Juncker: Musimy przygotować się na najgorszy scenariusz

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker oświadczył w czwartek, że należy przygotować się na to, że we Włoszech po wyborach 4 marca powstanie rząd, który nie będzie mógł działać. Zdaniem premiera Paolo Gentiloniego, nie ma powodu do niepokoju.

Juncker oświadczył w Brukseli: "Początek marca będzie miał bardzo duże znaczenie dla UE". W tym kontekście wymienił referendum w SPD w sprawie powołania koalicji rządowej oraz wybory parlamentarne we Włoszech. Następnie stwierdził, że martwi się o oba te rezultaty.

Reklama

"Musimy przygotować się na najgorszy scenariusz, czyli rząd we Włoszech, który nie będzie mógł sprawnie działać" - podkreślił szef Komisji Europejskiej.

Wyraził opinię, że także w związku z klimatem niepewności w Hiszpanii możliwa jest "mocna reakcja rynków w drugiej połowie marca". "Przygotujmy się na ten scenariusz" - dodał Juncker.

Premier Paolo Gentiloni powiedział, komentując jego słowa w wywiadzie dla telewizji RAI, że w czasie spotkania z przewodniczącym KE w czwartek wieczorem w Brukseli "uspokoi" go. "Poza tym rządy są sprawne, rządy rządzą" - ocenił.

Gentiloni nie zgodził się z opiniami, że włoskie wybory są "skokiem w ciemność".

"Oczywiście ważne jest to, by najbardziej wiarygodne siły, a z mojego punktu widzenia przede wszystkim centrolewica, odgrywały fundamentalną rolę, by nie zaprzepaścić osiągniętych rezultatów" - oznajmił szef rządu.

"Nie boję się przepaści, Włosi chcą kontynuacji" - powiedział premier Gentiloni. Jego zdaniem, uda się znaleźć rozwiązanie dzięki prezydentowi Sergio Mattarelli.

Ostatnie sondaże, których nie można publikować w ostatnich 15 dniach przed wyborami, wskazują na to, że żadne z ugrupowań ani bloków nie zdobędzie większości umożliwiającej samodzielne powołanie rządu.

Według tych sondaży, najwięcej głosów, ponad 30 proc., otrzyma koalicja sił centroprawicy pod wodzą Silvio Berlusconiego. Rządząca obecnie centrolewicowa Partia Demokratyczna wraz ze swymi sojusznikami może dostać około 27-29 proc. głosów.

Pojedynczym ugrupowaniem, które zajmie pierwsze miejsce, będzie antysystemowy Ruch Pięciu Gwiazd z około 28-proc. poparciem.

W analizach sondaży podkreśla się, że prognozują one niepewność po wyborach i poważne problemy z powołaniem rządu. Jedynym wyjściem byłoby powołanie koalicji przez kilka ugrupowań. Taka perspektywa wydaje się też trudna do realizacji, bo - jak zauważają komentatorzy - żadna z trzech formacji nie jest skłonna do zawarcia takiego porozumienia.

Paolo Gentiloni zapytany w studiu telewizji RAI o to, czy byłby gotów pozostać na stanowisku premiera w razie przewidywanego impasu politycznego, odparł, że docenia okazywane mu zaufanie i poparcie, jakie otrzymał między innymi od byłego prezydenta Giorgio Napolitano.

Komentując sformułowanie "Gentiloni po Gentilonim", odparł: "Ja powiedziałbym raczej: od Gentiloniego do wyborów".

Z Rzymu Sylwia Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje