Unijna RPO krytykuje Radę UE

Unijna rzeczniczka praw obywatelskich Emily O'Reilly skrytykowała rządy państw członkowskich za debatowanie nad propozycjami zmian prawa w Radzie UE za zamkniętymi drzwiami. We wtorkowym raporcie wezwała stolice do większej przejrzystości.

"Obywatele praktycznie nie są w stanie śledzić dyskusji w Radzie pomiędzy przedstawicielami rządów krajowych. Podejście zamkniętych drzwi stwarza ryzyko wykluczania obywateli i upowszechniania negatywnych nastrojów" - oświadczyła we wtorek O'Reilly.

Dyskusje za zamkniętymi drzwiami

Reklama

Rada UE, w której spotykają się ministrowie, ale także dyplomaci, czy eksperci, reprezentuje głos rządów krajów UE. Przyjmuje ona unijne akty prawne i koordynuje politykę "28". Choć zdarzają się w niej spotkania na poziomie ministrów, które są otwarte (transmitowane w internecie), to zdecydowana większość dyskusji odbywa się za zamkniętymi drzwiami. Taki sposób prac stoi w kontraście do procedowania nad aktami prawnymi w Parlamencie Europejskim, gdzie wszystkie komisje czy obrady plenarne są publiczne.

Zjawisko "obwiniania Brukseli"

Rzeczniczka praw obywatelskich UE szczególnie skrytykowała fakt, że Rada UE systematycznie nie odnotowuje stanowisk państw członkowskich w odniesieniu do konkretnych projektów. Co więcej, szeroko stosuje klauzule ograniczające dostęp do dokumentów.

"Przedstawiciele rządów krajowych zaangażowani w prace legislacyjne są unijnymi prawodawcami i powinni być odpowiedzialni jako tacy. Jeśli obywatele nie wiedzą, jakie decyzje podejmują i podejmowały ich rządy przy kształtowaniu prawa UE, zwyczaj obwiniania Brukseli będzie kontynuowany" - ostrzegła O'Reilly.

Zrzucanie winy na instytucje unijne za niepopularne decyzje było wskazywane jako przyczyna rosnącego eurosceptycyzmu w Wielkiej Brytanii i jeden z powodów wyjścia tego kraju z UE. Zjawisko "obwiniania Brukseli" nie ogranicza się tylko do Zjednoczonego Królestwa. Takie zabiegi stosuje wielu przywódców, choć to państwa członkowskie współdecydują o kształcie aktów prawnych w UE.

Ultimatum unijnej RPO

O'Reilly wezwała Radę UE do systematycznego odnotowywania pozycji krajów członkowskich w grupach roboczych oraz podczas spotkań ambasadorów. Chce też, by dokumenty były co do zasady jawne i dostępne dla opinii publicznej w odpowiednim czasie. Unijna RPO domaga się też jasnych kryteriów oznaczania dokumentów klauzulami nadającymi im ograniczoną dostępność.

O'Reilly dała Radzie czas na odpowiedź na jej zastrzeżenia do 9 maja.

Rada UE jest współlegislatorem wraz z Parlamentem Europejskim. Zanim państwa członkowskie podejmą decyzję co do propozycji przedłożonej im przez Komisję Europejską, odbywają się spotkania na poziomie eksperckim i stałych przedstawicieli. W Radzie UE jest ponad 150 grup roboczych, w których pracują urzędnicy reprezentujący kraje UE. Spotkania te nie są otwarte dla opinii publicznej czy dziennikarzy.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje