Komisarz przełożył wizytę w Polsce. KE tłumaczy

Komisja Europejska zaprzeczyła w piątek doniesieniom, że unijny komisarz ds. migracji Dimitris Awramopulos zrezygnował z wizyty w Polsce z powodu impasu w negocjacjach ws. statusu siedziby agencji Frontex w Warszawie. Według KE negocjacje posuwają się naprzód.

"Doniesienia na ten temat, które dotąd widzieliśmy, były kompletnie zmyślone. Komisarz Awramopulos nie miał zamiaru (podczas wizyty - PAP) rozmawiać z polskimi władzami na temat porozumienia w sprawie siedziby (Fronteksu - PAP) i to nie było powodem przełożenia jego wizyty w Warszawie" - powiedziała rzeczniczka.

Reklama

Dodała, że Awramopulos planował odwiedzić Warszawę i siedzibę nowo powołanej Agencji ds. Straży Granicznej i Przybrzeżnej, która powstała pod koniec ubiegłego roku w wyniku rozbudowy Fronteksu. "Tak jak przy okazji każdej wizyty w kraju członkowskim UE, komisarz planował też spotkanie z ministrem spraw wewnętrznych. Jednak w wyniku zmian w programie posiedzenia Parlamentu Europejskiego (w przyszłym tygodniu), musiał przełożyć swą wizytę, bo będzie potrzebny w Strasburgu" - wyjaśniła Bertaud.

Podkreśliła, że przełożenie wizyty w Warszawie "nie ma absolutnie nic wspólnego z polskimi władzami, z którymi komisarz Awramopulos ma bardzo dobre relacje".

Radio RMF podało w czwartek, że Awramopulos zrezygnował z wizyty w Warszawie z powodu zaostrzającego się sporu z polskimi władzami wokół Agencji ds. Straży Granicznej i Przybrzeżnej (Frontex), która właśnie przekształca się w najważniejszą i największą w Unii Europejskiej. Według RMF Awramopulos planował spotkania z przedstawicielami agencji, ale - jak podało radio - "nie pałał chęcią spotkania z ministrem spraw wewnętrznych Mariuszem Błaszczakiem, z którym trudno mu się rozmawia".

Zgodnie z rozporządzeniem, powołującym Europejską Agencję ds. Straży Granicznej i Przybrzeżnej jej siedzibą jest Warszawa z zastrzeżeniem, że do 7 kwietnia 2017 roku zawarte zostanie porozumienie między Agencją a polskimi władze w sprawie siedziby.

Porozumienie ma dotyczyć obiektów oraz infrastruktury, które mają zostać udostępnione agencji przez Polskę, a także statusu pracowników oraz członków ich rodzin, m.in. immunitetu dyplomatycznego. Według rozporządzenia państwo siedziby ma zapewnić też pracownikom agencji m.in. "wielojęzyczne kształcenie o orientacji europejskiej", co oznacza utworzenie szkoły europejskiej, do której mogłyby uczęszczać dzieci pracowników z innych państw Unii.

"Negocjacje trwają i posuwają się naprzód (...) Zgodnie z rozporządzeniem siedziba agencji mieści się w Warszawie i staramy się sfinalizować porozumienie w sprawie siedziby z polskimi władzami " - powiedziała w piątek Bertaud, pytana, czy Frontex może zostać przeniesiony do innego kraju UE, gdyby do porozumienia nie doszło w wyznaczonym terminie.

Także rzeczniczka Fronteksu Ewa Moncure powiedziała PAP, że "nie ma impasu w negocjacjach". "Rozmowy są na końcowym etapie, do uzgodnienia sa jeszcze szczegóły techniczne, mam nadzieję, że będziemy mogli je zakończyć w ciągu kilku tygodni" - powiedziała Moncure. Dodała, że zanim umowa zostanie formalnie zawarta, to będzie musiała zostać zatwierdzona przez Sejm i Radę Zarządzającą agencji, w skład której wchodzą szefowie straży granicznych krajów strefy Schengen i kandydujących do Schengen. Spotkanie Rady może zostać zwołane w razie potrzeby - dodała Moncure.

Działający od 2005 roku Frontex (do niedawna unijna Agencja ds. Zarządzania granicami Zewnętrznymi) od początku ma siedzibę w Warszawie. Do tej pory nie zawarto całościowego porozumienia z polskimi władzami w sprawie siedziby agencji.

Do 2020 roku liczba pracowników Fronteksu ma wzrosnąć do około 1000. Stanie się on jedną z najważniejszych unijnych agencji, z kluczową rolą w rozwiązywaniu problemów migracji.

Ewentualną decyzję o przeniesieniu siedziby Fronteksu do innego kraju UE musiałyby podjąć rządy państw członkowskich.

Z Brukseli Anna Widzyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje