PE: Pod tym względem Polska zajmuje ostatnie miejsce w Europie

Polska znajduje na ostatnim miejscu w Europie, jeśli chodzi o liczbę kobiet w zarządach mediów publicznych: nie ma w tym gronie żadnej przedstawicielki płci pięknej – wynika z raportu Parlamentu Europejskiego, sporządzonego w oparciu o dane z 2017 roku.

Średnia europejska to 35 proc. kobiet we władzach publicznych mediów. Najlepiej pod tym względem jest na Łotwie, gdzie 65 proc. prezesów lub wiceprezesów to kobiety. Powyżej średniej są także takie kraje, jak Szwecja, Francja, Bułgaria, Rumunia, Irlandia, Estonia.

Reklama

Dane na temat kobiet w mediach przedstawione zostały we wtorek na konferencji w PE, poprzedzającej Międzynarodowy Dzień Kobiet.

Z raportu PE wynika, że 70 proc. absolwentów studiów dziennikarskich w Europie to kobiety. Stanowią one jednak tylko 40 proc. pracowników mediów. Mężczyźni oprócz tego dominują w najbardziej prestiżowych rodzajach dziennikarstwa: ekonomią zajmuje się tylko 39 proc. kobiet-dziennikarek, polityką 38 proc. Najmniej kobiet pracuje w gazetach (38 proc.), najwięcej w radiu (44 proc.). Problemem jest także zbyt słaba obecność kobiet w mediach jako ekspertek lub bohaterek wydarzeń. W wiadomościach pojawiają się rzadko, zaledwie w 23 proc. newsów. Są także o wiele rzadziej cytowane jako ekspertki - tylko w  18 proc. przypadków.

Gorzej opłacane

Dziennikarki są także gorzej opłacane niż ich koledzy - zarabiają o 17 proc. mniej. - Kobiety nie są mniej utalentowane niż mężczyźni. Nie stwarza się im jednak równych szans zawodowych - uważa Michaela Sojdrova, posłanka z Czech, sprawozdawca raportu na temat równości płci w mediach w UE.

W Polsce tylko 30 proc. reporterów to kobiety. We Francji to 45 proc., na Węgrzech - 50 proc. Pod tym względem przoduje Bułgaria, gdzie 82 proc. dziennikarzy to kobiety, na drugim miejscu jest Estonia - 57 proc., na trzecim Rumunia - 56 proc. Średnia europejska to pod tym względem 40 proc.

Na dyskryminację skarżą się m.in. przedstawicielki hiszpańskich mediów. - W Hiszpanii 80 proc. komentarzy piszą mężczyźni. W ten sposób przekazujemy tylko jednostronną wizję świata. Tymczasem konieczne jest spojrzenie także z innej, kobiecej perspektywy, to podniesie jakość dziennikarstwa - twierdzi Marta Garcia-Aller, dziennikarka z Hiszpanii.

"Musimy zmienić konserwatywne stereotypy"

Eurodeputowani uważają, że właściciele i prezesi mediów powinny częściej dawać szanse na awans kobietom. - Można to osiągnąć poprzez oferowanie szkoleń z zakresu zarządzania dla kobiet lub elastyczne warunki pracy. Musimy dążyć do tego, aby kobiety nie były dyskryminowane pod względem rodzaju pracy, wynagrodzenia, czy w wyścigu do najwyższych stanowisk kierowniczych. W dziennikarstwie kobiety rzadziej zajmują się sportem lub biznesem, a ich wygląd ma większe znaczenie. Parlament wzywa firmy medialne do aktualizacji swoich wewnętrznych polityk, w tym do wprowadzenia kodeksów postępowania i środków przeciwdziałających nękaniu - mówi europosłanka Michaela Sojdrova.

Dimitrios Papadimoulis, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, zajmujący się m.in. kwestią równouprawnienia kobiet przyznał, że pomimo poprawy w ostatnich latach wciąż dochodzi do dyskryminacji w mediach. - Musimy zmienić konserwatywne stereotypy. Kobiety zarabiają mniej, rzadziej reprezentowane są na stanowiskach kierowniczych - powiedział.

Nierówności w pracy dotyczą nie tylko dziennikarzy. Kobiety w UE zarobiły średnio o 16 proc. mniej niż mężczyźni w 2016 r. Najmniejsza różnica płac była w Rumunii i we Włoszech, najwyższa - w Estonii.

Według europosłanki Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz, aby poprawić sytuację kobiet nie wystarczy tworzyć nowe prawo, co robi już Parlament Europejski, ale należy promować równość, wzmacniać niezależność kobiet. - I to już od najmłodszych lat, także wśród dziewczynek i chłopców. Kluczowe jest tu także stosowanie prawa, które już istnieje. Im więcej równouprawnienia, tym mniej przemocy - uważa europosłanka.

Agnieszka Maj z Brukseli

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje