Zbigniew Kuźmiuk dla Interii: Robimy swoje

O spadku notowań Prawa i Sprawiedliwości, finansowych skutkach Brexitu i groźbie odebrania Polsce funduszy europejskich rozmawiamy z europosłem i członkiem Komitetu Politycznego PiS Zbigniewem Kuźmiukiem.

- Zostawmy to pani premier. Nie sądzę, żeby teraz potrzebne były zmiany w rządzie. Zdaję sobie sprawę z tego, że ci dwaj ministrowie są pod obstrzałem mediów. Natomiast obydwaj wykonują ciężką pracę. Minister Waszczykowski odbudowuje polską dyplomację - mówił Zbigniew Kuźmiuk odpowiadając na pytanie dotyczące ewentualnych dymisji w polskim rządzie, które miałyby dotknąć szefa MSZ i Antoniego Macierewicza. 

Reklama

- Polska pokazała, że w Unii Europejskiej mają obowiązywać zasady - mówił europoseł o działaniach Polski podczas wyborów szefa Rady Europejskiej. 

"Robimy swoje"

- Robimy swoje. Krok po kroku rzetelnie realizujemy program. Ja wierzę w Polaków, wierzę w to, że Polacy potrafią docenić to, co Prawo i Sprawiedliwość dla nich robi. Zakładaliśmy, że jeżeli to starcie przegramy, będzie drobna strata w poparciu. Ale my to poparcie odbudujemy - odparł polityk na pytanie o przyczynę spadku poparcia dla PiS w najnowszych sondażach. 

- Co takiego zrobiła Nowoczesna, żeby swoje dotychczasowe poparcie stracić? - to pytanie, które powinniśmy zadać. To moim zdaniem jest przyczyna wzrostu poparcia dla PO. Cały elektorat przepłynął do Platformy. Prawdziwy sondaż odbędzie się za 2,5 roku, w wyborach. Dobrze by było, gdybyśmy wtedy byli na tyle zaawansowani w realizacji programu, że będziemy się mieli czym pochwalić, a Polacy to docenią i PiS będzie rządziło jeszcze kolejną kadencję - mówił Kuźmiuk. 

"Rozwód Wielkiej Brytanii z Unią powinien odbywać się pokojowo"

Kuźmiuk powiedział, że w jego opinii "rozwód" Wielkiej Brytanii z Unią Europejską powinien się odbyć pokojowo.

 - Trzeba zaproponować Wielkiej Brytanii korzystanie z rynku - powiedział europoseł. - Jeżeli będzie awantura i próba narzucania Brytyjczykom stanowiska przez 27 krajów, to tego porozumienia nie będzie. Bilans handlowy z Wielką Brytanią daje nadwyżkę, która wynosi 100 miliardów funtów. Jeśli dojdzie do nieuporządkowanego wyjścia, to wzrosną cła. Mam nadzieję, że politycy za chwilę wyjdą do swoich wyborców, do przedsiębiorców i się dowiedzą, jak powinny przebiegać negocjacje - podkreślił Kuźmiuk. 

- Czas na realizowanie zamierzeń politycznych się skończył. Wielka Brytania powiedziała "nie" - dodał. 

- Jeżeli okazałoby się w trakcie, że Brytyjczycy ocenią, że koszty ich wyjścia są bardzo wysokie, to jesteśmy gotowi rozmawiać o powrocie. My całkiem otwarcie mówimy, że wyjście Wielkiej Brytanii z Unii to błąd. To uderzenie w ten projekt. Do tej pory były tylko rozszerzenia wspólnoty - wyjaśniał europoseł. - W negocjacjach zakładamy, że do roku 2020 nie powinno być problemu z budżetem. Mówienie o rachunkach to błąd. To są zobowiązania wynikające z budżetu - wyjaśniał europoseł. 

Ultimatum dla Polski?

- Środki, którymi dysponują kraje członkowskie nie są powiązane z jakąkolwiek formą kar. Prawo europejskie się bardzo trudno zmienia. Moim zdaniem nie ma w ogóle takich szans, żeby ktokolwiek Polskę ukarał i odebrał nam fundusze - wyjaśniał Zbigniew Kuźmiuk.

- Nie powinniśmy reperować tego, co zepsuli Niemcy. To była jednoosobowa decyzja Angeli Merkel o otwarciu granic. I to ona powinna ponieść konsekwencje. Niemcy złamały wszelkie europejskie prawa i bez konsultacji z nikim otworzyły swoje granice - mówił europoseł. - Wiem, że pani Merkel do błędu się nie przyzna, nie podczas kampanii wyborczej. A mówiąc szczerze wolimy, aby w Niemczech rządziło CDU, niż partia Martina Schulza. I mamy nadzieję, że po sukcesie w wyborach pani Merkel do tego błędu się przyzna - zaznaczył Kuźmiuk. 

- Tam gdzie trzeba być solidarnym - tam jesteśmy solidarni. Tam, gdzie trzeba się upominać o swoje - my to robimy - podkreślał europoseł w rozmowie z Agnieszką Waś-Turecką. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje