19,5 mld euro mniej dla Polski? PO obwinia PiS

"Budżet UE w obecnym kształcie to cena, jaką płacimy za zepsucie relacji z Europą. Oby to był taki zimny prysznic dla rządu i niech się wezmą po prostu do pracy" - powiedział w poniedziałek wiceszef PO Tomasz Siemoniak.

Zgodnie z propozycją przedstawioną przez KE, Polska ma otrzymać w nowym wieloletnim budżecie 64 mld euro z funduszy spójności - o 19,5 mld euro mniej niż obecnie. Wiceszef MSZ ds. europejskich Konrad Szymański wielokrotnie mówił, że Polska nie akceptuje cięć w budżecie UE. W niedawnej rozmowie z PAP wyraził pogląd, że propozycja KE nie zyska akceptacji Rady Europejskiej.

Reklama

Siemoniak został w poniedziałek w zapytany w Polskim Radiu, dlaczego PO nie pomoże Polsce w negocjacjach w sprawie budżetu UE.

"Budżety i zaangażowanie w te sprawy jest sprawą rządów" - powiedział Siemoniak. Podkreślił przy tym, że w Brukseli aktywni w komisji budżetowej PE są europarlamentarzyści PO, natomiast "posłowie europejscy PiS-u tam nie przychodzą, nie są zainteresowani".

Polityk ocenił przy tym, że propozycja Komisji to "cena, którą płacimy za zepsucie relacji z Europą, za art. 7, za te wszystkie awantury, konflikty". "Oby to był taki zimny prysznic dla rządu i niech się wezmą po prostu do pracy" - dodał.

Jego zdaniem Polska - zgodnie z propozycją KE - "dostała proporcjonalnie najmniej, jeśli to odnieść nawet do poprzednich perspektyw budżetowych". "Dla Polski to jest miażdżąca propozycja. Myślę, że rząd PiS-u, politycy PiS-u nie powinni zwalać na kogoś innego, na opozycję, na przewodniczącego Tuska, tylko mocno się wziąć do pracy" - podkreślił.

Poseł PO wyraził przekonanie, że ludzie opozycji w Brukseli "pomagają i będą pomagać", natomiast - podkreślił - "rząd PiS-u musi chcieć, żeby ktoś mu pomagał w tym wszystkim".

Zaproponowane przez Komisję nowe zasady przydziału środków w ramach polityki spójności zakładają, że wielkość funduszy będzie nadal powiązana z bogactwem regionów, ale są też kryteria dodatkowe, takie jak bezrobocie wśród ludzi młodych, niski poziom szkolnictwa, zmiany klimatyczne oraz przyjmowanie i integracja migrantów.

W środę PE skrytykował cięcia, które zaproponowała Komisja Europejska w projekcie unijnego budżetu na lata 2021-2027. Zdaniem europosłów, finansowanie wspólnej polityki rolnej i polityki spójności musi zostać utrzymane przynajmniej na obecnym poziomie.

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Siemoniak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje