Nieoficjalnie: Polska zażąda jednomyślności przy wyborze szefa Rady Europejskiej

Polska może próbować odwołać się do zasady jednomyślności przy wyborze przewodniczącego Rady Europejskiej. Takie nieoficjalne informacje przekazali Polskiemu Radiu unijni dyplomaci w Brukseli. Różne są jednak opinie, czy będzie możliwe zastosowanie tej zasady.

Zgodnie z zapisami traktatowymi, szef Rady jest wybierany większością kwalifikowaną. 

Reklama

Według urzędników z Brukseli, z którymi rozmawiało Polskie Radio, każdy kraj w Unii, przy podejmowaniu różnego rodzaju decyzji, może odwołać się do zasady jednomyślności, powołując się na zagrożenie żywotnych interesów. Przewiduje to tak zwany kompromis luksemburski z 1966 roku, który wymusiła Francja. Pytanie tylko, czy przy wyborze szefa Rady ma on zastosowanie. 

Według informacji Polskiego Radia powołał się na to porozumienie premier Wielkiej Brytanii David Cameron, który w 2014 roku był przeciwny powołaniu Jean-Clauda Junckera na stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej. 

"Wtedy usłyszał, że kompromis luksemburski nie ma zastosowania" - powiedział Polskiemu Radiu jeden z dyplomatów. "Ale od tego czasu sytuacja w Unii się zmieniła" - dodał inny, sugerując, że odwołanie się do zasady jednomyślności "nie jest niemożliwe". Decyzja w tej sprawie będzie należała do europejskich przywódców.

Przypomnijmy, że o stanowisko szefa RE ubiegają się: dotychczasowy przewodniczący - Donald Tusk i kandydat polskiego rządu - Jacek Saryusz-Wolski. Większość państw członkowskich popiera kandydaturę Tuska.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje