broni palnej, kamizelki kuloodporne, hełmy, stroje maskujące, czy sfałszowane tablice rejestracyjne.

Natrafili na ślad Brunona K., kiedy analizowali kontakty Andersa Breivika

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego interesowała się Brunonem K. od końca 2011 roku. Na jego ślad natrafiono, prowadząc szczegółową analizę kontaktów Andersa Breivika, który w 2011 roku w Norwegii zamordował 77 osób, a wcześniej - jak informowała ABW - kupił w Polsce kilkaset gramów substancji do produkcji ładunków wybuchowych.

Przyglądając się Brunonowi K., funkcjonariusze ABW ustalili, że mężczyzna wykonuje bomby i potrafi odpalać je zdalnie, a poza tym dokonuje rozpoznania Sejmu i nakręcił filmy z próbnych detonacji materiałów wybuchowych. Prokuratura potwierdziła, że z materiału dowodowego sprawy wynika, iż podejrzany wzorował się ideologicznie szczególnie na Breiviku, ale także na innych zamachowcach, którzy dokonywali ataków w różnych rejonach świata, np. w Oklahomie.

Roman Osica

Dowiedz się więcej na temat: Brunon K.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje