Saryusz-Wolski: Tusk nie zasługuje, aby występować w polityce polskiej

Europoseł Jacek Saryusz-Wolski mówi, że jego start w wyborach prezydenckich w 2020 roku jest coraz mniej prawdopodobny. W rozmowie z Agnieszką Waś-Turecką odpowiada także na pytania, czy dalej myśli o Donaldzie Tusku per "szmata", czy Unia Europejska zablokuje budowę Nord Stream 2 oraz czy relacje polsko-ukraińskie wymagają naprawy.

W ostatnim miesiącu szef Rady Europejskiej Donald Tusk wysłał do unijnych przywódców dwa listy, których wnioski idą w parze z polityką polskiego rządu. Pierwszy to dokument dotyczący przyspieszenia prac nad dyrektywą gazową, która mogłaby przyczynić się do zablokowania budowy gazociągu Nord Stream 2, a drugi to nota na temat migracji, w której Tusk stwierdził m.in., że przymusowe kwoty relokacji uchodźców dzielą kraje członkowskie i okazały się nieskuteczne.

Zapytany o to, czy listy te sprawiają, że Tusk zyskał w jego oczach, Saryusz-Wolski zdecydowanie odpowiedział, że nie.

Reklama

"Pisanie listów w tym momencie postrzegam jako wyraz bezradności i tworzenie sobie alibi, że się w kwestii Nord Stream 2 działało. To trzeba było załatwiać dużo wcześniej i dyskretniej, a nie publicznymi listami. Podobnie w sprawie migracji. Czas na interwencję był wtedy, gdy Niemcy zdecydowały o otwarciu granic" - powiedział europoseł.

"To publiczne wyrażenie bezradności. Bo jeżeli metodami politycznymi, czyli niepublicznymi nie udało się tego załatwić, to jest to teraz lamentowanie nad rozlanym mlekiem. Polska została oczerniona, bo nie przyjęła uchodźców. Całe zło już się wydarzyło" - dodał.

"Mój start w wyborach prezydenckich coraz mniej prawdopodobny"

Zapytany, czy nadal myśli o Donaldzie Tusku per "szmata", Saryusz-Wolski podkreślił: "Ja tego nie wypowiedziałem, bo gdybym to wypowiedział to byłoby niedyplomatyczne. Tym bardziej teraz tego nie potwierdzę. Natomiast taki był stan mojego ducha wówczas i nadal bardzo krytycznie postrzegam działalność Donalda Tuska".

Na pytanie Agnieszki Waś-Tureckiej, czy podtrzymuje zapowiedź startu w wyborach prezydenckich w 2020 roku, jeśli wystartuje w nich Donald Tusk, europoseł powiedział: "Rysuje się coraz bardziej prawdopodobny scenariusz, że wcale nie będę musiał, bowiem Tusk nie odważy się wystartować. Powrót Tuska do polityki krajowej, po tym wszystkim, co zrobił - a swym tweetem podpisał się na oczach wszystkich pod akcją 'zagranica' totalnej opozycji, czyli polityką procedury karnej art. 7, sankcji i szkodzenia Polsce - staje się coraz mniej prawdopodobny. Tusk nie zasługuje na to, by występować w polityce Polski".

KE tak naprawdę nie chce zablokować Nord Stream 2

Mówiąc o możliwościach, jakimi UE dysponuje, by próbować zablokować budowę gazociągu Nord Stream 2, Saryusz-Wolski powiedział, że ma "ambiwalentny stosunek do dyrektywy gazowej".

"Podoba mi się, że trzeci pakiet energetyczny obowiązuje również na wodach terytorialnych UE, ale nie podoba mi się, że dyrektywa przewiduje jednocześnie derogację, czyli że KE może się wyrzec wyrokowania w tej sprawie i przestać strzec interesu unijnego. Zamierzam zaproponować w drodze poprawki wykreślenie tej możliwości, bo teraz dyrektywa z jednej strony przyznaje UE prawo rozstrzygania kwestii, a potem podaje je na srebrnej tacy krajowi członkowskiemu, który - jak wiemy - jest stroną zainteresowaną by ten gazociąg powstał" - tłumaczył Saryusz-Wolski.

Zdaniem europosła KE tak naprawdę nie chce zablokować budowy tego gazociągu. Na dowód przytoczył historię, gdy UE zablokowała budowę Południowego Potoku, który miał przesyłać gaz z Rosji do Bułgarii przez Morze Czarne. "Tam można było, bo chciano, tu nie można, bo nie ma woli. KE wije się jak wąż i próbuje wymigać się od odpowiedzialności" - uważa Saryusz-Wolski i dodaje, że stoją za tym oczywiście interesy krajów unijnych bezpośrednio zainteresowanych budową gazociągu.

"Korekta potrzebna po stronie Kijowa"

Zdaniem Saryusz-Wolskiego obecne stosunki Polski z Ukrainą są dobre.

"Kilka wypowiedzi z Kijowa czy Warszawy dotyczących polityki historycznej, która powinna być wzięta w nawias, to nie są złe czy napięte stosunki. Bo na końcu drogi, jeśli na kogoś Ukraina będzie mogła liczyć, to właśnie na Polskę" - podkreślił europoseł.

Dodał jednak: "Ukraina jest dla Polski bardzo ważna i wiele znaczy, ale nie jest tak, że nasza egzystencja zależy od Ukrainy i że nasza polityka popierania jej za wszelka cenę może być zupełnie oderwana od tego, co mówi i jak zachowuje się Ukraina".

"Petro Poroszenko jedzie do Brukseli, by rozmawiać na temat stosunków polsko-ukraińskich z szefem Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem, co oprócz innych rzeczy, jest w jakimś sensie afrontem dyplomatycznym w stosunku do rządu w Warszawie. Dlatego uważam, że korekta jest potrzebna po stronie Kijowa" - podsumował Saryusz-Wolski.

***

Obserwuj autorkę na Twitterze

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje