Tusk: Szukanie rozwiązań dla Wielkiej Brytanii bez zmieniania traktatów

Powinniśmy dążyć do znalezienia odpowiednich dla Wielkiej Brytanii rozwiązań, ale bez zmieniania traktatów - oświadczył szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Tymczasem brytyjski premier David Cameron powiedział, że Tusk pomoże mu w takiej właśnie misji.

W korespondencyjnej wymianie zdań, do której doszło w Brukseli po zakończeniu szczytu UE, obaj przywódcy odnosili się do niedawnego wywiadu Tuska dla kilku europejskich gazet. Przewodniczący Rady Europejskiej ocenił wówczas, że ewentualna zmiana traktatów europejskich, która może być warunkiem pozostania Wielkiej Brytanii w UE, jest bliska misji niemożliwej do wykonania (ang. mission impossible), co było nawiązaniem do serii filmów z Tomem Cruise'em pod tym samym tytułem.

Tusk pytany w piątek o te słowa tłumaczył, że miał na myśli misję bardzo trudną, ale zakończoną happy endem. Jego zdaniem zmiany traktatowe wymagają naprawdę utalentowanych polityków. - Nie wątpię, że David Cameron, (szef KE) Jean-Claude Juncker i ja jesteśmy wystarczająco utalentowani, by zrealizować taką misję - powiedział były polski premier.

Reklama

- Ale też nie jestem przekonany, by ta debata dzisiaj prowadziła do obietnicy, że traktat rzeczywiście zostanie zmieniony. Przede wszystkim bowiem musimy dążyć do jakiegoś rozwiązania tych obaw, które zgłasza Zjednoczone Królestwo, ale z poszanowaniem UE. Uważam, że powinniśmy dążyć do znalezienia odpowiednich rozwiązań dla Zjednoczonego Królestwa bez zmieniania traktatów - oświadczył Tusk.

- Jeżeli będzie to konieczne, możemy również porozmawiać o tzw. mission impossible, czyli o tym, co zrobić, by odnieść w ostatecznym rozrachunku zwycięstwo - dodał.

Cameron również nawiązał do wspomnianego filmu. - Tom Cruise zwykle zwycięża na końcu - powiedział brytyjski premier. Zauważył przy tym, że hollywoodzki gwiazdor jest od niego nieco niższy. Ale mam nadzieję być tak samo efektywny - dodał Cameron.

- Jeśli wrócę tu po wyborach, będę miał bardzo silny mandat, żeby zmienić Europę. Wiem, że Donald będzie bardzo pomocny w poddaniu pod dyskusję tego, co konieczne dla reformy Unii Europejskiej - powiedział Cameron.

Zdaniem Tuska formułowane przez Wielką Brytanię postulaty zmian są w porządku, dopóki po pierwsze nie naruszają fundamentów UE, np. wolnego przepływu ludzi, a po drugie - nie rozpoczynają spekulacji, czy nie warto zmienić traktatów.

Choć szef Rady Europejskiej przyznał, że traktat nie jest żadnym dogmatem, to jego zdaniem na razie nie należy mówić o zmianach traktatowych. - Kiedy pojawią się konkretne postulaty brytyjskie - na razie ich nie ma poza ogólnymi sformułowaniami - to wtedy bardzo chętnie pomogę, przede wszystkim w przeprowadzeniu takiej dyskusji czy refleksji, czy na pewno ich oczekiwania, potrzeby wymagają dyskusji traktatowej i czy nie są w konflikcie z podstawowymi wartościami europejskimi - zapowiedział Tusk w rozmowie z polskimi dziennikarzami.

Zapewnił, że Wielka Brytania może liczyć na jego jak najlepszą wolę, natomiast "granice są dość oczywiste". - Nie zmieniam zdania, że przeprowadzenie zmian traktatu, głównie ze względu na potrzebę ratyfikacji w parlamentach narodowych, w Parlamencie Europejskim, wydaje się dzisiaj czymś na kształt mission impossible - powiedział Tusk.

Pod naciskami eurosceptycznego skrzydła we własnej Partii Konserwatywnej oraz pod wpływem wzrostu popularności antyunijnej Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) Cameron obiecał, że doprowadzi do renegocjacji warunków brytyjskiego członkostwa w UE, np. w takich sprawach jak imigracja, i przywróci Londynowi uprawnienia, których zrzekł się na rzecz Unii. Zapowiadał też, że w razie wygranej konserwatystów w maju referendum w tej sprawie odbędzie się w 2017 r.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy