Czechy przeciwne głębszej integracji UE

Państwa członkowskie powinny się skoncentrować na poprawie funkcjonowania Unii Europejskiej, zamiast dążyć do głębszej integracji – oświadczył szef czeskiej dyplomacji Lubomir Zaoralek w wywiadzie dla gazety "Financial Times".

"FT" pisze, że Zaoralek odrzucił w ten sposób inicjatywę prezydenta Francji Emmanuela Macrona dotyczącą reformy UE. Gazeta przypomina, że dwa tygodnie temu Macron przedstawił pakiet reform, mających - jak mówił - pomóc w rewitalizacji unijnej gospodarki. Według "FT" było to "najbardziej integracjonistyczne przemówienie któregoś z francuskich przywódców od czasu powstania euro".

Reklama

Gazeta dodaje, że wcześniej szef Komisji Europejskiej Jean Claude Juncker w przemówieniu o stanie Unii wzywał do głębszej integracji wokół eurolandu i strefy Schengen.

Niemniej wiele krajów w Europie Środkowej i Wschodniej ostrożnie podchodzi do większej centralizacji w UE - wskazuje "FT". Zaoralek powiedział, że zamiast tego Unia powinna skoncentrować się na niwelowaniu różnic ekonomicznych między bogatym zachodem a biedniejszym wschodem; różnice te pozostają duże, mimo że od poszerzenia UE na wschód (2004 r.) minęła już ponad dekada.

"Ludzie mówią o integracji. To tylko takie sympatyczne ogólnikowe słowo. Myślę, że powinniśmy skoncentrować się bardziej na wspólnej efektywności Europy, na konwergencji, na spójności" - uznał szef czeskiej dyplomacji.

Macron zaproponował m.in. wspólny budżet dla strefy euro, finansowany z podatków od przedsiębiorstw i nadzorowany przez ministra finansów.  Zdaniem Zaoralka "to bardzo dobrze", że Macron chce poprawiać sytuację UE, ale za bardzo koncentruje się na tworzeniu instytucji.

"Moglibyśmy powołać ministerstwo finansów strefy euro. Ale kiedy nadejdzie kryzys, to czy francuski minister finansów będzie posłuszny ministrowi finansów strefy euro?" - zapytał szef czeskiej dyplomacji.

Zaoralek sceptycznie wypowiedział się też na temat perspektywy rychłego przyjęcia euro przez Czechy, mimo że Juncker wzywał do tego kraje UE, które nie przystąpiły jeszcze do wspólnej waluty.

W Pradze nie ma "porozumienia politycznego", które określałoby, kiedy przystąpić do unii walutowej - powiedział minister. Dodał, że poparłby takie posunięcie, kiedy zmniejszą się dysproporcje płacowe między Czechami a strefą euro. Na razie Czechy powinny jego zdaniem zabiegać o status obserwatora w eurolandzie. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje