Krasnodębski: Żadnych sankcji nie będzie, mamy czas

O negocjacjach polskiego rządu z Komisją Europejską, konflikcie z Izraelem oraz niemieckich reparacjach dla Polski rozmawiamy z wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego Zdzisławem Krasnodębskim.

Zdzisław Krasnodębski odniósł się m.in. do decyzji irlandzkiego sądu, który wnioskuje o opinię Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce - czy po niej nasz kraj jest w stanie zapewnić sprawiedliwy proces podejrzanemu oraz czy nasze sądy spełniają kryteria niezależności.

Efekt niedoinformowania?

Reklama

"Zareagowałem na tę informację po pierwsze, ze smutkiem, po drugie, wiadomo, że to bzdura (...) To efekt niedoinformowania" - uznał. 

Krasnodębski zasugerował w rozmowie z Agnieszką Waś-Turecką, że warto byłoby zwrócić się do Fransa Timmermansa z sugestią ustalenia ogólnych zasad, które obowiązywałyby wszystkich, a nie tylko Polskę. 

 "Jeżeli mówimy o wpływie politycznym na sędziów, to pierwszą zasadą powinno być to, że sędziowie nie mogą przynależeć do partii" - zasugerował. "Chciałbym, by KE wydała takie zalecenie" - dodał, obiecując, że napisze w tej sprawie do Timmermansa. 

"I wtedy mogłoby się okazać, że to nie Polska ma kłopot, ale np. Niemcy, gdzie sędziowie są członkami partii politycznych" - zauważył.  

 "Jeżeli mówimy, że niezależny Trybunał Konstytucyjny jest podstawą każdego porządku, to wprowadźmy go w każdym kraju, bo nie we wszystkich jest" - mówił.

"Polska została wybrana"

Zdzisław Krasnodębski uznał, że wniosek irlandzkiego sądu to przejaw "starcia politycznego z Polską". 

"Polska jest krajem wyróżniającym się na tle innych pod względem spokoju i bezpieczeństwa. (...) Powinniśmy to cenić" - mówił w rozmowie z Agnieszką Waś-Turecką. Jego zdaniem są kraje, które mają o wiele poważniejsze problemy niż Polska. 

"W pewnym sensie zostaliśmy wybrani" - dodał, sugerując, że wynika to z postrzegania kraju przez pryzmat prawicowego rządu. 

Rozwiązaniem problemu wybory?

Pytany o możliwość zakończenia sporu z Komisją Europejską i "białą księgę", zauważył, że sama "biała księga" nie wystarczy. "Potrzebne są wybory do PE i nowa KE" - zaznaczył.  

"W kuluarach krążą pomysły, żeby nie udzielić KE absolutorium w związku ze sposobem, w jaki na sekretarza generalnego KE został powołany Martin Selmayr. To się stało w sposób urągający wszelkim regułom" - podkreślił.  

"Jak ktoś chce byś strażnikiem prawa, reguł, przejrzystości, to powinien być jak żona Cezara. Niestety Komisja Europejska taka nie jest" - dodał. Wiceszef PE uważa, że możemy czekać do przyszłorocznych wyborów, ponieważ "żadnych sankcji nie będzie". "Miejmy nadzieję, że po wyborach wszystko się zmieni" - mówił.

"Izraelowi też zależy na rozmowach"

Zdzisław Krasnodębski odniósł się również do konfliktu Polski z Izraelem. Zdaniem europosła, część problemu leży w niewiedzy osób, które ferują wyroki na temat nowelizacji ustawy o IPN. Pytany o to, czy potrzebna jest ofensywa wizerunkowa, powiedział, że podejmowane są odpowiednie działania. 



"Niekiedy jestem już bardzo pesymistyczny i myślę, że na głupotę nie ma rady. Bo to jest czasem na zasadzie głuchego telefonu, ktoś coś słyszał, że jest jakaś ustawa, która narusza wolność słowa, ale nikt jej nie czytał, albo dziennikarze pytają, czy teraz sędziów u nas będzie powoływał minister... Natomiast czym innym są kwestie, które są realnie sporne, które można wyjaśniać. Jest rdzeń racjonalny sporu" - zaznaczył i dodał, że konflikt najlepiej rozwiązać przez rozmowę.  

"Już się wiele zmieniło, bo Izraelowi też zależy na rozmowach i na tym, by nie doszło do daleko idącego konfliktu, ponieważ Izrael jest tutaj w Parlamencie Europejskim bardzo izolowany. Izrael wie, że - również ze względu na naszą wspólną historię - Polska jest bardzo przyjaznym mu krajem" - powiedział europoseł.

"Są rzeczy zaskakujące"

Pytany o to, czy premier Matusz Morawiecki radzi sobie z "gaszeniem pożarów" w polityce zagranicznej i w rządzie powiedział, że zdarzają się niespodzianki. 

"Są rzeczy zaskakujące, np. rozmiar konfliktu wynikającego z nowelizacji ustawy o IPN był niespodziewany. Potem może niezręczne sformułowanie premiera w Monachium... Rzeczywiście premier był bardzo zajęty (...) Myślę, że premier sobie radzi, choć jest za wcześnie, by to oceniać. To, czy sobie poradził, to się okaże za około dwa lata" - podkreślił Krasnodębski. 

Według europosła, mimo że była premier Beata Szydło była przez znaczną część elektoratu PiS bardzo lubiana, to jednak zmiana premiera na Mateusza Morawieckiego została zaakceptowana. 

"To także wynika z zaufania do prezesa Jarosława Kaczyńskiego" - dodał. 

Czas na ocenę premiera za dwa lata

Pytany o pozycję premiera Morawieckiego w Prawie i Sprawiedliwości Zdzisław Krasnodębski zaznaczył, że "jak w każdej partii (także w PiS - red.) są różne nurty. Partia pozostaje krytyczna - jedni są bardziej zadowoleni, inni mniej, i na końcu przyjdzie jakaś ocena". 

"W Polsce nie mamy normalnej opozycji (...) w związku z tym w tę funkcję wpływania na rząd i kontroli rządu wchodzi samo PiS" - zauważył europoseł.

Równorzędność w relacjach z Niemcami

Wiceprzewodniczący PE był również pytany o nowy niemiecki rząd. "Nie spodziewam się zmiany w polityce wobec Polski. Polityka Niemiec jest dosyć stała i twarda w obronie własnych interesów" - podkreślił. 

Zdzisław Krasnodębski mówił także o konferencji na temat niemieckich reparacji dla Polski, którą zorganizował w PE. 

"Nasi partnerzy niemieccy muszą się przyzwyczaić do sytuacji, że mówimy o trudnych problemach - trudnych nie tylko dla nas, ale trudnych też dla nich (...) Na tym polega równorzędność" - podkreślił.   

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Ryszard Czarnecki: Junckerowi zależy, żeby impas przełamać

Lewandowski: Atmosfera rozmów Polska-UE jest lepsza

Michał Boni: Biała księga jest pełna przekłamań

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy