Timmermans: Uśmiechy nie wystarczą

​Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans podkreślił, że ofensywa uśmiechów ze strony nowego polskiego rządu nie wystarczy. By KE zdecydowała się wycofać wniosek o uruchomienie procedury z artykułu 7. Traktatu o Unii Europejskiej "sprawy muszą się zmienić, co do meritum".

Podczas spotkania z polskimi dziennikarzami w Brukseli Frans Timmermans zapewnił, że z nadzieją przyjmuje gesty nowego rządu na rzecz poprawienia atmosfery relacji z Komisją Europejską. Zaznaczył jednak, że sama zmiana atmosfery nie wystarczy.

Reklama

"Po raz pierwszy od dwóch lat mamy prawdziwy dialog. To nowość. Nie chodzi jednak tylko o lepszy sposób tłumaczenia argumentów polskiej strony. Sprawy muszą się zmienić, co do meritum. Polska ma nasze rekomendacje" - podkreślił.

Polska ma czas do 20 marca, by odpowiedzieć na rekomendacje Komisji Europejskiej dotyczące reformy systemu sądownictwa. Na razie jednak nic nie zapowiada, by rząd miał w czymkolwiek ustąpić. Do Brukseli wybiera się wprawdzie grupa polskich ekspertów, którzy mają spotkać się z urzędnikami Komisji Europejskiej, jednak ich praca polegać ma na tłumaczeniu stanowiska rządu w Warszawie.

"Nasze interesy się nie zmieniają, nasze stanowisko jest niezmienne, kierunki polityki także, natomiast wyłożenie naszych argumentów w sposób otwarty, szczery, może wywołać większą empatię naszych partnerów na Zachodzie" - mówił niedawno minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz.    

Dwa lata impasu

Timmermans tłumaczył, że KE zdecydowała się na wniosek o uruchomienie procedury z art. 7, ponieważ dialog z Polską toczył się już od dwóch lat, nie przynosząc żadnych efektów. "Czy sędzia na boisku nie zagwiżdże, gdy widzi faul, bo boi się, że zostanie wybuczany przez publiczność?" - pytał.

Zdaniem Timmermansa ważny z punktu widzenia pozycji Polski w Unii Europejskiej jest już sam fakt, że procedura została wszczęta. Nawet jeśli Warszawie uda się zgromadzić mniejszość blokującą w głosowaniu Rady Unii Europejskiej dotyczącym stwierdzenia, czy w Polsce istnieje zagrożenie dla praworządności, to mleko już się rozlało. Obecna sytuacja dowodzi, że znaczna większość krajów członkowskich uważa, że w Polsce dzieje się coś niedobrego.

"Polska powinna układać menu, a nie być w menu"

"KE naprawdę zależy na rozwiązaniu tego sporu. Nie angażujemy się w niego tylko dla zabawy. Zwłaszcza że mamy teraz naprawdę wiele ważniejszych spraw na głowie. Polska powinna być jednym z krajów wytyczających kierunki naszej polityki. Powinna układać menu, a nie być w menu" - podkreślił wiceprzewodniczący KE.

Timmermans zaznaczył także, że jest otwarty na możliwość spotkania z Jarosławem Kaczyńskim. "I w Brukseli, i w Warszawie" - powiedział.

Wiceprzewodniczący po raz kolejny tłumaczył, dlaczego Komisja Europejska zdecydowała się na uruchomienie procedury z artykułu 7. Traktatu o Unii Europejskiej.

"UE to nie tylko rynek wewnętrzny. Nie tylko sposób na wyrównanie poziomu europejskich gospodarek. To także wspólnota wartości. Z historii wiemy, że nie można przeciwstawiać demokracji praworządności, i nie można przeciwstawiać praworządności demokracji" - mówił.

Pod tą warstwą wartości kryje się jednak czysto funkcjonalny aspekt działania Unii. "Aplikacja prawa unijnego do porządków prawnych każdego z krajów jest w rękach sędziów. Dlatego jeśli istnieją wątpliwości co do niezależności systemu sądowniczego, nie ma pewności, że w każdym z państw członkowskich zostanie implementowane takie samo prawo" - zaznaczył wiceprzewodniczący KE. A to wpływa m.in. na bezpieczeństwo inwestorów czy komplikuje współpracę w zakresie zwalczania terroryzmu.

"Nikt inny nie kwestionuje uprawnień KE"

Timmermans podkreślił również, że "KE nie kwestionuje prawa danego kraju do reformowanie swojego systemu sądowniczego, ale mówi, że musi to być robione z zachowaniem jego niezależności".

Pytany o pojawiające się w obozie rządzącym głosy, że KE nie ma uprawnień do wszczynania procedury z artykułu 7. odpowiedział, że "żaden inny kraj nie kwestionuje tego prawa".

Wniosek KE do Rady UE o uruchomienie artykułu 7. został kilka dni temu poparty przez komisję ds. wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Parlamentu Europejskiego. Uzgodniony w komisji tekst rezolucji w tej sprawie trafi w najbliższym czasie pod głosowanie w PE.

Rekomendacje Komisji Europejskiej z 20 grudnia dotyczą m.in. niestosowania obniżenia wieku emerytalnego obecnych sędziów Sądy Najwyższego oraz nieprzerywania kadencji sędziów-członków Krajowej Rady Sądownictwa. KE zaleca także "przywrócenie niezależności i legitymacji Trybunału Konstytucyjnego".  

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy