"Europa Środkowa nie ma się czego wstydzić"

Unia Europejska nie może być silna bez silnej Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej – oświadczył w poniedziałek minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto po obradach szefów dyplomacji 10 państw w Budapeszcie.

Ministrowie krajów Grupy Wyszehradzkiej, a także Grecji, Bułgarii, Rumunii, Chorwacji, Serbii i Słowenii rozmawiali w Budapeszcie m.in. o bezpieczeństwie energetycznym i poszerzeniu UE, a także - na wniosek Grecji - o przyszłości Unii.

Reklama

Według Szijjarto państwa uczestniczące w obradach "nie mają się czego wstydzić", gdyż udowodniły, że można zatrzymać nielegalną imigrację, mieć wyższy wzrost, niż przeciętna europejska, i w znacznym stopniu przyczyniać się do wzmocnienia UE.

Jak podkreślił, strefa Schengen powinna przetrwać i to ważne, by "wreszcie z powrotem normalnie funkcjonowała". Jej utrzymanie - ocenił minister - leży w interesie wszystkich, a jej "wywrócenie się oznaczałoby dobicie całej europejskiej gospodarki".

Co do bezpieczeństwa energetycznego zaznaczył, że uczestnicy spotkania odrzucają podwójne standardy i oczekują, by UE wsparła dywersyfikację, gdyż są potrzebne nowe szlaki dostaw surowców energetycznych.

Bezpieczeństwo energetyczne uznał w rozmowie z PAP za ważny omawiany temat wiceminister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz. "Poinformowałem o działaniach Polski na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego. Chodzi o Baltic Pipeline i o terminal LNG, który komponuje się z działaniami w regionie na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa" - powiedział, odnosząc się do planowanego gazociągu Baltic Pipe, który ma łączyć polski i duński system przesyłu gazu.

Wiceminister Czaputowicz zaznaczył, że podczas rozmów uzyskano potwierdzenie, że inne państwa widzą konieczność budowy interkonektorów, aby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne i pozbawić Gazprom monopolu.

"Nie chodzi o to, żeby Rosja nie miała nic do powiedzenia, tylko żeby nie była jedynym dostawcą. Chodzi o stworzenie systemu bezpiecznego, o stworzenie połączeń między państwami regionu, aby połączenia północ-południe, dotyczące energetyki, ale także transportu, uzupełniały dominujące połączenia wschód-zachód" - powiedział.

Dodał, że na rynku energetycznym cena powinna być przedmiotem negocjacji i konkurencji, a Komisja Europejska powinna stosować jednakowe standardy, "by projekty takie, jak Nord Stream 2, podlegały prawu UE - chodzi o oddzielenie dostawców od tych, którzy przesyłają".

Zaznaczył, że Polska popiera działania Grupy Wyszehradzkiej i takich państw, jak Bułgaria (w styczniu 2018 przejmuje przewodnictwo UE) jeśli chodzi o rozszerzenie Unii o państwa Bałkanów Zachodnich.

Odnosząc się do dyskusji na temat przyszłości UE, Czaputowicz wyraził przekonanie, że "powinniśmy razem śmielej podkreślać naszą wizję UE, tzn. zachowanie wszelkich wolności i konkurencyjności UE, bo to służy państwom regionu".

"Z perspektywy Polski ważne jest utrzymanie konkurencyjności UE, tzn. zapewnienie czterech swobód: przepływu towarów, kapitału, usług i pracowników" - podkreślił wiceminister, wyrażając przekonanie, że "dyrektywa o pracownikach delegowanych wskazuje, że istnieją w Europie Zachodniej tendencje protekcjonistyczne".

Poza tym - jak zaznaczył - Polska opowiada się za wzmocnieniem legitymacji UE poprzez umocnienie roli parlamentów narodowych.

Węgry sprawują obecnie roczne przewodnictwo w Grupie Wyszehradzkiej; przejęły je w połowie roku od Polski.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy